REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 14 maja 2020, 13:21

Dezynfekcyjna receptura pacjentów…

Gdy środki do dezynfekcji stały się trudno- lub niedostępne, pacjenci zaczęli szperać w internecie lub wsłuchiwali się w przekazy medialne. Pierwszym hitem stał się żel aloesowy. Jak wiemy, spirytus stosowany zewnętrznie, mocno wysusza skórę. Gdzieś ktoś powiedział lub napisał, a media podchwyciły, że wspomniany żel (którego producenta?) miał temu zapobiegać. A to był dopiero początek…

"Przepis" znalazł się na opakowaniach maseczek wielorazowego użytku, dystrybuowanych przez Urząd Miasta i Gminy w Pleszewie (fot. Mariusz Politowicz)
"Przepis" znalazł się na opakowaniach maseczek wielorazowego użytku, dystrybuowanych przez Urząd Miasta i Gminy w Pleszewie (fot. Mariusz Politowicz)

Pandemia COVID-19 wywołuje różne skutki. O jej wpływie na zanikanie dyżurów aptek wiedzą już chyba wszyscy (czytaj więcej: Polscy aptekarze w czasach zarazy). O przejęciu przez apteki części zadań przychodni i gabinetów, też już wiemy. Skoro zamknęły swoje podwoje, pacjenci w naturalny sposób skierowali się do naszych aptek. Zarówno jeśli chodzi o samoleczenie, jak i nasze doradztwo. Oddzielną sprawą jest gwałtowna utrata dotychczasowego znaczenia aptek w pobliżu gabinetów i przychodni, a także na terenie zamkniętych galerii handlowych.

REKLAMA

E-recepta spowodowała, że teleporada trafiła pod strzechy. Pacjent, który posłuchał wezwania #zostańwdomu, zdalnie otrzymuje swój PIN/kod i albo wędruje prosto do apteki blisko swego domu, albo dzwoni do niej, pyta o dostępność i/lub zamawia swe leki, które odbiera w umówionym terminie. Wygoda, której się szybko nauczyli(-śmy).

Zamknięte galerie oznaczają puste apteki, które są w nich zlokalizowane. Chaos informacyjny ze strony struktur państwowych, połączony z dość dużą bezradnością urzędniczą spowodował, że m.in. z dnia na dzień zniknęły z obrotu maseczki chirurgiczne oraz środki dezynfekujące. Najpierw jednak zadziałały mechanizmy popytu i podaży, co wywindowało ceny maseczek. Jednakże dziś skupię się na środkach do dezynfekcji, które też szybko zdrożały.

Sprawdź także:

Domowe przepisy na płyn do dezynfekcji…

Gdy i one stały się trudno- lub niedostępne, pacjenci zaczęli szperać w internecie lub wsłuchiwali się w przekazy medialne. Pierwszym hitem stał się żel aloesowy. Jak wiemy, spirytus stosowany zewnętrznie, mocno wysusza skórę. Gdzieś ktoś powiedział lub napisał, a media podchwyciły, że wspomniany żel (którego producenta?) miał temu zapobiegać. O ile jeszcze spirytus rektyfikowany stał w domowych barkach lub na półkach sklepowych, żel okazał się być niedostępny. Spotkałem kilka skrajnie irracjonalnych zachowań pacjentów, którzy gorączkowo poszukiwali żelu, bez którego groźny wirus rzekomo miał być jeszcze groźniejszy. W większości udawało mi się rozwiać obawy przerażonych ludzi.

Potem pojawili się inni, którzy wręcz przechwalali się domowym wyrobem mieszaniny spirytusu z różnego rodzaju żelami lub płynami. Co ciekawe, gdy czasem podpytywałem o szczegóły, zawsze odpowiedź był wymijająca. Także – a może przede wszystkim – gdy pytałem o proporcje.

Gdy żel przestał być poszukiwany, pojawił się olejek różany. Tu sprawa była jeszcze bardziej tajemnicza. Na podstawie skąpych wypowiedzi pacjentów, mam niejasne przypuszczenia, że w zaciszu domowym, na wzór średniowieczny konstruowali charakterystyczne maski, w które wkładało się substancje zapachowe rzekomo chroniące przed zarazą.

