W Gorzowie Wielkopolskim działa 40 aptek. Część z nich nie pełni nocnych i świątecznych dyżurów, które wyznaczają im władze miasta. W rezultacie dyżury aptek są tylko na papierze. Jak wskazuje TVP3 Gorzów WLKP, zadaniem Rady Miejskiej jest bowiem ustalić ich harmonogram na cały rok. W te Święta okazało się jednak, że jest to martwe prawo (czytaj również: Zamieszanie z aptekami w Gorzowie. Pacjenci „całują klamki”…).
– Z jednej strony prezydent miasta ma obowiązek ustalenia harmonogramu rozkładu godzin. Natomiast z drugiej strony nie ma żadnych narzędzi, które mogłyby wyegzekwować od przedsiębiorców stosowanie tego prawa. Nie ma za to żadnej kary czy sankcji – mówi Eliza Rudnicka, dyrektor Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta Gorzowa Wlkp.
Lekarstwo na dyżury aptek jest w Ministerstwie Zdrowia
Mariusz Politowicz, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej wskazuje, że muszą zmienić się przepisy by apteki chciały i mogły dyżurować. Projekt takich zmian jest nawet przygotowany i leży w Ministerstwie Zdrowia (czytaj więcej: Konflikty wokół dyżurów aptek narastają. Ministerstwo Zdrowia zwleka…).
– Sprowadza się do tego, że aptekarz będzie mógł dyżurować i będzie miał za to płacone. Na razie nie ma na to żadnych szans. Ministerstwo nie pracuje nad nim – mówi Politowicz w rozmowie z TVP3 Gorzów WLKP.
Właściciele aptek w Gorzowie nie chcą wypowiadać się w tej sprawie. Nieoficjalnie mówią jednak, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nikt nie płaci im za nocne dyżury. Kolejny problem to też brak pracowników. Na samodzielnym dyżurze może zostać jedynie magister, a nie technik farmaceutyczny. Tymczasem jednych i drugich w Gorzowie brakuje. Dyżury aptek zależą więc tylko od dobrej woli właścicieli (czytaj również: Za mało aptek w święta? Nie było gdzie kupić „pampersów”…).
Źródło: ŁW/TVP3 Gorzów WLKP










