REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Polscy aptekarze w czasach zarazy

14 kwietnia 2020 13:13

Choć przeważnie jesteśmy pomijani w podziękowaniach składanych przez polityków lub media, to i tak wiemy swoje i robimy swoje. Pamiętajmy, że przez 8 dni marca nasze apteki odwiedziło 21 mln pacjentów, a za cały miesiąc ta liczba jest jeszcze większa. Tym faktom nikt nie zaprzeczy, ani ich nie zniweluje.

Rozprzestrzeniająca się epidemia koronawirusa podkreśliła znaczenie pracy aptek i farmaceutów(fot. Shutterstock).
Szyby wróciły do łask. Wydobyto je z magazynów lub wstawiono nowe (fot. Shutterstock)

Pandemia COVID-19, która ogarnęła świat, wpłynęła także i na zachowania w polskich aptekach. Zaczęło się od apelu NRA ws. zwiększenia zasad bezpieczeństwa podczas ekspedycji leków (czytaj więcej: NRA apeluje do właścicieli aptek o zwiększenie bezpieczeństwa personelu). Ileż to pustych słów początkowo wylano na temat okienek podawczych wykorzystywanych podczas nocnych dyżurów! Przynajmniej drugie tyle powiedziano lub napisano na temat niemodnych szyb, które stwarzały rzekomo niepotrzebny dystans pomiędzy sprzedawcą, a klientem.

Purystów zawodu uspokajam: o sprzedawcach i klientach lubią mówić „spece” od jogurtów, którzy w ostatnich około 20. latach wkroczyli z butami w świat aptek. Wydawało im się (a w ślad za nimi także politykom, niektórym dziennikarzom i pacjentoklientom), że apteka to biznesowy samograj. Wystarczy wdrożyć „chłyty marketingowe”, a pieniądze popłyną szerokim strumieniem. Oczywiście do ich kieszeni, a nie do przygłupów, którzy wymagają ogarnięcia.

REKLAMA

Przez wiele lat im się udawało. Promocje, leki za grosz lub złotówkę, dopłaty aptek (sic!) do leków refundowanych, patelnie lub czekolady jako prezenty dla pacjentów, a także „ułomna refundacja” (kto pamięta, co się kryje za tym niezwykle dochodowym pojęciem?) – wszystko to było ich wymysłem.

REKLAMA

W ślad za komercjalizacją pracy aptek, otrzymaliśmy deklasację i pauperyzację naszego zawodu. Molochy, którymi stały się sieci aptek, skutecznie wypleniły niezależność farmaceutów. Pogoń za złotówką premii za sprzedaż przykasową, stępiła farmaceutyczny instynkt samozachowawczy. Otrzymane od pracodawcy karty wstępu do klubów fitness, zasłoniły oczy i wybieliły sumienia. Młodsze (mam na myśli ostatnie około 15  lat) pokolenia absolwentów farmacji, nie znają innych warunków pracy. Do mikrofonów przy pierwszym stole można się przyzwyczaić. Ważne, że pieniądz terminowo wpływa na konto. Powyższe działania wpłynęły i na kondycję aptek niesieciowych, i na ich adekwatne zachowania biznesowe. Wszyscy straciliśmy wizerunkowo oraz finansowo.

I wtedy pojawił się ON, koronawirus.

Już nic nigdy nie będzie takie samo, jak było. Szyby wróciły do łask. Wydobyto je z magazynów lub wstawiono nowe. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś podjął taką decyzję. Gorzej, gdy nie podjął. Wtedy mogliśmy poczytać w necie różne mądre inaczej wynurzenia koordynatorów aptek. Nie będziemy sprzedawać przez okienka podawcze, by nie siać paniki. Zrobimy tak, gdy identycznie postąpią wszystkie apteki w mieście. Płynów dezynfekcyjnych i maseczek nie trzeba. Wystarczy częściej sprzątać po sobie, opróżniać kosze i myć podłogi. BTW, ten apel miał być do MAGISTRÓW FARMACJI czy sprzątaczek? Bo jeśli do farmaceutów, to właśnie im napluto w twarz. Tak, dobrze Państwo czytają, napluto im w twarz. Im = nam wszystkim, choć nie wszyscy pracujemy w sieci, w której rozesłano maila o takiej treści. Tak nas potraktowano, gdyż do tak niskiego poziomu nas (także mnie, choć pracuję we własnej aptece) sprowadzono.

Frustracja farmaceutów sięgnęła zenitu. Nie, nie z powodu przykasówek lub uwłaczającego pouczania ws. zachowania czystości miejsca pracy. Powodem było olbrzymie niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia i życia personelu. Jawna, bezczelna i spowodowana ignorancją „jogurtowców”, ostra jazda po bandzie!

Media obficie relacjonowały opowieści z aptek pozbawionych jakichkolwiek zabezpieczeń przed zarażeniem wirusem (czytaj więcej: Pracownicy sieci aptek alarmują: “Boimy się przychodzić do pracy”). Świadomość niebezpieczeństwa jest wysoka i wynika z wiedzy, wykształcenia. Po drugiej stronie stoją totalni amatorzy, którzy bezpiecznie się skryli w domach i wykonują pracę (?) zdalnie. My tego luksusu nie mamy.

REKLAMA

Wisienką na tym niesmacznym torcie okazał się długotrwały brak obiecanych przez resort zdrowia płynów dezynfekcyjnych, rękawiczek i maseczek. Owszem, zaczęły się pojawiać i to jest dobra wiadomość. Słyszalne głosy z naszego Samorządu przyniosły efekty. Wiem, że po przeczytaniu powyższych słów odezwą się malkontenci, którzy zawsze są na NIE, ale nie dbam o nich. Działamy i będziemy działać. Efekty są. Wystarczające? Ależ nie! Czy jednak wolelibyśmy brak płynów, maseczek, itd.? Nie sądzę.

Braki kadrowe w aptekach

Jak doskonale wiemy, przepisy specustawy spowodowały, że mnóstwo rodziców skorzystało z dodatkowych urlopów, by opiekować się dziećmi, które na dodatek nie chodzą do szkoły. Skutkiem tego (nasz zawód jest sfeminizowany w 83%.) zmniejszyła się liczba personelu aptecznego. Nagle się okazało, że apteki skracają godziny pracy lub zamykają podwoje. Nie ma ludzi = nie ma aptek. I również nie ma dyżurów. Potwierdziły się wszystkie argumenty, których używaliśmy od lat.

Okręgowe Izby Aptekarskie wystąpiły do powiatów o zawieszenie lub uchylenie dyżurowych uchwał (czytaj więcej: Apteki nie są w stanie dyżurować. W całej Polsce brakuje personelu…). Niektóre z powiatów nawet to zrobiły (czytaj więcej: Kolejny powiat zawiesza dyżury nocne aptek. Efekt apelu DIA…). Dla odmiany starosta ze Świdnicy wzniósł się na wyżyny absurdu i w prokuraturze złożył doniesienie na miejscowych aptekarzy (czytaj więcej: Apteki nie są w stanie dyżurować. Starosta grozi prokuraturą… ). Prokurator ośmieszył się pismem do WIF-a z Wrocławia, bo zapytał go o niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia na skutek braku dyżurowej sprzedaży… wyrobów medycznych. Prezerwatywy i moczoboksy jako ratowanie życia? Ręce opadają…



Owszem, są i inne powiaty (informacje mam w swym archiwum), które zupełnie nie rozumieją powagi sytuacji i w starym „dobrym” stylu próbują nastraszyć aptekarzy, niemniej mleko już się rozlało. Nie można dłużej zaklinać rzeczywistości. Albo apteki będą czynne krócej, albo wcale. Koniec, kropka, amen!

