REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 21 lutego 2020, 12:20

Ceny leków muszą wzrosnąć by zapewnić ciągłość dostaw

Szef Affordable Medicines For Europe, która zajmuje się importem równoległym leków, twierdzi, że regularnie publikowana w Polsce lista leków deficytowych może być sztucznie zawyżana. W rozmowie z DGP zarzuca, że nasz kraj nie ma jasnych kryteriów tego, jaki lek należy uznać za deficytowy. A to jest wykorzystywane przez producentów.

Zdaniem Gellera przedstawiciele producentów lobbują za tym, aby leki trafiały na tę listę lub nawet sztucznie zaniżają liczbę dostaw tych produktów do Polski, aby ich eksport był nielegalny (fot. Shutterstock).
Zdaniem Gellera przedstawiciele producentów lobbują za tym, aby leki trafiały na tę listę lub nawet sztucznie zaniżają liczbę dostaw tych produktów do Polski, aby ich eksport był nielegalny (fot. Shutterstock).

Obecnie w Polsce brakuje aż 386 leków (czytaj więcej: Lutowa „lista antywywozowa” – mniej o 36 produktów niż ostatnio). Jak twierdzi Jörg Geller, szef Affordable Medicines For Europe, lista leków zagrożonych brakiem dostępności w Polsce zawiera dużo więcej produktów, niż tych, których rzeczywiście brakuje. Dlaczego tak jest?

REKLAMA

Największe braki leków w Polsce

Zdaniem Gellera przedstawiciele producentów lobbują za tym, aby leki trafiały na tę listę lub nawet sztucznie zaniżają liczbę dostaw tych produktów do Polski, aby ich eksport był nielegalny. Powodem tego może być to, że w Polsce nie ma jasnych kryteriów dotyczących tego, jaki lek powinien być uznany za deficytowy. Leki, które naprawdę są zagrożone niedoborem, to generyki. Jednak one nie interesują eksporterów (czytaj również: Leki zagrożone brakiem dostępności – w jaki sposób trafiają do wykazu?).

Komisja Europejska wysłała ostatnio do austriackich władz wskazówki dotyczące tego, w jakich sytuacjach leki nie powinny być dopuszczane do eksportu. „Tymczasem polskie zasady w tym zakresie są zupełnie inne. Między innymi dlatego wasza lista leków deficytowych jest najdłuższa w całej Europie. W innych krajach na liście jest przeciętnie 20–30 leków” – mówi Geller. Ponadto aby prawidłowo ocenić niedobory leków i właściwie przeanalizować skutki działania mafii lekowej, należy dokładnie wiedzieć, ilu leków faktycznie brakuje w Polsce.

Nie tylko import leków

Nasz kraj obecnie jest najszybciej rozwijającym się rynkiem korzystającym z importu równoległego leków. Dlatego taka transparentność byłaby dobrze widziana. Geller dodał także, że Polska wcale nie jest najtańszym krajem w Europie w kwestii cen leków. Przykładowo Niemcy importują leki z wielu różnych miejsc – najlepszym źródłem jest Norwegia.

REKLAMA
REKLAMA

Tam jest mnóstwo leków, które są znacznie tańsze niż w Polsce (czytaj również: Wątpliwości wokół legalności importu docelowego leków. Brakuje przepisów…). Za to największym źródłem pozyskiwania leków przez Polskę w ramach importu równoległego są Niemcy. „Polski minister zdrowia wydaje się uważać, że tylko import leków jest dobry. Ale jeśli Polska chce czerpać korzyści z importu europejskich leków, to Europa też musi mieć korzyści z polskiego rynku” – tłumaczy Jörg Geller.

Koronawirus może wpłynąć na dostawy leków

Szef Affordable Medicines For Europe powiedział dla DGP, że nadal nie wiadomo, czy epidemia koronawirusa w Chinach może spowodować kłopoty z dostarczaniem substancji czynnych do produkcji leków. Jeżeli dojdzie do przerw w produkcji surowców, to zasoby magazynowe będą sprzedane w pierwszej kolejności na najbardziej lukratywny rynek, czyli do USA. To pokazuje po raz kolejny, że nie można uzależniać się od jednego dostawcy (czytaj również: Niemcy ostrzegają: w Europie może zabraknąć leków przez koronawirusa).

Aby to zmienić, przede wszystkim należy podwyższyć ceny leków generycznych. Jeżeli ich wytwórcy nie będą mieli odpowiedniej zachęty finansowej, to nie zdecydują się na przeniesienie produkcji z powrotem do Europy. „Decyzja o podniesieniu cen leków nie może być tymczasowa i trwać, dopóki problem z brakiem bezpieczeństwa dostaw surowców będzie się wydawał rozwiązany. Trzeba pamiętać, że zmiana kraju produkcji wymaga podniesienia kosztów sięgających miliardów dolarów” – dodaje Geller.

Źródło: IK/DGP

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA