REKLAMA
czw. 27 lutego 2020, 13:43

Estońska „apteka dla aptekarza” może nie przynieść pożądanych rezultatów

Reforma, która zakłada, że od 1 kwietnia wszystkie apteki będą już musiały być kontrolowane przez farmaceutę, najprawdopodobniej wejdzie w życie. Nie musi ona jednak wcale przyczynić się do pobudzenia konkurencji…

Komisja wszczęła postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego (fot. Shutterstock)
Tanel Kiik, Minister Spraw Społecznych, twierdzi natomiast, że z 200 spełniających już wymogi reformy aptek, większość działa na zasadzie umów franczyzowych(fot. Shutterstock).

Począwszy od 1 kwietnia, estońskie apteki będą musiały być kontrolowane przez farmaceutów, a hurtownicy muszą zapomnieć o swoich sieciach aptecznych. Nie jest jednak powiedziane, że poprawi to konkurencję na rynku sprzedaży leków (czytaj też: Burzliwa sytuacja na estońskim rynku aptecznym).

Umowy franczyzowe

Grupa farmaceutyczna Magnum, której właścicielem jest Margus Linnamäe, posiada obecnie 78 aptek. Kadri Ulla, menadżer spółki, potwierdza, że w planie jest przekazanie tych placówek farmaceutom. Jednocześnie, ma ona nadzieję, że większość z nich pozostanie otwarta. O ile jednak Ulla za nic nie zdradziłaby dokładnych szczegółów takich transakcji, o tyle otwarcie mówi ona, że za przekazaniem aptek idzie w parze podpisywanie umów franczyzowych.

– Nie jest to dla nas nowy model – wyjaśnia. – Zmiana polegać będzie na tym, że apteki, które do tej pory były naszą własnością, staną się teraz partnerami franczyzowymi.

Inna ze spółek, Tamro Baldics, nie podjęła jeszcze decyzji odnośnie swojej sieci Benu. Wiadomo jednak, że rozważa wprowadzenie podobnych rozwiązań (czytaj więcej: Spór o apteczną franczyzę. Farmaceuci stracą zezwolenia i staną przed sądem aptekarskim?).

Pytania o niezależność

Dyrektor generalny estońskiego Urzędu Ochrony Konkurencji, Märt Ots, uważa, że reforma niewiele zmieni na rynku:

– Umowy franczyzowe bardzo zwiążą farmaceutów z hurtownikami – oznacza to, że jeśli zadaniem reformy było pobudzenie konkurencji zarówno w handlu detalicznym, jak i na poziomie hurtowni, wtedy rzeczywiście uważam, że taki cel nie został osiągnięty ani trochę.

Martin Helme, Minister Finansów, którego ugrupowanie, EKRE, w ostatniej chwili próbowało zablokować reformę, również twierdzi, że nie uda jej się zrealizować swoich zamierzeń. Zauważa on, że farmaceuci, którzy do tej pory byli zatrudnieni w aptekach sieciowych, będą musieli stać się teraz przedsiębiorcami – mimo że nie mają na to funduszy. Stawia to pod znakiem zapytania ich niezależność.

– Nie znajdziemy wielu ludzi, którzy mieliby pod ręką 300 czy 200 tysięcy euro, a banki nie są chętne, by takich pożyczek udzielać. Mamy więc do czynienia z obecnymi przedsiębiorcami, którzy, mówiąc w skrócie – zupełnie tak jak właściciele ziemi, nazywani chłopami w XIX wieku – muszą zarabiać swoją pracą – argumentuje Helme.

Tanel Kiik, Minister Spraw Społecznych, twierdzi natomiast, że z 200 spełniających już wymogi reformy aptek, większość działa na zasadzie umów franczyzowych. Umowy te zostaną poddane przeglądowi przez Państwową Agencję ds.Leków, która skonsultuje z Urzędem Ochrony Konkurencji ich zgodność z prawem.

– Zarządzane przez farmaceutów i związane umową franczyzową apteki są bez wątpienia bardziej niezależne i otwarte na konkurencję niż obecne sieci farmaceutyczne będące w posiadaniu hurtowników – twierdzi Kiik.

Ustawa, która zabroni farmaceutycznym hurtownikom posiadania sieci placówek aptecznych i nałoży obowiązek, by to w posiadaniu farmaceuty znalazło się większość udziałów, wejdzie w życie 1 kwietnia.

AM/news.err.ee

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]