Podsumowaniem opisanych reakcji jest pismo pani Prezes EPR, która w imieniu naszego Samorządu zwróciła się do wszystkich rad powiatu w Polsce, by zawiesiły swe uchwały dyżurowe (czytaj więcej: NRA apeluje do władz powiatowych o odciążenie aptek). Poczekajmy na reakcje. Piłka jest po tamtej stronie boiska. Mądrzy ludzie podejmują mądre decyzje. Podjęcie niemądrej decyzji przez powiaty, da nam niepodważalny argument za odebraniem lub zmodyfikowaniem  im tego konfliktogennego uprawnienia, którym jest uchwalanie dni i godzin pracy naszych aptek. Co i kiedy zrobi ustawodawca? Nie wiadomo. Ale zrobić musi.

Za nami Wielkanoc, pierwsza i, mam nadzieję, ostatnia taka w życiu. #zostańwdomu, aptekarzu! Czas by odpocząć po ciężkiej i niezwykle stresującej pracy w obliczu realnego zagrożenia zdrowia i życia. Zasłużyliśmy jak mało kto. Miejmy świadomość, że bez aptek cały system ochrony zdrowia nie istnieje. Bo co pacjentom po najlepszej diagnozie lekarskiej, opiece pielęgniarskiej lub pracy diagnostów, gdy nie będzie dostępu do leków? A jednocześnie apteki nie istnieją w próżni bez wymienionych zawodów.

I choć mocno nas uraziło, że przeważnie jesteśmy pomijani w podziękowaniach składanych przez polityków lub media, to i tak wiemy swoje i robimy swoje. Pamiętajmy, że przez 8 dni marca nasze apteki odwiedziło 21 mln pacjentów, a za cały miesiąc ta liczba jest jeszcze większa. Tym faktom nikt nie zaprzeczy, ani ich nie zniweluje. Będziemy o nich przypominać i je wykorzystywać. Proszę mi wierzyć, że to zrobimy. Tak skutecznie, jak tylko możliwe. Nie ma innego wyjścia.

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

26 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Bardzo fajny tekst! Miło się go czyta również pod kątem poprawności języka :) Niestety nie zgadzamy się w jednym – kluczowym punkcie. Proszę pamiętać, że to nie sieci apteczne rozpoczęły patologię na rynku aptek w latach 90, tylko prywatni aptekarze. To również prywatni aptekarze przegłosowali zniesienie obowiązku prowadzenia apteki przez aptekarza – dzisiejszą AdA. Dlatego niestety błędnie nakreśla Pan rys historyczny sytuacji. To nie sieci apteczne zapoczątkowały patologię, jaką zaczęliśmy obserwować na rynku aptek. Najgorsze jest to, że Pana pokolenie, nie rozumie, że nie da się cofnąć czasu i to co zostało zapoczątkowane w latach 90 i trwało przez kolejne 20 lat, nie może zostać zmienione. W związku z tym trwamy w tej bezsensownej wojnie pomiędzy aptekami indywidualnymi, izbami vs sieci apteczne, na której najwięcej traci przeciętny farmaceuta.
Myli się Pan. Przegłosować mogą parlamentarzyści, a nie aptekarze. I nie chodzi tu o poprawność językową, tylko zasady legislacji. Znam też opowieści posłów tzw. sejmu kontraktowego. Sprowadzają się do: "co tu zrobić z tak pięknie zarobionymi pieniędzmi? Aptekarze chcą apteki tylko dla aptekarza? Namówmy ich, by byli przeciw. A będą przeciw, gdy się im wytłumaczy, że ich dzieci-niefarmaceuci nie odziedziczą aptek. Wtedy my, nieaptekarze, też będziemy mogli mieć apteki". Mimo wszystko zachęcam Pana, by nie potępiać w czambuł rzekomo mojego pokolenia, które równie rzekomo zawaliło sprawę rozwoju polskiej farmacji. Kilka lat temu pisałem o tym tutaj w serii 3. felietonów pod tytułem "jak doprowadziłem do upadku polską farmację"? :-) Daleki byłbym od wychwalania także pokolenia młodszego lub starszego od mojego. Sprawa dyżurów, w tym braku asertywności, mocno pokazuje imposybilizm sprawczy aptekarzy jako takich. Dlatego Pana wytykanie aptekarzy pokolenia lat 90-tych jako winnych wszystkiego złego, ma się nijak do naszych dzisiejszych problemów. Natomiast mógłby Pan przeanalizować wiek członków aktualnej (ale i poprzedniej) Naczelnej Rady Aptekarskiej. Jest wśród nich wiele osób w wieku około 40 lat. Skoro - jak mniemam - nie ufa Pan mi i memu pokoleniu - proszę zaufać im, młodszym. Jeśli nie im/nam, to komu chce Pan zaufać? Napiszę kolejny raz: czy Pan (oraz wielu innych kwestionujących każde działanie Samorządu) naprawdę sądzicie, że chcielibyśmy źle dla naszych koleżanek i kolegów aptekarzy? Przecież my też pracujemy w aptekach. Mielibyśmy sobie strzelać w stopę? BTW, czasem mam rozmowy z aptekarzami w różnym wieku i z różnych stron kraju. Słyszę zdania: "jako NRA powinniście zrobić to czy tamto, a nie siamto i owamto"! Przeważnie mówione jest to w trybie rozkazującym. A ja pytam wtedy: a co Pan/Pani zrobiła, by przekonać innych aptekarzy do właśnie takiego sposobu postępowania? Do takich, a nie innych decyzji? Jako członek ORA i NRA staram się zachęcać do swego punktu widzenia oraz wybranej metody rozwiązywania problemów. Inni członkowie robią tak samo. W końcu dochodzimy do konsensusu. Nie ma przymusu. Rozważamy różne opcje. Dlaczego więc Pan uważa, że akurat Pańska opinia o zaszłościach historycznych jest 1/ właściwa, 2/ konstruktywna? Ja tego nie zauważam.
Ojej, rozpisał się Pan, tylko chyba emocje wzięły górę bo nadinterpretuje Pan moje słowa (nie Pan pierwszy zresztą). Ja nie obwiniam żadnego pokolenia, nie tutaj jest sens mojej odpowiedzi. Uważam też, że krzywdzące jest wrzucanie mnie do jednego worka z osobami, które potrafią tylko krytykować samorząd. Jak jest za co to oczywiście doceniam. Staram się tylko wskazać, że obecny konflikt sprawia, że traci na tym farmaceuta i tyle. A to co ja robię to już jest moja sprawa, ale zapewniam, że nie byłem bierny.
@KB. Emocje? :-)) Zbieranie grzybów dostarcza mi więcej emocji. Wpisy takie jak Pański, dają mi okazję przekazania informacji, ale i swoich opinii. Jeśli ktoś czyta ze zrozumieniem, wyciągnie właściwe wnioski. Skoro - opieram się na Pana wpisie - nie ja pierwszy "nie rozumiem" Pańskiego przekazu, to raczej nie ja wygenerowałem niezrozumienie. :-)) Jeśli Pan "coś robi" i jest to "Pana sprawa", to trudno oczekiwać, by ktokolwiek zrozumiał Pański dość nieprecyzyjny przekaz. Pisanie w stylu "wiem, ale nie powiem", niewiele wnosi do dyskusji.
Zbieranie grzybów bywa bardzo emocjonujące, chyba przyzna Pan, że każdy zapalony grzybiarz odczuwa dreszczyk emocji na widok okazałego prawdziwka :) Wie Pan, czasami bierny oportunizm jest dużo korzystniejszy dla sprawy niż angażowanie się w walkę z wiatrakami :)
@KB. Pana teorie na temat wyższości oportunizmu niewiele się przydadzą dla polskiej farmacji. BTW, można krytykować AdA, ale ona jest. Jej kształt też wynika z decyzji politycznych, chociaż Samorząd włożył olbrzymią pracę, by wspierać jej uchwalenie. Wiele o tym napisano. W każdym razie AdA jest, choć po 1989 r. wcześniej jej nie było. Zapraszam do hejtowania. :-)) Zwłaszcza tych "starych" aptekarzy, że mego "pokolenia, które nic nie rozumie". :-))
No właśnie nie zgadzam się. Tym bardziej, że zaczyna Pan przeczyć samemu sobie, co zazwyczaj nie jest dobrą oznaką w trakcie dyskusji. Teraz pisze Pan, że "Samorząd włożył olbrzymią pracę", a wcześniej, że to politycy uchwalali, uchwalili, a aptekarze nie mieli z tym nic wspólnego. Bez sensu. Nie wiem też o co Panu chodzi z tym "hejtowaniem". Jeżeli próba konstruktywnej dyskusji jest dla Pana "hejtem" to jak można prowadzić rozmowę? Wszystkie argumenty "przeciwko" są hejtem? Zarzuty "hejtu" w tym przypadku są oznaką wywieszenia białej flagi z Pana strony w tej dyskusji.
@KB. Naprawdę, zaczynam żałować, że wdałem się w dyskusję z Panem. Proszę więcej analizować, zwłaszcza przed wyciąganiem wniosków, które w Pana wykonaniu są pochopne. Wspierał = wspierał, a nie głosował. Gdzie Pan wtedy był i co robił, że nie pamięta tej wojny medialnej wszystkich przeciw nam? Pisząc o hejtowaniu mam na myśli wszystkich, którzy Adę krytykują i na dodatek za jej kształt obwiniają Samorząd. Mało to razy także i tu o tym dyskutowano? Napiszę więc specjalnie dla Pana: Adę wspierał Samorząd, choć jej nie uchwalał. Wspierał, bo taka była i jest "racja stanu" aptekarzy. Zero-jeden. Wspierał z otwartą przyłbicą. W mediach i oficjalnych rozmowach. Wspierali zarówno ludzie, którzy wg Pana teorii w latach 90-zawalili sprawę, wspierali także ci z mego pokolenia, którzy również wg Pan "nie rozumieją" otaczającej rzeczywistości. Wspierali studenci i 40-latkowie. A Pan wspierał czy nie? :-)) Hejtowanie istniejącej Ady = próba jej likwidacji, ze wszystkimi tego znanymi konsekwencjami.
Prywatni aptekarze nie mieli nic do gadania w starciu z zachodnim kapitałem. To jest zwykły plankton, nie mający de facto wpływu na nic. Tak samo teraz siec przejmują rynek , ja to obserwowałem nie w skali micro, ale z macro. Tam nie pracują amatorzy bez wykształcenia tylko cwani biznesmeni, wystarczy popatrzeć jak na ich działania. Chirurgiczna precyzja. Kiedyś otwierali apteki w najdogodniejszych lokalizacjach, przy przychodniach, szpitalach, marketach, galeriach, teraz wykupują apteki wg tego samego kryterium. Jak kupia gdzieś pakiet mini sieci i jakaś apteka nie rokuje to ją zamykają. Mają układy z lekarzami, dumpingują drogie leki, więc lekarz woli tam przysłać chorego wiedząc,że tam jest taniej i jest większa szansa na wykup leku. Albo DPS. Kiedyś były obsługiwane przez lokalnych bonzów aptekarskich, do czasu jak ktoś z sieci nie przyszedł na rozmowę do dyrektora. Po prostu polscy aptekarze nie mieli nic do zaoferowania, a klienci wybrali sieci.
