Na początku kwietnia grupa posłów skierowała do Ministra Zdrowia interpelację w sprawie utylizacji przeterminowanych lekarstw i zużytego sprzętu medycznego w kontekście obowiązywania przepisów dotyczących przeciwdziałania i zwalczania wirusa COVID-19.
– Pandemia koronawirusa, z którą zmaga się nasz kraj, wymusza liczne zmiany w funkcjonowaniu systemu publicznej służby zdrowia. Zwracam się do Pana w związku ze zmianami, jakie dotyczą zbierania przez apteki przeterminowanych lekarstw i sprzętu medycznego w celu ich utylizacji – czytamy w interpelacji.
Jej autorzy twierdzą, że w świetle nowych przepisów pracownicy aptek nie mogą mieć fizycznego kontaktu z przedmiotami przyniesionymi przez klientów, a więc także z przeterminowanymi lekarstwami i sprzętem medycznym. Dlatego gdy pojemniki przeznaczone do zbierania tych odpadów zostają wypełnione, pracownicy aptek nie wiedzą, co dalej mogą z nimi zrobić, a w tej sytuacji dochodzi do wycofywania – wciąż pełnych – pojemników z użytku i składowania ich na terenie aptek (czytaj więcej: Przeterminowane leki – uwaga na ich utylizację!).
– To z kolei powoduje ryzyko, że – często niebezpieczne – odpady tego typu będą wyrzucane przez obywatelki i obywateli wraz ze zwykłymi, zmieszanymi odpadami i trafiać będą na komunalne składowiska śmieci, co stanowi zagrożenie dla ludzi i środowiska – wskazują posłowie.
W rezultacie zapytali resort zdrowia o to jakie kroki zamierza podjąć, by rozwiązać ten problem.
Zasady utylizacji leków
Odpowiedzi na interpelację udzielił pod koniec kwietnia wiceminister Maciej Miłkowski. Przypomniał on, że apteki mają obowiązek przekazać do zniszczenia przeterminowane i zniszczone leki oraz wyroby medyczne, ale tylko te, które znajdują się w ich asortymencie.
– Pacjenci posiadający przeterminowane leki powinni je wyrzucać w wyznaczonych do tego miejscach, tj. do pojemników do tzw. selektywnej zbiórki. Natomiast większość wyrobów medycznych zużytych bądź wadliwych, które są użytkowane przez pacjentów bezpośrednio w gospodarstwach domowych (ortezy, protezy, wózki inwalidzkie, pieluchomajtki, cewniki, worki stomijne, laski, itp.), może być wyrzucana do zmieszanych odpadów komunalnych, co nie stanowi zagrożenia dla ludzi i środowiska – pisze Miłkowski.
Wskazuje też, że zużyte gazy opatrunkowe, bandaże zwykłe, zużyte igły i strzykawki, zużyte plastry opatrunkowe, zużyte paski testowe do pomiaru poziomu cukru we krwi i termometry rtęciowe, które już dawno zostały wycofane z obrotu powinny być utylizowane w miejscach do tego wyznaczonych (czytaj również: USA: Google pomoże znaleźć miejsce utylizacji leków).
– Specjalne kosze, przeznaczone na medykamenty i odpady medyczne, pozwalają nie tylko na kontrolowaną segregację tych preparatów, ale także zutylizowanie (unieszkodliwienie) obecnych w nich substancji w bezpieczny sposób. Za utylizację leków i sprzętu medycznego jako odpadów powstałych w gospodarstwach domowych odpowiadają samorządy. Zgodnie z art. 3 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2019 r. poz. 2010) utrzymanie czystości i porządku w gminach należy do obowiązkowych zadań własnych gminy – wskazuje wiceminister Miłkowski.
To obowiązek gminy, a nie apteki!
Przedstawiciel resortu zdrowia poskreśla, że zgodnie z art. 4 ust. 1 ww. ustawy rada gminy uchwala regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie gminy, w którym powinny być określone szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku na terenie gminy, dotyczące również prowadzenia we wskazanym zakresie selektywnego zbierania i odbierania odpadów komunalnych, w tym powstających w gospodarstwach domowych przeterminowanych leków i sprzętu medycznego.
– To w ich gestii leży zadbanie o to, by na terenie gminy stanęły pojemniki, do których zgodnie z prawem można wyrzucać niezdatne do użycia wyroby farmaceutyczne. Punkty przyjmujące przeterminowane leki i zużyty sprzęt medyczny znajdziemy w urzędach gmin, przychodniach, szpitalach oraz wybranych aptekach. W tym ostatnim przypadku należy sprawdzić, czy apteka ma podpisaną umowę z gminą na gromadzenie takich odpadów – pisze Miłkowski.










