REKLAMA
pt. 17 kwietnia 2020, 08:02

Farmaceuci i technicy objęci szybką ścieżką testów na koronawirusa

Jeszcze kilka dni temu Śląska Izba Aptekarska apelowała do Ministra Zdrowia o ujęcie farmaceutów pracujących w aptekach ogólnodostępnych i szpitalnych w procedurach szybkiej ścieżki dostępu do testów na COVID-19. Okazuje się, że zarówno farmaceuci, jak i technicy farmaceutyczni są nią objęci.

Testy te można wykonać w aptekach - od czasu wprowadzenia nowych regulacji, mają one przeżywać prawdziwy szturm (fot. Shutterstock).
Do tej pory szybka ścieżka dostępu do testów przysługiwała wyłącznie pracownikom ochrony zdrowia, takim jak lekarze czy pielęgniarki (fot. Shutterstock)

– Drodzy Farmaceuci, jako personel medyczny jesteśmy objęci szybką ścieżką testów na koronawirusa. W razie potrzeby proszę o zgłaszanie się do szpitala. Bardzo dziękuję za potwierdzenie tej bardzo ważnej informacji przez Łukasza Szumowskiego i Adama Niedzielskiego – poinformował na Twitterze wiceprezes NRA, Marek Tomków.

Jego słowa potwierdził też wiceminister zdrowia, Maciej Miłkowski. Dodał jednocześnie, że dotyczy to zarówno farmaceutów, jak i techników farmaceutycznych.

Przypomnijmy, że na początku kwietnia Rada Śląskiej Izby Aptekarskiej podjęła uchwałę z apelem do Ministra Zdrowia o farmaceutów pracujących w aptekach ogólnodostępnych i szpitalnych w procedurach szybkiej ścieżki dostępu do testów na COVID-19 przewidzianych dla zawodów medycznych. Do tej pory przysługiwała ona bowiem wyłącznie pracownikom ochrony zdrowia, takim jak lekarze czy pielęgniarki (czytaj więcej: Farmaceuci chcą szybkiej ścieżki dostępu do testów na COVID-19).

– Bierne pozostawienie farmaceutów poza ścieżką szybkiego dostępu do testów może skutkować w niedalekiej przyszłości zamykaniem aptek z powodu braku personelu, co spowoduje brak dostępu pacjentów do zaopatrzenia w leki. Farmaceuci nie objęci szybką ścieżką będą kilkanaście dni oczekiwali w kwarantannie na potwierdzenie lub negację wyniku zarażenia koronawirusem. W tym czasie będą bezproduktywni dla systemu zdrowia i niedostępni w aptekach dla pacjentów, a personel pracujący w tym samym zespole będzie także objęty kwarantanną – wskazywał prezes Śląskiej Rady Aptekarskiej, dr n. farm. Mikołaj Konstanty.

„Wspieramy-badamy”… ale nie farmaceutów?

Jednocześnie swoje niezależne starania o włączenie farmaceutów do projektu bezpłatnych badań diagnostycznych w kierunku SARS-CoV-2, podjęła Okręgowa Izba Aptekarska w Łodzi. Jej władze skierowały pismo do zarządu firmy Diagnostyka Sp. Z o.o., która na początku kwietnia zainicjowała akcje „Badamy-Wspieramy”. Polega ona na wykonywaniu bezpłatnych badań diagnostycznych w kierunku koronawirusa SARS-CoV-2 dla przedstawicieli wybranych zawodów medycznych, w tym dla lekarzy, stomatologów, diagnostyków laboratoryjnych, pielęgniarek oraz ratowników medycznych. Okręgowa Rada Aptekarska w Łodzi zwróciła się z prośbą o włączenie farmaceutów do tego projektu (czytaj również: Łowicka apteka poddana kwarantannie. U farmaceutki potwierdzono koronawirusa…).

– W ramach wykonywanej pracy farmaceuci spotykają się bezpośrednio z pacjentami kaszlącymi, mającymi podwyższona temperaturę lub odczuwającymi duszności, którzy przychodzą do aptek szukać remedium na te dolegliwości, które są symptomami zakażenia koronawirusem SARS-COv-2. Farmaceuci są jedyną grupą spośród zawodów medycznych objętych Państwa akcją, która nie jest w żaden sposób uprzedzona o ewentualnym stanie zdrowia pacjenta. Tę wiedzę farmaceuci uzyskują, choć nie zawsze, w trakcie bezpośredniej rozmowy z pacjentem, który może być, co wynika z symptomów, zakażony koronawirusem – pisał Paweł Stelmach, prezes ORA w Łodzi.

Co ciekawe jedna z farmaceutek opublikowała na Twitterze odpowiedź od spółki Diagnistyka sp. z o.o. w sprawie ujęcia farmaceutów w akcji „Badamy-Wspieramy”. Firma stwierdziła w niej, że włączenie tej grupy zawodowej do akcji jest możliwe o ile znajdzie się partner finansowy do tego typu badań.

– Może to być firma dowolnej branży, organizacja czy samorząd. Zachęcamy Państwa do propagowania akcji BADAMY-WSPIERAMY w mediach społecznościowych i zachęcania potencjalnych partnerów do nawiązywania współpracy. Im więcej środków zbierzemy, tym więcej badań dla wszystkich potrzebujących będziemy mogli wykonać – czytamy w opublikowanym fragmencie odpowiedzi.

Źródło: KW/TT

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

13 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Na czym polega ta szybka ścieżka . Czy można zrobić sobie test ot tak dla kontroli bo codziennie stykamy się z chorymi ? Czy dopiero jak mamy objawy , gdzie lekarz stwierdzi ,że to tylko gardełko i nie zrobią. nam testu a po pięciu dniach nas nie będzie|???
Było też o jakiś testach dla służby medycznej bezpłatnie w jakichś namiotach czy coś. To to obejmuje?
Tak, gdzieś w Warszawie jest taki punkt. Dla służby zdrowia. Ciekawe kogo konkretnie maja na myśli.
Aktywna w działaniach jak zwykle tylko Śląska Izba Aptekarska...
Trzeba chyba przenieść się na Śląsk. Tutaj zacofani jesteśmy.
Jestem farmaceutą, byłem na kwarantannie. Nikt mi nawet testu nie zlecił. Na wszelki wypadek właściciel apteki sam wydłużył kwarantannę zarządzoną przez sanepid, byśmy mieli pewność, że jesteśmy zdrowi.
Codziennie. Jak się skończyła kwarantanna to chłopaki byli zawiedzeni, że już policja nie przyjeżdża machać:)
Z tymi testami całkiem ciekawa sprawa. Niby się należą, a są osoby zatrudnione w szpitalach, które doprosić się o nie nie mogą. Z tego co się słyszy problem z przebadaniem całych rodzin tak samo jest. Co z faktu zrobienia żonie/mężowi testu. Co z członkami rodziny?
Przecież nie ma tylu testów żeby od tak sobie każdemu na kwarantannie zrobić ;)
Mądry szef. Rozsądne podejście do tematu.
szybka ścieżka może i będzie, tylko do czego... na razie to dobrze brzmi, ale chyba tak jak na całym świecie - realia są zupelnie inne i żeby być poddanym testowi to trzeba juz mieć nieźle nakasłane w płucach..