Z nowym raportem Grand Thorton zapoznał się serwis Money.pl. Jak referuje, od początku XXI w. do 2017 roku liczba aptek rok do roku wzrastała – średnio o 612 nowych punktów. Słupki wzrostu były nad kreską aż do uchwalenia ustawy „apteki dla aptekarzy”. Od dwóch lat mamy do czynienia z odwróconym trendem i liczba aptek regularnie spada. W 2018 roku zniknęło 458 lokali, natomiast w pierwszym półroczu 2019 roku zamknęły się 242 punkty. Kolejnych 70 zawiesiło swoją działalność (czytaj również: Otwarcie własnej apteki – jak to zrobić, by liczyć się na rynku?).
– Istnieje duża szansa na to, że owe 70 nieaktywnych aptek utraci zezwolenie do końca 2019 roku – prognozuje doradca Due diligence w Grant Thornton Paweł Sobolak, cytowany w raporcie. W jego ocenie najprawdopodobniej w całym 2019 roku zostanie zamkniętych ok. 450 lokali (czytaj więcej: Aptek ubywa, ale pacjenci mają gdzie kupować leki).
Raport wskazuje, że apteki nie tylko znikają, ale również mniej ich powstaje. W ciągu ostatnich 12 miesięcy (lipiec 2018-czerwiec 2019) w Polsce otwierano miesięcznie ok. 14 nowych punktów. Sobolak wskazuje w raporcie, że ubywająca liczba aptek nie musi być złą wiadomością dla Polaków (czytaj więcej: Ministerstwo Zdrowia szacuje, że w Polsce wystarczyłoby 10 000 aptek).

– Obecna liczba aptek sprawia, że przeciętna apteka posiada bardzo duży udział kosztów stałych (najem powierzchni i koszty wynagrodzeń). Ponadto, ma niską płynność, by posiadać każdy lek i ponosi koszty nadgodzin wykwalifikowanego personelu – ocenia ekspert Grant Thornton.
Jego zdaniem zmniejszenie liczby aptek powinno przyczynić się do wydłużenia godzin pracy aptek, zwiększenia dostępu pacjentów do wysokiej jakości porad farmaceutycznych, niższego udziału kosztów najmu dla właścicieli aptek oraz wyższych wynagrodzeń farmaceutów, przy mniejszej liczbie przepracowanych nadgodzin (czytaj więcej: Przez rok 50 wniosków na nowe apteki. Na terenach wiejskich ich ubywa…).
Źródło: ŁW/Money.pl/Grand Thornton










