REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Wycofanie produktu leczniczego, a przekaz medialny…

pon. 9 maja 2022, 14:09

Dezinformacja medialna związana z wycofywaniem z obrotu produktów leczniczych jest ogromna. Wielu “dziennikarzy” nie sprawdzi u wiarygodnego źródła, czego dotyczy tego typu decyzja, tylko kopiuje informacje (często błędne) od konkurencji. Wówczas powstają teksty mówiące o wycofaniu popularnego leku z obrotu, który jest, np. dostępny tylko w lecznictwie zamkniętym… 

Jako farmaceuci bez wątpienia mamy obowiązek “prostować” tego typu dezinformację i tłumaczyć pacjentom, dlaczego dany lek został wycofany z obrotu i czego dotyczy dana decyzja (fot. Shutterstock)
Jako farmaceuci bez wątpienia mamy obowiązek “prostować” tego typu dezinformację i tłumaczyć pacjentom, dlaczego dany lek został wycofany z obrotu i czego dotyczy dana decyzja (fot. Shutterstock)

W 2018 roku nastąpił gwałtowny wzrost liczby wycofywanych z obrotu serii produktów leczniczych na terenie naszego kraju. Odpowiedzialny za taki stan rzeczy był podwyższony, powyżej dopuszczalnego dziennego spożycia poziom nitrozoamin, jaki zidentyfikowano w produktach leczniczych zawierających w składzie walsartan. Kolejno, z tego samego powodu z obrotu wycofywane były preparaty zawierające w składzie takie substancje lecznicze jak metformina, czy ranitydyna. Wywołało to dużą niepewność wśród pacjentów wobec bezpieczeństwa stosowanych leków. Historia ta po raz kolejny powtórzyła się w kwietniu br., kiedy to z powodu przekroczenia dopuszczalnej ilości nitrozoamin, wycofano z obrotu serie produktu leczniczego Accupro.

Informacja o tym, że w lekach stale stosowanych przez pacjentów pojawiły się zanieczyszczenia nitrozoaminami wywołała wśród chorych dużą niepewność. Sytuacji nie pomaga także fakt, że tego typu wycofania stają się dobrym materiałem medialnym. Przekaz typu: popularny lek na nadciśnienie wycofany ze sprzedaży ze względu na zawartość w nim substancji rakotwórczych niestety oprócz funkcji informacyjnej wywołuje wśród pacjentów konsternacje i poczucie zagrożenia. W związku z tym, po wycofaniu produktu leczniczego Accupro znów usłyszeliśmy w aptekach pytania, czy stosowany przez danego pacjenta lek jest bezpieczny i czy na pewno należy go stosować. Nieważne, że w swoim składzie ma zupełnie inną substancję leczniczą niż produkt leczniczy wycofany z obrotu. W telewizji/radio/gazecie przekazano, że to leki na nadciśnienie zawierają substancje rakotwórcze, nie tłumacząc, że wycofaniu podlegają tylko niektóre serie konkretnego produktu leczniczego. Niestety, dezinformacja medialna związana z wycofywaniem z obrotu produktów leczniczych jest ogromna. Wielu “dziennikarzy” nie sprawdzi u wiarygodnego źródła, czego dotyczy tego typu decyzja, tylko kopiuje informacje (często błędne) od konkurencji. Wówczas powstają teksty mówiące o wycofaniu popularnego leku z obrotu, który jest, np. dostępny tylko w lecznictwie zamkniętym…

REKLAMA

Jako farmaceuci bez wątpienia mamy obowiązek “prostować” tego typu dezinformację i tłumaczyć pacjentom, dlaczego dany lek został wycofany z obrotu i czego dotyczy dana decyzja. Niestety nie wszyscy pacjenci przychodzą po uzyskanie takiej informacji do apteki, a swoją wiedzę opierają jedynie na doniesieniach mediów. Tym samym szerzą dezinformację, co nierzadko prowadzi nawet do zaprzestania stosowania przez nich leków, które nie znalazły się na decyzji wycofującej z obrotu.

REKLAMA

Wróćmy jednak do nitrozoamin. Są to substancje, które mają prawdopodobne działanie rakotwórcze wobec ludzi. Dlaczego “tylko” prawdopodobne? Jest to związane z tym, że substancje te wykazały potencjał kancerogenny tylko i jedynie w badaniach na zwierzętach, którym podawano duże ilości tych związków. Brak jest natomiast naukowych dowodów, by przyjmowanie produktów leczniczych przez ludzi, w których stwierdzono obecność nitrozoamin skutkowała rozwojem choroby nowotworowej. Oczywiście nie oznacza to, że leki te powinny pozostać w obrocie. Jednak należy zdać sobie sprawę, że nitrozoaminy są obecne w większych ilościach w żywności. Powstają one w trakcie jej przechowywania lub w trakcie jej obróbki termicznej. Szczególne ich duże ilości można znaleźć w wędzonych wędlinach, peklowanym mięsie, czy potrawach przyrządzanych na grillu. Ten fakt nie jest jednak już tak medialny, jak leki o potencjale rakotwórczym. W związku z tym nie stanowi on “taniej sensacji”, która powodowałaby podobne zainteresowanie opinii publicznej, co wycofanie leku.

Brak tego typu przekazu sprawia, że rzesza fanów grilla nagle nie przestaje przyrządzać na nim potraw z obawy przed potencjalnym ryzykiem rozwoju nowotworów. Zupełnie inaczej jest z lekami. Zastraszeni pacjenci są w stanie odstawić leki, w których nie wykryto żadnych szkodliwych substancji ze względu, że zidentyfikowano je w innych produktach leczniczych i ten fakt wywołał u nich utratę poczucia lekowego bezpieczeństwa. Informacje o wykryciu w produktach leczniczych nitrozoamin o stężeniu przekraczającym dopuszczalny poziom mogą pojawiać się i jednocześnie prowadzić do wycofania danego leku jeszcze przez kilkanaście miesięcy. Związane to jest, z tym że pod koniec 2019 roku Europejska Agencja Leków zleciła podmiotom odpowiedzialnym przeprowadzenie odpowiednich badań wobec leków mających na celu określenie poziomu zanieczyszczeń i przygotowanie raportu oceny ryzyka oraz podjęcie działań mających na celu jego zredukowanie. Na zrealizowanie tych zaleceń podmioty odpowiedzialne mają aż 3 lata, czyli termin ten upływa dopiero z końcem br.

Czy to oznacza, że z końcem 2022 roku zakończą się problemy związane z szerzeniem przez media dezinformacji wśród pacjentów? Zapewne nie. Każde wycofanie produktu leczniczego z obrotu, niezależnie od przyczyny wywołuje wśród chorych negatywne emocje podparte strachem o swoje zdrowie. Nasza w tym ogromna rola, aby uświadamiać pacjentów, jaka jest podstawa wycofania danych leków, oraz że gdy przyjmowany przez nich lek nie znalazł się na decyzji publikowanej przez GIF to nie ma żadnych podstaw to zaprzestania jego stosowania.

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

1 komentarz Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Bo liczą się kliknięcia w internecie.