Coraz częściej pacjenci w polskich aptekach słyszą, że z realizacją recepty będzie problem (czytaj więcej: Brakuje ponad 500 leków. Farmaceuci alarmują, że sytuacja jest dramatyczna). By pomóc pacjentom, aptekarze sprowadzają leki nawet z innych miast. Łatwiej sobie z tym poradzić sieciom aptecznym. Tutaj pracownicy aptek mogą szukać konkretnego leku u kolegów w innych województwach.
Trzy powody braku leków
– Jak widzę niektóre recepty, to już zaczyna mi się robić gorąco. Wiem, że mogę nie pomóc. Coraz częściej odsyłamy pacjentów z niczym – usłyszał dziennikarz Money.pl w rozmowie z farmaceutami.
– Niestety często muszę mówić, że nie ma leku i ze względu na problemy z dostępnością w hurtowniach nie wiem, kiedy będzie. To trudna sytuacja. Nadal jest ogromny problem z Euthyroxem, pomimo zapewnień Ministra Zdrowia, że lek ten jest w hurtowniach i aptekach w wystarczających ilościach. Podobne permanentne braki dotyczą również leków stosowanych przy chorobie zakrzepowo-zatorowej, insuliny też są ostatnio trudno dostępne – mówi Krzysztof Góra, farmaceuta.
Jak mówi Marcin Piskorski, prezes zarządu Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, braki leków spowodowane są przez trzy główne czynniki. Wszystkie trzy wynikają z olbrzymiej presji na to, by płacić za nie jak najtaniej. Po pierwsze na listę refundacyjną trafiają leki najtańsze, dlatego polskie ceny są jednymi z najniższych w Europie. To sprawia, że grupy przestępcze wyprowadzają leki za granice. Po drugie to brak substancji czynnych do produkcji leków (czytaj więcej: W aptekach brakuje leków. Winni chińscy producenci?). Ona też wynika z presji cenowej. Po trzecie problemem jest ustawa refundacyjna w swojej części dotyczącej obcięcia marż na leki refundowane dla aptek i hurtowni. Aptekarzom zatem nie opłaca się zamrażać pieniędzy w drogich lekach, które czekają na pacjentów w aptece.
Nie ma łatwego rozwiązania
Ministerstwo Zdrowia nie udzieliło odpowiedzi portalowi money.pl na pytanie, jakie ma pomysły na rozwiązanie tej sytuacji. Przyszłość w czarnych barwach widzi Łukasz Waligórski z branżowego portalu MGR.FARM. Jego zdaniem nie ma doraźnych działań, które z dnia na dzień mogą przywrócić brakujące leki do aptek (czytaj również: Ministerstwo Zdrowia: Nie ma zagrożenia niedostępnością leku Euthyrox). Tym bardziej że przyczyn braków leków jest kilka, a najważniejszą jest ich nielegalny wywóz za granicę.
– Problem w tym, że obecnie cierpimy na przewlekłe braki kadrowe w inspekcji farmaceutycznej. Innymi słowy, nie ma komu egzekwować nowych przepisów. Rząd powinien poważnie rozważyć zwiększenie obsady kadrowej we wszystkich wojewódzkich inspektoratach farmaceutycznych w Polsce i podnieść wynagrodzenia kontrolerów – przekonuje Łukasz Waligórski.
Pomysły na zastopowanie wywozu
Ponadto resort powinien rozważyć w szerszej perspektywie wprowadzenie mechanizmów sprawiających, że wywóz leków będzie nieopłacalny. – Trzeba podnieść ich ceny urzędowe, przy jednoczesnym zachowaniu cen po refundacji, płaconych przez pacjentów. Części leków brakuje też, ponieważ reglamentowane są przez producentów i hurtownie. Dochodzi wręcz do sytuacji, gdy przedstawiciele producentów odmawiają aptekom uczestnictwa w programach umożliwiających dostęp do leków, ale dopuszczają do nich apteki konkurencyjne – tłumaczy ekspert.
Tą sprawą zajął się niedawno UOKiK (czytaj więcej: Bayer i Boehringer Ingelheim pod lupą UOKiK. Chodzi o Xarelto i Pradaxę…). Wziął pod lupę praktyki firm Bayer (lek Xarelto) i Boerhinger Ingelheim (Pradaxa). Niestety tego typu praktyki nadal występują, m.in. dlatego, że Ministerstwo Zdrowia i GIF zbyt tolerancyjnie do nich podchodziły.
Źródło: IK/money.pl










