– Leki, które chory na hemofilię odbiera jednorazowo w centrach krwiodawstwa na terenie całej Polski, zajmują objętość małej szafy. Taką ilość chory musi wnieść do autobusu, pociągu czy innego środka transportu. To poważny problem dla pacjentów, którzy – na skutek złego leczenia w przeszłości – są inwalidami narządu ruchu – pisze dr Tomasz Rzymkowski.
Poseł wskazuje, że problem dyskutowany od wielu miesięcy, stał się obecnie jeszcze poważniejszy z powodu pandemii SARS-CoV-2. Częste wizyty w centrach krwiodawstwa są już nie tylko trudne, ale wręcz niebezpieczne, stoją też w sprzeczności z zaleceniami dotyczącymi ograniczenia przemieszczania się i opuszczania domu, również do takich placówek, jak stacje krwiodawstwa (czytaj również: Petycja w sprawie umożliwienia dostaw leków na receptę do domu).
– Dostawy leków bezpośrednio do domów pacjentów to nie idea, która narodziła się wraz z rozwojem epidemii. To od wielu lat uznany standard leczenia w Europie. W Polsce już dziś nieliczna część pacjentów korzysta z tego rozwiązania. Niestety, większość pacjentów z hemofilią w dalszym ciągu musi odbierać czynniki krzepnięcia w regionalnych centrach krwiodawstwa i krwiolecznictwa – pisze Rzymkowski.
W związku z tym prosi Ministra Zdrowia o odpowiedź na pytanie czy dostrzegając opisany problem, wprowadzi rozwiązanie logistyczne, które obejmie wszystkich chorych na ciężką postać hemofilii, wymagających intensywnego leczenia i wyeliminuje w ich przypadku konieczność odwiedzin w regionalnych centrach krwiodawstwa i krwiolecznictwa, a jeśli tak, to kiedy ten proces zostanie zrealizowany?
Źródło: KW/Sejm