"To również prywatni aptekarze przegłosowali zniesienie obowiązku prowadzenia apteki przez aptekarza – dzisiejszą AdA. Dlatego niestety błędnie nakreśla Pan rys historyczny sytuacji." Jesteś tego pewien, Kamilu?
Przy przypadkiem nie chodziło o to by dzieci farmaceutów, które nie skończyły farmacji mogły dziedziczyć apteki?
Z tego co pamiętam, większość farmaceutów wysyłała swoje pociechy na farmację, niezależnie od tego czy się to latoroślom podobało czy nie. Jedno takie "dziecko", będące premierem wpadło na to, że można to zmienić ustawą i od tego czasu właścicielem apteki mógł zostać każdy.
@MMK. Akurat premier, dziecko aptekarzy, pochodzi z mego miasta. Nie wystarczy coś twierdzić, by stało się to prawdą. Warto przeczytać protokoły z obrad komisji sejmowych, by się dowiedzieć jak było naprawdę i dlaczego inaczej, niż wynika z twego wpisu. :-) Poza tym apteka po jej rodzicach należała do ówczesnego Cefarmu, a nie do niej lub wspólnie z siostrą. Mechanizm , dzięki któremu funkcjonujemy w skomplikowanym bałaganie, tworzył się przez lata. Jego źródłem jest totalne bezhołowie po przemianach 1989 r.. Mam na myśli niewiedzę urzędniczą i jeszcze większą niewiedzę parlamentarzystów. Chciwość zrobiła swoje, jak wspomniałem wcześniej opowiastkę o posłach sejmu kontraktowego. BTW, kto z nas lat temu np. 15-20 choć w przybliżonym zakresie przewidywał skalę niedawnych lub dzisiejszych patologii? Więc jeśli ktokolwiek z komentatorów chce obwiniać naszych protoplastów, powinien obwiniać także i siebie, że nic lub prawie nic nie uczynił. Zakładam, że i dziś - oprócz krytykanctwa - nic nie czyni, by polepszyć los farmaceutów.
Mnie akurat wiele reprywatyzacyjnych przyjemności ominęło, bo w tym czasie rozkoszowałam się urokami macierzyństwa. :) Jak piszesz, jesteś najbliżej prawdy i wszelkie sprostowania są jak najbardziej na miejscu. Ktoś kiedyś pisał o tym na tym portalu, że była Pani Premier maczała w tym palce? A czy nie było tak, że po 1989 roku, niektórym aptekarzom lub ich potomkom - farmaceutom, udało się odzyskać zagarnięte przez nacjonalizację mienie? Proszę się nie śpieszyć z odpowiedzią, bo o przekłamania jak widać nietrudno, a w rzetelną informację trochę czasu i zaangażowania trzeba włożyć. Może osobny artykuł na ten temat?;)
@MMK, Odzyskać to można było jedynie lokal, niezależnie od tego czy była tam apteka czy sklep obuwniczy. Natomiast aptekę jako taką czyli całe wyposażenie, leki trzeba było od Cefarmu odkupić, nawet jak znajdowały się tam jeszcze rzeczy należące do rodziny przed nacjonalizacją w 1951 r. Wiem to z pierwszej ręki :)
@pharman. Potwierdzam. Uczestniczyłem w takim remanencie zdawczo-odbiorczym. Apteka zabytkowa, w tym wiele równie starych utensyliów. Istnieje do dziś, ale rzadko bywam w tym mieście i nie mam powodu, by ją odwiedzać.
@MMK. Wiara pokrzywdzonych przez nacjonalizację aptekarzy, że nowa Polska odda im apteki, wypłaci odszkodowanie, a Izby będą panaceum na wszystko, była tyleż wielka, co naiwna. Nawet ja, wtedy 25-latek w to nie wierzyłem. Przez wszystkie lata po 1945, a po 1951 (nacjonalizacja) w szczególności, ówcześni farmaceuci coraz rzadziej zachęcali swe dzieci do studiowania farmacji. Na moim roku znałem tylko 2 takie osoby, choć może ich było więcej. Nie wiem. Pójście na farmację wynikało w większości z głębokiego przekonania. Nie chodziło o ideały, tylko zakres tematyczny. W moim przypadku była to chemia. Po roku miałem jej serdecznie dość. :-)) Wtedy ukończenie większości kierunków na studiach i tak oznaczało w miarę jednakowe zarobki. Odstawali od tego prawnicy, niektórzy inżynierowie i lekarze. Ani mnie nikt do farmacji nie namawiał, ani nie zniechęcał. Głupawe komentarze o "sprzedawcach lekarza" mało mnie ruszały. Dziś bym zrobił inaczej. Jakie to ma znaczenie? Żadne. Odwieczne prawo, że "gdyby młodość wiedziała, a starość mogła". ;-)
@MP – nie mogę odpowiedzieć w tamtym wątku, więc odpowiem tutaj. Tak, wspierałem aptekę dla aptekarza, co opisałem w jednym z moich felietonów.
Apteka dla aptekarza to bubel, wprowadzony w nieodpowiednim okresie, którego jedynym beneficjentem jest garstka aptekarzy minionej epoki , z gatunku jednobudowców pospolitych. Reszta na tym traci. Po pierwsze wprowadzona jest za późno, to jest tak samo jakbyś ubrał zimową kurtkę zamiast w zimie to w lecie. I wtedy powiesz,że lepiej późno niż wcale i lepiej nosić kurtkę w lecie? Gdyby wprowadzono tą ustawę zanim weszły sieci, to można jeszcze pokusić się o teze,że byłoby to korzystne dla frmaceutów. Ale też nie do końca -pamiętaj jedno - boom na farmacje i koniunkturę rozkręciły sieci i inni przedsiębiorcy, dzięki nim były miejsca pracy i co za tym idzie nienajgorsze zarobki i warunki pracy. Zapytaj felietoniarza ile stworzył miejsc pracy i ilu ludzi zatrudnił to będziesz miał odpowiedź. A jak myślisz, że ok, nie stworzył miejsc pracy, ale mógłbyś sam mieć swoją aptekę to już to widzę jak felietoniarz & coltd zachęcają Cię do otwarcia apteki, nie rzucają kłód pod nogi i cieszą się, że powstaje nowa apteka i poszerzy się dostęp do usług farmaceutycznych. Acha - to nie jest gdybanie i wróżenie z fusów, tylko realna ocena hipotetycznych sytuacji.
Co tam sieci, konkurencje, samorządy.Teraz najważniejsze, żeby z tą zarazą nie przegrać...
W latach 90-ych nie było powszechnego dostępu do internetu. Wiele zmian wprowadzono poza naszą wiedzą, ale nie przypominam sobie, aby nasza branża, w tamtych czasach, miała swoich przedstawicieli w sejmie, którzy mogliby cokolwiek przegłosować?
Przejęcie rynku przez duże sieci nie było na rękę nikomu - ani aptekarzom, ani hurtownikom (tym niepowiązanym wówczas z sieciami), ani producentom. Każdy kto choć trochę ogarnia podstawy ekonomii wie, że wzrost siły nabywczej wiąże się z mocniejszą pozycją negocjacyjną i większymi ustępstwami po stronie producentów/hurtowników. Tylko że na przełomie wieków nie było partnerów do rozmów po stronie aptekarzy. Ostrzeżenia płnęły z najróżniejszych stron, w tym nawet od hurtowników. Interes kręcił się jednak tak dobrze że nikt z grona aptekarzy nie był zainteresowany niczym innym poza grabieniem do siebie. Potem wszedł duży kapitał i zaczęły się lamenty świętokrzyskie w wykonaniu indywidualnych. Teraz zmiany są już nieodwracalne i pozostało nam jedynie patrzeć na postępującą konsolidację i ewakuować się z tonącego okrętu polskiej farmacji. Zarówno Wy jak i my, jesteśmy ofiarami waszej pazerności.
@hn. W przypadku apteki, gdzie wtedy pracowałem, dawna właścicielka musiała od Cefarmu ODKUPIĆ swój własny sprzęt i wyposażenie. IMHO nie powinna płacić ani grosza oraz powinna dostać odszkodowanie za 40 lat korzystania (zarabiania na) jej majątku.
Serdecznie dziękuję Panu Magistrowi za wspaniały artykuł o polskich aptekarzach w czasach zarazy koronawirusem.Sam jestem farmaceutą w wieku 80 lat i jestem dumny z pełnienia tego zawodu.
@Marian Podolski. Bardzo dziękuję za miłe słowa.
Logowanie

Aby w pełni korzystać z serwisów grupy farmacja.net musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś farmaceutą, zaloguj się za pomocą swojego konta farmacja.net

Rejestracja

Wypełnij wymagane pola zamieszczone poniżej. Pamiętaj by podać poprawny adres email - na niego zostanie wysłany link potwierdzający, który umożliwi zakończenie rejestracji w serwisie.

Masz już konto? Zaloguj się Nie pamiętasz hasła? Możesz je przypomnieć
Przypomnij hasło

Podaj adres email przypisany do konta, a my wyślemy do Ciebie link z przypomnieniem hasła.

Nie masz konta? Zarejestruj się Masz konto? Zaloguj się
Ustaw nowe hasło

Ustal swoje hasło ponownie.

Nie masz konta? Zarejestruj się Masz konto? Zaloguj się
Dane profilu

Uzupełnij dane, aby aktywować konto.

Link aktywacyjny

Rejestracja przebiegła pomyślnie. Na podany adres email został wysłany link weryfikacyjny, który umożliwi dokończenie rejestracji.

Niepoprawny hash weryfikacyjny

Wygląda na to, że hash weryfikacyjny jest niepoprawny. Proszę skontaktuj się z nami poprzez formularz kontaktowy

Szanowni Państwo,

Farmacja.net sp. z o. o. przetwarza Twoje dane osobowe zbierane w Internecie, w tym informacje zapisywane w plikach cookies, w celu personalizacji treści oraz reklamy, udostępniania funkcji mediów społecznościowych oraz analizowania ruchu w Internecie.

Kliknij “Zatwierdź i przejdź do serwisu”, aby wyrazić zgodę na korzystanie z technologii takich jak cookies i na przetwarzanie przez farmacja.net sp. z o .o. , Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zbieranych w Internecie, takich jak adresy IP i identyfikatory plików cookie, w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, szczegółowo opisanych w ustawieniach zaawansowanych.

Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać w ustawieniach zaawansowanych.

Ponadto masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych. W polityce prywatności znajdziesz informacje jak zakomunikować nam Twoją wolę skorzystania z tych praw.

Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych znajdują się w polityce prywatności.

Instalowanie cookies itp. na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików.

Na naszych stronach internetowych używamy technologii, takich jak pliki cookie i podobne służących do zbierania i przetwarzania danych eksploatacyjnych w celu personalizowania udostępnianych treści i reklam oraza analizowania ruchu na naszych stronach. Te pliki cookie pomagają poprawić jakość treści reklamowych na stronach. Dzięki tym technologiom możemy zapiewnić Ci lepszą obsługę poprzez serwowanie reklam lepiej dopasowanych do Twoich preferencji.

Nasi zaufani partnerzy to:

Facebook Ireland Limited – prowadzenie kampani remarektingowych i mierzenie ich efektywności – Irlandia (EOG)

Google Ireland Limited (Google Adwords, DoubleClick Ad Exchange, DoubleClick for Publishers Small Business) – zarządzanie kampaniami reklamowymi, ich analiza i pomiary ruchu na stronach Serwisu – Irlandia (EOG)

Google Incorporated (Google Analytics, Google Cloud Platform, GSuit, Google Optimize, Google Tag Manager, Google Data Studio) – obsługa kampanii reklamowych, analizowanie ruchu na stronach Serwisu i obsługa poczty firmowej, analiza sposobu korzystania z Serwisu przez Użytkownika – USA (poza EOG)

Comvision sp. z o. o. – wysyłanie informacji marketingowych dotyczących Serwisu – Polska (EOG)

Benhauer sp. z o.o. – prowadzenie kampanii remarketingowych i mierzenie ich efektywności, e-mail Marketing – Polska (EOG)

LiveChat, Inc. – usługa Pharm:assistant

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy dla osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Ustawienia zaawansowane Wstecz