REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 9 czerwca 2020, 10:21

Czy farmaceuta jest wiarygodny w starciu z pseudonauką?

Coraz częściej źródłem informacji i wiedzy stają się fanpage’e, blogi i vlogi prowadzone przez tzw. influencerów czy celebrytów. Dlaczego jest to zjawisko stanowiące realne zagrożenie dla pacjentów? Czy można z tym walczyć? Jak sprawić, by to farmaceuci stali się ekspertami z szerokim zasięgiem dla wyrażanych opinii na temat zdrowia?

Dzięki cyfrowemu potwierdzeniu tożsamości, pacjenci mają możliwość - bez wychodzenia z domu - umówienia wizyty, skorzystania z teleporady czy uzyskania dostępu do wyników badań (fot. Shutterstock).
Przedstawiciele zawodów medycznych nie mogą oddawać roli ekspertów w zakresie zdrowia, leczenia i profilaktyki celebrytom (fot. Shutterstock)

REKLAMA

– Piękno fizyczne, na zasadzie efektu aureoli, przenosimy także na ocenę inteligencji czy talentu. To powoduje, że z dużym prawdopodobieństwem szybciej przekona nas do określonego działania przystojny, ulubiony aktor niż średnio atrakcyjny, nieznany specjalista w danej dziedzinie. Przykre, ale prawdziwe – pisze Anna Rogala, w najnowszym numerze MGR.FARM.

Farmaceuta w roli eksperta…

Autorka przekonuje, że przedstawiciele zawodów medycznych nie mogą oddawać roli ekspertów w zakresie zdrowia, leczenia i profilaktyki celebrytom. Muszą walczyć o uwagę i budować autorytet społeczny, gdyż ten nie jest niestety dany, a trzeba go wypracować (czytaj również: 21 organizacji jednym głosem: STOP CELEBRYTYZACJI PSEUDONAUKI!).

– W trochę lepszej sytuacji są lekarze, natomiast farmaceutów czeka w tej kwestii nieco większe wyzwanie. Przede wszystkim z powodu aktualnego postrzegania farmaceuty jako zawodu i niewielkiej obecności przedstawicieli tej profesji w przestrzeni medialnej. Dobra wiadomość jest taka, że farmaceuci mają, z racji wiedzy i doświadczenia, rzeczywiste podstawy, by takimi autorytetami być. Niestety jest też zła. Ktoś musi ich jeszcze za autorytety uznać, by zacząć stosować się do ich rekomendacji – pisze Anna Rogala.

Jak się do tego zabrać? W pierwszym kroku należy zadbać o widoczność i wiarygodność w sieci. To internet jest obecnie głównym źródłem informacji dla większości ludzi. Warto więc założyć sobie profile (prawdziwe, nie na wymyślone imię i nazwisko) przede wszystkim w serwisach typu LinkedIn, a także portalach branżowych oraz na tych forach, gdzie znajdują się potencjalni odbiorcy naszych komunikatów (czytaj również: Czym jest legitymizowanie pseudonauki?).

REKLAMA
REKLAMA

– Trzeba zadbać o profesjonalne postrzeganie profilu i jego właściciela. Nie należy więc ukrywać prawdziwej tożsamości za wymyślonymi pseudonimami. Chyba że i tak podaje się do wiadomości publicznej imię i nazwisko, a pseudonim ma po prostu wywołać zainteresowanie społeczności czy nieść określone skojarzenia z tematyką, którą się zajmujemy – pisze Anna Rogala.

Jak wskazuje, warto założyć profesjonalny adres e-mailowy. Odpadają adresy z domen typu buziak.pl czy amorki.pl (tak, zdarzają się jeszcze takie smaczki). Z pewnością najlepszym rozwiązaniem jest certyfikowany e-mail, np. @farmaceuta.pl. W takiej sytuacji dla większości czytających przygotowanych przez farmaceutę treści stanie się jasne, że mają do czynienia z profesjonalistą. Osobą o odpowiednich kompetencjach do dzielenia się opiniami na temat zdrowia. W ten sposób farmaceuci zaznaczają również przynależność do swojej grupy zawodowej, budując jej większą świadomość społeczną.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze magazynu MGR.FARM.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA