Do niedawna w Kalwarii Zebrzydowskiej były cztery apteki, lecz ta prowadzona przez ojców bonifratrów w listopadzie 2018 roku zawiesiła działalność. Była ona jedną z tych pełniących dyżury nocne. Pozostałe trzy apteki nie zgodziły się na przejęcie dyżurów nocnych i świątecznych po bonifratrach. Na spotkaniu z burmistrzem Augustynem Ormantym aptekarze odmówili podjęcia w 2019 roku zastępstwa dyżurów nocnych pełnionych do tej pory przez Aptekę Bonifratrów. Farmaceuci podnieśli, że pełnie dyżurów nocnych jest dla nich nieopłacalne w związku z czym zażądali rekompensaty finansowej (czytaj więcej: Apteki w Kalwarii Zebrzydowskiej nie będą dyżurować).
Jednak jak donosi serwis wadowice24.pl jedna z aptek „zlitowała się” nad mieszkańcami.
– W czasie spotkania, które odbyło się 7 lutego, przedstawiciele apteki przy Alei Jana Pawła II 7, znajdującej się w budynku Ośrodka Zdrowia, zadeklarowali pełnienie dyżurów, według rozkładu zawartego w uchwale starostwa – mówią pracownicy Urzędu Miasta w Kalwarii Zebrzydowskiej.
Obecnie mieszkańcy Kalwarii Zebrzydowskiej i okolicy muszą w nocy szukać leków w Wadowicach, Myślenicach lub w Krakowie.
Burmistrz Ormanty wpadł swego czasu na pomysł, by także apteki działające na wsiach: w Brodach i Leńczach zabezpieczyły dyżury nocne i świąteczne. Z kolei Starostwo Powiatowe wystosowało pismo do właścicieli apteki. Stwierdzaało w nim, że jeśli jakiś chory nie będzie mógł kupić lekarstw w czasie, gdy taka placówka ma obowiązek sprawować dyżur, to ma grozić im grzywna lub nawet zakaz wykonywania zawodu farmaceuty (czytaj więcej: Bunt aptekarzy w Kalwarii Zebrzydowskiej?).
Źródło: ŁW/wadowice24.pl










