Jak informuje serwis lowiczanin.info, Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Łowiczu objęła kwarantanną wszystkich pracowników apteki całodobowej w Łowiczu „Słoneczko”. To efekt potwierdzenia koronawirusa u farmaceutki, z którą mieli kontakt zanim trafiła do kwarantanny.
– Jedna pracownica apteki objęta została najpierw kwarantanną, a potem izolacją po tym, jak jej współmałżonek wrócił ze szkolenia, na którym – jak się potem okazało – była osoba zarażona koronawirusem. Wynik badań całej trzyosobowej rodziny wyszedł pozytywny. Jak się dowiedzieliśmy – wszyscy czują się dobrze, nie mają niepokojących objawów – donosi lowiczanin.info.pl.
Właściciel apteki poinformował, że farmaceutka od momentu, gdy jej współmałżonek miał kontakt z osobą zarażoną była w pracy tylko jeden raz – w piątek 13 marca. Od 14 marca wraz z całą rodziną objęto ją kwarantanną. Apteka w tym czasie cały czas funkcjonowała. Dopiero 20 marca rodzina farmaceutki poznała wyniki badań w kierunku koronawirusa. W konsekwencji obecnie kwarantanną objęto pozostałych pracowników apteki. Placówkę zamknięto 21 marca (czytaj więcej: Apteki zabezpieczają się przed koronawirusem. Farmaceuci pokazują zdjęcia…).
Z informacji do których dotarła redakcja MGR.FARM wynika, że właściciel apteki zdecydował o czasowym zamknięciu także drugiej ze swoich aptek. Pracownicy obu placówek nie mają objawów infekcji i nie zlecono przeprowadzenia u nich badań na obecność koronawirusa. Nie wiadomo jak długo apteki będą unieruchomione (czytaj również: Austria: Pierwsza apteka zamknięta z powodu zarażenia pracownika koronawirusem).
Zamknięta apteka jest jedyną całodobową w Łowiczu. W konsekwencji jej zamknięcia, mieszkańcy nie mają dostępu do leków i usług farmaceutycznych w porze nocnej. Jak wynika z doniesień serwisu lowiczanin.info, władze powiatu próbują rozwiązać tę kwestię rozmawiając z lokalnymi aptekami (czytaj również: Apteki zawieszają dyżury z powodu braków kadrowych. Przyczyną koronawirus…).
Apteka „od paragonu”
O aptece „Słoneczko” w Łowiczu było głośno w ubiegłym roku, podczas kampanii wyborczej. A wszystko za sprawą jednego paragonu, który podczas telewizyjnej debaty wyborczej zobaczył cały kraj. Pojawił się na nim lek Valcyte w liczbie dwóch opakowań, za które pacjent musiał zapłacić 2082,36 zł. Paragon pokazał kandydat na posła Borys Budka. I choć to nie on opublikował go w mediach jako pierwszy, to właśnie przez jego zachowanie duże problemy miała apteka i jej właściciele (czytaj więcej: Paragon z apteki znów w centrum uwagi. Czy politycy znają się na lekach?).
– Ludzie dzwonią, grożą prokuraturą i że nas zniszczą. Niektórzy przedstawiają się jako dziennikarze. Inni myślę, że są dziennikarzami albo politykami, a podszywają się pod zwykłych pacjentów. Ludzie po prostu myślą, że oszukaliśmy matkę chorego dziecka na 2 000 zł, bo przecież w telewizji powiedzieli, że powinna zapłacić 3,2 zł – relacjonował wtedy w rozmowie z MGR.FARM farmaceuta pracujący w aptece (czytaj więcej: Apteka dostaje pogróżki. Przez polityków, cała Polska zna jej adres… ).
Źródło: KW/lowiczanin.info










