– Za utrudnienia przepraszamy i prosimy o wyrozumiałość – piszą władze powiatu kolneńskiego na stronie internetowej Starostwa.
Decyzja o zaprzestaniu pełnienia dyżurów nie należała jednak do Starostwa. Podjęli ją aptekarze. Jak poinformował starosta Tadeusz Klama, zwracał się w tej sprawie nawet do Wojewody. Brak jednak narzędzi, które zmusiłyby aptekarzy do pełnienia dyżurów, gdy ich odmawiają. A odmawiają, bo w związku z epidemią koronawirusa i zamknięciem szkół oraz przedszkoli, brakuje personelu (czytaj więcej: Kolejny powiat zawiesza dyżury nocne aptek. Efekt apelu DIA…).
– My nie mamy nadprzyrodzonych zdolności. Do lekarza człowiek się nie dostanie, tylko trzeba dzwonić, podobnie jest z załatwianiem spraw w urzędach. My natomiast jesteśmy na pierwszej linii frontu, ponieważ nie możemy przestawić się na pracę zdalną. Jak się pochorujemy, to nie będzie apteki nawet w dzień. Nie jesteśmy z żelaza, pracujemy w stresie i także musimy odpocząć. Przypominam również, że w aptekach nie ma leków ratujących życie – podkreśla w rozmowie z serwisem kolniak24.eu Jadwiga Janocha z apteki Panaceum w Kolnie.
Dodaje, że farmaceuci muszą szczególnie dbać o zachowanie zasad bezpieczeństwa. Część aptek tak zaplanowała pracę, aby poszczególne zmiany nie miały ze sobą kontaktu. Dzięki temu zakażenie jednego pracownika, eliminuje z pracy tylko jedną zmianę. Na początku kwietnia Naczelna Rada Aptekarska wystosowała do rad powiatów i starostów apel i dostosowanie uchwał w sprawie dyżurów aptek do szczególnych, bezprecedensowych warunków spowodowanych epidemią wirusa SARS-COV-2 (czytaj więcej: NRA apeluje do władz powiatowych o odciążenie aptek).
Źródło: KW/kolniak24.eu










