Jak mówi dla Dziennika Gazety Prawnej Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, ludzie przychodzą teraz do apteki, by kupić cokolwiek na zapas. Wykupują wszystko, łącznie z poszukiwanymi wszędzie żelami antybakteryjnymi do rąk (czytaj również: Jest groźba, że przez koronawirusa zabraknie leków).
Powtórka z rozrywki
Ministerstwo Zdrowia apeluje więc, by zachować spokój oraz zdrowy rozsądek podczas wizyty w aptece. Wojciech Andrusiewicz, rzecznik MZ przypomina, że w czasie ptasiej i świńskiej grypy ludzie również kupowali leki na zapas, a po pewnym czasie wszystkie lądowały one w śmietniku. Farmaceuci alarmują, że ostatnio coraz więcej osób prosi o receptę na możliwie najdłuższy czas i od razu realizuje całe zamówienie.
Rzeczywiście ostatnio brakuje leków, w tym znów Euthyroksu, ale nie jest to spowodowane koronawirusem. Jego producent Merck poinformował resort zdrowia o przejściowych trudnościach w zapewnieniu ciągłości dostaw już na początku lutego.
Kupowanie na zapas zwiększy braki leków
Marcin Wiśniewski ze Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek (ZAPPA) potwierdza, że w ostatnich dniach widać znacznie zwiększone zainteresowanie pacjentów zakupem leków. – Kupowanie na zapas może doprowadzić do trudności z dostępem do popularnych produktów. Stany magazynowe są swoistego rodzaju estymacją, prognozą potrzeb. Nie jesteśmy przygotowani na wielotygodniowe wzmożenie ze strony pacjentów – tłumaczy dla DGP Wiśniewski.
Podczas ostatniego kryzysu lekowego (na przełomie czerwca i lipca 2019 roku) pojawiał się pomysł ograniczeń prawnych w możliwości kupowania leków. Część prawników sugerowała, by np. na recepcie można było przepisać produkty jedynie na dwa miesiące, a nie na sześć. Przedstawiciele branży farmaceutycznej uważają to za zły pomysł (czytaj również: Koronawirus na razie nie zwiększył problemów z dostępnością leków).
– Jestem przeciwny ingerencji legislacyjnej, np. poprzez ograniczenie dostępności na jedną osobę. Spowodowałoby to jeszcze większą panikę wśród pacjentów, a ceny leków, także sprzedawanych nielegalnie, mogłyby wzrosnąć – dodaje M. Wiśniewski. Zdaniem Tomkowa wprowadzenie kolejnych ograniczeń nie tylko mogłoby zwiększyć ryzyko paniki wśród pacjentów, ale skutkowałoby również tym, że ludzie częściej chodziliby do lekarza jedynie po receptę.
Źródło: IK/DGP










