Jeden z mieszkańców Świdnicy donosił, że w mieście z soboty na niedzielę nie było dyżurnych aptek. Różne apteki wskazywały, że dyżur ma pełnić apteka na Rolniczej „Prima” (czytaj również: Apteka ma obowiązek prowadzić nocne dyżury). Jednak ta apteka informowała, że dyżur pełni apteka „Remedium” na Osiedlu Młodych. – W sytuacji nagłej potrzeby taka sytuacja mogła kogoś bardzo dużo kosztować – alarmował pan Piotr.
Ratunkiem inne miasto
Na problem wskazywali także inni mieszkańcy miasta (czytaj również: W Koluszkach bojkotują dyżury aptek). Twierdzili, że punkt wskazany na wykazie starostwa był zamknięty całą noc – nikt nie otwierał tam drzwi, ani nie odebrał telefonu.
– Czy to nie jakiś skandal, żeby na tak duży region nie było otwartej apteki?! W cywilizowanym kraju, w Europie? Jeździliśmy jak durnie, dzwoniliśmy wszędzie, w końcu Wałbrzych nas uratował. U a mnie w domu chora 14-miesięczna dziewczynka – denerwowała się świdniczanka.
Pacjenci zapominają o dzwonku
Portal swidnica24.pl postanowił zapytać o tę sprawę świdnickie starostwo (czytaj również: Opieka farmaceutyczna, a dyżury aptek…). Piotr Dębek, rzecznik starostwa tłumaczył, że apteka normalnie pełniła dyżur zgodnie z ustaleniami.
– Niestety, często mieszkańcy łapią za klamkę, bo chcą wejść do środka i odbijają się od drzwi, myśląc, że apteka jest zamknięta. Zapominają, że jest tam dzwonek, trzeba dzwonić i trochę poczekać, bo farmaceuta akurat może być na zapleczu. To częsty przypadek – tłumaczy.
Częste są zmiany harmonogramów
Rzecznik dodał, że powiat nie może zmusić poszczególnych aptek do pracy zgodnie z harmonogramem. Nie ma sankcji za brak dyżurowania, nocne i świąteczne dyżury zależą wyłącznie od dobrej woli właścicieli aptek.
Zazwyczaj wywiązują się oni z zadeklarowanych zobowiązań. Dębek dodał, że bardzo często dochodzi do zmian w harmonogramie dyżurów.
Źródło: IK/swidnica24.pl










