Na opublikowanej 13 lutego 2020 r. „liście antywywozowej” znalazło się 386 pozycji. Ministerstwo zdrowia przekonuje jednak, że to wcale nie oznacza iż tylu leków brakuje w aptekach. Jak zatem należy rozumieć zmiany na liście? Otóż jedną z przyczyn braków leków w Polsce są ich niższe ceny niż w krajach Europy Zachodniej. To w konsekwencji prowadzi do wywozu tych leków za granicę, gdzie sprzedawane są one po cenie znacznie wyższej (czytaj więcej: Lutowa „lista antywywozowa” – mniej o 36 produktów niż ostatnio).
– Prowadzi to do powstawania niedoborów niektórych produktów leczniczych na rynku polskim. W związku z tym wprowadzono do polskiego systemu prawnego mechanizmy mające na celu przeciwdziałanie takiemu zjawisku, o których Pan Poseł wspomina w interpelacji – tzw. lista antywywozowa – wyjaśnia wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.
Wykreślenie leku z listy spowodowałoby jego brak
Przedstawiciel resortu zdrowia wyjaśnia, że umieszczenie na tej liście np. 400 pozycji leków nie oznacza, że tych leków nie ma w Polsce i są one nie dostępne. Sam tytułu tej listy wskazuje bowiem, że chodzi o wykaz leków zagrożonych brakiem dostępności a nie niedostępnych.
– Powyższe oznacza, że produkty umieszczone na liście co do zasady są dostępne w aptekach w Polsce. Zwiększenie pozycji na tej liście wiąże się przede wszystkim z faktem, że ceny tych samych leków w krajach ościennych, np. w Niemczech są wyższe. Wykreślenie zatem tych produktów z tej listy natychmiast spowoduje że polskie hurtownie kierowane chęcią łatwego zysku natychmiast sprzedadzą je do hurtowni zagranicznych zamiast do polskich aptek – wyjaśnia Maciej Miłkowski
Zdaniem wiceministra co do zasady niemal wszystkie leki z listy są dostępne w polskich aptekach. Skąd zatem problemy pacjentów z ich zakupem?
– Oczywiście nie sposób na dzień dzisiejszy wymagać od aptekarzy by w aptece posiadali cały asortyment spośród zarejestrowanych ponad 16 tys. leków, bo to fizycznie niemożliwe. Stąd naturalnym jest, że w każdej aptece w Polsce nie ma dostępnego pełnego asortymentu leków. Natomiast nie jest też tak, że w Polsce brakuje produktów wymienionych na tej liście – twierdzi Miłkowski.
Wiceminister zdrowia przyznaje jednocześnie, że przyczyny braku poszczególnych leków konkretnych producentów są różnorakie. Mogą one wynikać zarówno z decyzji biznesowych podmiotów odpowiedzialnych, np. zakończenie produkcji danego leku, wycofanie się z rynku europejskiego lub rynków środkowo-europejskich. Braku leków mogą być też efektem zdarzeń losowych lub spowodowanych siłą wyższą – zniszczenia w fabryce przez żywioły, awarie, jak i wady jakościowe powstające w toku produkcji, które powodują, że lek nie może być wprowadzony do obrotu (czytaj również: MZ: Merck boryka się z zapewnieniem niektórych dawek Euthyroxu).
Nierówna dystrybucja i import
Inną z przyczyn braku niektórych leków w aptekach – wskazywaną przez Macieja Miłkowskiego – są zaburzenia w łańcuchu dostaw spowodowane podejmowaniem pewnych decyzji biznesowych w aptekach lub praktykami w hurtowniach. Skutkiem tych działań jest nierównomierna dystrybucją leków do aptek przez hurtownie farmaceutyczne, co ma wpływ na wielkość dostaw i nierównomierne zaopatrzenie ilościowe w leki (czytaj również: Braki leków to efekt wojny sieci aptek z aptekami indywidualnymi).










