W tym miejscu warto wspomnieć o pokłosiu odkrycia samej morfiny, czyli syntezie heroiny. Ta acetylowa pochodna odznaczała się daleko silniejszym działaniem przeciwbólowym niż jej naturalna prekursorka. Po raz pierwszy udało się ją otrzymać Charlesowi Romley’owi Alderowi Wrightowi w Medycznej Szkole Szpitala St. Mary w Londynie. Ten fakt nie umknął uwadze znanemu nam z opowieści o aspirynie Heinrichowi Dreserowi (czytaj więcej: Ta substancja czynna to rekordzistka wśród leków), który nakazał swojemu podwładnemu Felixowi Hoffmannowi prowadzenie badań nad syntezą tego związku w labolatorium Bayera. W 14 dni po zsyntetyzowaniu kwasu acetylosalicylowego Niemcy przeprowadzili pomyślną próbę otrzymania heroiny.
Sam Dreser uparcie twierdził, że heroina była wynalazkiem firmy Bayer, a nie Aldera Wrighta – kolejny przykład na to, że koncern Bayer stawiał na sukces niż prawdę w historii odkrywców poszczególnych substancji leczniczych. Testujący współpracownicy czuli się po zażyciu zażyciu – jak to określili – heroicznie, stąd wzięła też swój początek nazwa nadana substancji przez pracowników koncernu Bayer.
Od narkotyku do remedium i nowych wskazań
Pierwsze prawo zabraniające jej posiadania wydano w USA w 1914 roku pod wpływem rosnącego problemu uzależnień od opiatów. Morfina zaczęła tracić na popularności jako narkotyk w momencie odkrycia jej silniejszej pochodnej – heroiny. Jednak w medycynie wciąż znajduje zastosowanie, chociażby w leczeniu bólów nowotworowych. Okazuje się, że w tym wskazaniu może ona wykazywać jeszcze jedną ciekawą właściwość.
Doniesienia naukowców z Uniwersytetu Stanu Minnesota w Minneapolis opublikowane na łamach „American Journal of Pathology” wskazują, że morfina może hamować proces ukrwienia nowotworów i przez to spowalniać ich wzrost. W doświadczeniu prowadzonym na myszach z nowotworem płuc okazało się, że morfina wyraźnie hamowała proces tworzenia się nowych naczyń w guzach nowotworowych, a przez to znacznie spowalniała wzrost tych guzów. Badacze dowiedli też, że morfina wywierała swój wpływ za pośrednictwem receptora opioidowego.
Choć wydawać by się mogło, że substancja znana od starożytności – bądź co bądź sok z makówek stosowano już w Mezopotamii – nie ma już przed nami tajemnic, jednak po raz kolejny okazuje się, że „stare” substancje mogą zyskać nową twarz.