Inną recepturą była mieszanina denaturatu z octem, nomen omen, spirytusowym. Przypomniało mi to, jak dwa lata temu pisałem o denaturacie aptecznym, jako składniku do domowej nalewki o rzekomym działaniu przeciwbiegunkowym (czytaj również: Denaturat apteczny, a reklamy leków i suplementów diety).

Kolejne przepisy…

Ocet jako dodatek „wzmacniający”, w monologach zestresowanych pacjentów przewijał się wielokrotnie. Zweryfikowałem źródło tych informacji. „Przepis” znalazł się na opakowaniach maseczek wielorazowego użytku, dystrybuowanych przez Urząd Miasta i Gminy w Pleszewie. Wraz z żoną również je otrzymaliśmy.

Ulotki dystrybuowane przez Miasto Pleszew (fot. Mariusz Politowicz)
Ulotki dystrybuowane przez Miasto Pleszew (fot. Mariusz Politowicz)

Podaję skład, na wiecznej rzeczy pamiątkę (pisownia oryginalna):

REKLAMA
REKLAMA

„Przepis na domowy płyn do dezynfekcji rąk (250 ml)

– 100 ml octu spirytusowego

– 100 ml wódki lub denaturatu

– 50 ml przegotowanej wody

– łyżeczka mydła w płynie

Wszystko razem zmieszaj i wlej do butelki lub dozownika po mydle. Przecieraj płynem ręce kilka razy dziennie: po styczności z innymi osobami, przed wyjściem z domu, po powrocie do domu, po korzystaniu z toalety, przed przygotowaniem posiłku”.


Sporym zaskoczeniem okazał się dla mnie „przepis”, którym pochwaliła się jedna z pacjentek. Otóż „dla wzmocnienia działania Octeniseptu, trzeba go zmieszać pół na pół ze spirytusem rektyfikowanym”. Pomimo tego, że jest znaną mi od lat osobą, młodszą ode mnie i świetnie wykształconą, z dużym trudem zaakceptowała tłumaczenie, że spirytus nie był konieczny, a wręcz niepotrzebny. Tzn. myślałem, że zaakceptowała, bo jak się za chwilę okaże, byłem w błędzie.

Oddzielnym problemem stały się dla pacjentów spękania i rany skóry, będące efektem dezynfekcji ww. domowymi środkami lub głośnym płynem z sieci stacji paliw. Jak dobrze wiemy, ów prawie niedostępny płyn lepiej nadaje się do dezynfekcji powierzchni lub przedmiotów, gdyż przez brak specjalnych dodatków, nie pozostawia tłustego śladu. Z kolei właśnie dzięki tym dodatkom, płyn z Polfy Tarchomin, z którego korzystają apteki, lepiej się sprawdza do dezynfekcji rąk. Zresztą zauważają to pacjenci, którzy używają go podczas pobytu również w mojej aptece. Zatrważającym paradoksem jest, że także ww. pacjentka zauważyła tę różnicę, ale – nie tylko ona – zareagowała następująco. „Pan zapewne ma rację, ale my wolimy zrobione przez siebie płyny, bo są mocniejsze”.

Z powyższych sytuacji wypływa kilka wniosków.

  1. Brak zrozumienia i koordynacji odgórnych działań na szczeblu państwowym, spowodował działania oddolne.
  2. Zarówno pacjenci, jak i urzędnicy lokalni, woleli skorzystać z domowych lub niesprawdzonych przepisów na płyny dezynfekujące.
  3. Prawidłowo wykonane płyny dystrybuowane przez apteki, często przegrywały z tańszymi substytutami o żadnym lub prawie żadnym działaniu.
  4. Utrwalanie w społeczeństwie przekonania, że reklamy leków są wystarczającym źródłem „wiedzy” o leczeniu, również powodują używanie nieprawidłowych środków rzekomo chroniących przed koronawirusem.
  5. Opóźnienia, zaniechania lub błędne, niekompetentne działania struktur państwowych lub lokalnych, miejsko-gminnych, nie pogłębiły zaufania mieszkańców do władz.
REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA