REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 14 kwietnia 2020, 13:13

Polscy aptekarze w czasach zarazy

Choć przeważnie jesteśmy pomijani w podziękowaniach składanych przez polityków lub media, to i tak wiemy swoje i robimy swoje. Pamiętajmy, że przez 8 dni marca nasze apteki odwiedziło 21 mln pacjentów, a za cały miesiąc ta liczba jest jeszcze większa. Tym faktom nikt nie zaprzeczy, ani ich nie zniweluje.

Szyby wróciły do łask. Wydobyto je z magazynów lub wstawiono nowe (fot. Shutterstock)

Pandemia COVID-19, która ogarnęła świat, wpłynęła także i na zachowania w polskich aptekach. Zaczęło się od apelu NRA ws. zwiększenia zasad bezpieczeństwa podczas ekspedycji leków (czytaj więcej: NRA apeluje do właścicieli aptek o zwiększenie bezpieczeństwa personelu). Ileż to pustych słów początkowo wylano na temat okienek podawczych wykorzystywanych podczas nocnych dyżurów! Przynajmniej drugie tyle powiedziano lub napisano na temat niemodnych szyb, które stwarzały rzekomo niepotrzebny dystans pomiędzy sprzedawcą, a klientem.

REKLAMA

Purystów zawodu uspokajam: o sprzedawcach i klientach lubią mówić „spece” od jogurtów, którzy w ostatnich około 20. latach wkroczyli z butami w świat aptek. Wydawało im się (a w ślad za nimi także politykom, niektórym dziennikarzom i pacjentoklientom), że apteka to biznesowy samograj. Wystarczy wdrożyć „chłyty marketingowe”, a pieniądze popłyną szerokim strumieniem. Oczywiście do ich kieszeni, a nie do przygłupów, którzy wymagają ogarnięcia.

Przez wiele lat im się udawało. Promocje, leki za grosz lub złotówkę, dopłaty aptek (sic!) do leków refundowanych, patelnie lub czekolady jako prezenty dla pacjentów, a także „ułomna refundacja” (kto pamięta, co się kryje za tym niezwykle dochodowym pojęciem?) – wszystko to było ich wymysłem.

W ślad za komercjalizacją pracy aptek, otrzymaliśmy deklasację i pauperyzację naszego zawodu. Molochy, którymi stały się sieci aptek, skutecznie wypleniły niezależność farmaceutów. Pogoń za złotówką premii za sprzedaż przykasową, stępiła farmaceutyczny instynkt samozachowawczy. Otrzymane od pracodawcy karty wstępu do klubów fitness, zasłoniły oczy i wybieliły sumienia. Młodsze (mam na myśli ostatnie około 15  lat) pokolenia absolwentów farmacji, nie znają innych warunków pracy. Do mikrofonów przy pierwszym stole można się przyzwyczaić. Ważne, że pieniądz terminowo wpływa na konto. Powyższe działania wpłynęły i na kondycję aptek niesieciowych, i na ich adekwatne zachowania biznesowe. Wszyscy straciliśmy wizerunkowo oraz finansowo.

I wtedy pojawił się ON, koronawirus.

Już nic nigdy nie będzie takie samo, jak było. Szyby wróciły do łask. Wydobyto je z magazynów lub wstawiono nowe. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś podjął taką decyzję. Gorzej, gdy nie podjął. Wtedy mogliśmy poczytać w necie różne mądre inaczej wynurzenia koordynatorów aptek. Nie będziemy sprzedawać przez okienka podawcze, by nie siać paniki. Zrobimy tak, gdy identycznie postąpią wszystkie apteki w mieście. Płynów dezynfekcyjnych i maseczek nie trzeba. Wystarczy częściej sprzątać po sobie, opróżniać kosze i myć podłogi. BTW, ten apel miał być do MAGISTRÓW FARMACJI czy sprzątaczek? Bo jeśli do farmaceutów, to właśnie im napluto w twarz. Tak, dobrze Państwo czytają, napluto im w twarz. Im = nam wszystkim, choć nie wszyscy pracujemy w sieci, w której rozesłano maila o takiej treści. Tak nas potraktowano, gdyż do tak niskiego poziomu nas (także mnie, choć pracuję we własnej aptece) sprowadzono.

Frustracja farmaceutów sięgnęła zenitu. Nie, nie z powodu przykasówek lub uwłaczającego pouczania ws. zachowania czystości miejsca pracy. Powodem było olbrzymie niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia i życia personelu. Jawna, bezczelna i spowodowana ignorancją „jogurtowców”, ostra jazda po bandzie!

Media obficie relacjonowały opowieści z aptek pozbawionych jakichkolwiek zabezpieczeń przed zarażeniem wirusem (czytaj więcej: Pracownicy sieci aptek alarmują: “Boimy się przychodzić do pracy”). Świadomość niebezpieczeństwa jest wysoka i wynika z wiedzy, wykształcenia. Po drugiej stronie stoją totalni amatorzy, którzy bezpiecznie się skryli w domach i wykonują pracę (?) zdalnie. My tego luksusu nie mamy.

Wisienką na tym niesmacznym torcie okazał się długotrwały brak obiecanych przez resort zdrowia płynów dezynfekcyjnych, rękawiczek i maseczek. Owszem, zaczęły się pojawiać i to jest dobra wiadomość. Słyszalne głosy z naszego Samorządu przyniosły efekty. Wiem, że po przeczytaniu powyższych słów odezwą się malkontenci, którzy zawsze są na NIE, ale nie dbam o nich. Działamy i będziemy działać. Efekty są. Wystarczające? Ależ nie! Czy jednak wolelibyśmy brak płynów, maseczek, itd.? Nie sądzę.

Braki kadrowe w aptekach

Jak doskonale wiemy, przepisy specustawy spowodowały, że mnóstwo rodziców skorzystało z dodatkowych urlopów, by opiekować się dziećmi, które na dodatek nie chodzą do szkoły. Skutkiem tego (nasz zawód jest sfeminizowany w 83%.) zmniejszyła się liczba personelu aptecznego. Nagle się okazało, że apteki skracają godziny pracy lub zamykają podwoje. Nie ma ludzi = nie ma aptek. I również nie ma dyżurów. Potwierdziły się wszystkie argumenty, których używaliśmy od lat.

REKLAMA
REKLAMA

Okręgowe Izby Aptekarskie wystąpiły do powiatów o zawieszenie lub uchylenie dyżurowych uchwał (czytaj więcej: Apteki nie są w stanie dyżurować. W całej Polsce brakuje personelu…). Niektóre z powiatów nawet to zrobiły (czytaj więcej: Kolejny powiat zawiesza dyżury nocne aptek. Efekt apelu DIA…). Dla odmiany starosta ze Świdnicy wzniósł się na wyżyny absurdu i w prokuraturze złożył doniesienie na miejscowych aptekarzy (czytaj więcej: Apteki nie są w stanie dyżurować. Starosta grozi prokuraturą… ). Prokurator ośmieszył się pismem do WIF-a z Wrocławia, bo zapytał go o niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia na skutek braku dyżurowej sprzedaży… wyrobów medycznych. Prezerwatywy i moczoboksy jako ratowanie życia? Ręce opadają…



Owszem, są i inne powiaty (informacje mam w swym archiwum), które zupełnie nie rozumieją powagi sytuacji i w starym „dobrym” stylu próbują nastraszyć aptekarzy, niemniej mleko już się rozlało. Nie można dłużej zaklinać rzeczywistości. Albo apteki będą czynne krócej, albo wcale. Koniec, kropka, amen!

Podsumowaniem opisanych reakcji jest pismo pani Prezes EPR, która w imieniu naszego Samorządu zwróciła się do wszystkich rad powiatu w Polsce, by zawiesiły swe uchwały dyżurowe (czytaj więcej: NRA apeluje do władz powiatowych o odciążenie aptek). Poczekajmy na reakcje. Piłka jest po tamtej stronie boiska. Mądrzy ludzie podejmują mądre decyzje. Podjęcie niemądrej decyzji przez powiaty, da nam niepodważalny argument za odebraniem lub zmodyfikowaniem  im tego konfliktogennego uprawnienia, którym jest uchwalanie dni i godzin pracy naszych aptek. Co i kiedy zrobi ustawodawca? Nie wiadomo. Ale zrobić musi.

Za nami Wielkanoc, pierwsza i, mam nadzieję, ostatnia taka w życiu. #zostańwdomu, aptekarzu! Czas by odpocząć po ciężkiej i niezwykle stresującej pracy w obliczu realnego zagrożenia zdrowia i życia. Zasłużyliśmy jak mało kto. Miejmy świadomość, że bez aptek cały system ochrony zdrowia nie istnieje. Bo co pacjentom po najlepszej diagnozie lekarskiej, opiece pielęgniarskiej lub pracy diagnostów, gdy nie będzie dostępu do leków? A jednocześnie apteki nie istnieją w próżni bez wymienionych zawodów.

I choć mocno nas uraziło, że przeważnie jesteśmy pomijani w podziękowaniach składanych przez polityków lub media, to i tak wiemy swoje i robimy swoje. Pamiętajmy, że przez 8 dni marca nasze apteki odwiedziło 21 mln pacjentów, a za cały miesiąc ta liczba jest jeszcze większa. Tym faktom nikt nie zaprzeczy, ani ich nie zniweluje. Będziemy o nich przypominać i je wykorzystywać. Proszę mi wierzyć, że to zrobimy. Tak skutecznie, jak tylko możliwe. Nie ma innego wyjścia.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA