REKLAMA
Magazyn mgr.farm

GIF nałożył 10 000 zł kary na znaną psycholog i Prezes PTP. Sąd uchylił tę decyzję…

śr. 14 września 2022, 08:01

Dwa lata temu Główny Inspektor Farmaceutyczny nałożył karę w wysokości 10 000 zł na lekarkę, która miała w swoim gabinecie wydawać leki pacjentom. GIF uznał, że wykonywała w ten sposób działalność w zakresie prowadzenia apteki bez wymaganego zezwolenia. WSA w Warszawie niedawno uchylił tę karę. Sprawa swój początek ma w 2015 roku.

Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec dwóch podejrzanych (fot. Shutterstock)
Sprawa rozpoczęła się śledztwa, które w 2015 roku prowadziła Prokuratura Regionalna w Katowicach i przeszukań CBA (fot. Shutterstock)

W grudniu 2015 roku Gazeta Wyborcza informowała o przeszukaniu, przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, jednej z krakowskich aptek i domu prof. Dominiki Dudek – znanej i cenionej psychiatry. Powodem było śledztwo, prowadzone przez katowicką prokuraturę, w sprawie wyłudzania pieniędzy za refundowane recepty, które miały być fałszowane. Lekarka – obecnie pełniąca stanowisko Prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – nie kryła wówczas zaskoczenia przeszukaniem i zarzutami.

– Nie wiem, dlaczego akurat przyszli do mnie, bo w życiu nie wypisałam fałszywej recepty i nie podrobiłam żadnego dokumentu. Nie wiem nawet, co to za sprawa i jaki mam z nią związek. I jaki mam w niej status? Wiem tylko na pewno, że niczego złego w życiu nie zrobiłam – mówiła wówczas Gazecie Wyborczej.

REKLAMA

Kilka lat wcześniej małopolski NFZ kontrolował dokumentację medyczną pacjentów prof. Dudek i wystawiane przez nią recepty. Nie stwierdzono jakichkolwiek nieścisłości. Ostatecznie więc lekarce nie postawiono żadnych zarzutów, a media więcej tematu nie poruszały.

REKLAMA

Apteka w gabinecie?

Okazuje się, że po około pięciu latach od tych wydarzeń, sprawą zainteresował się Główny Inspektor Farmaceutyczny – Paweł Piotrowski. Na podstawie materiałów przekazanych przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, w postaci protokołów przesłuchań świadków i wyjaśnień samej lekarki, GIF ustalił, że w ramach prowadzonej praktyki wydawała ona swoim pacjentom leki. Organ uznał, że takie zachowanie należy zakwalifikować jako prowadzenie obrotu detalicznego produktami leczniczymi, a więc wykonywanie działalności w zakresie prowadzenia apteki ogólnodostępnej bez wymaganego zezwolenia (art. 127 ust. 2 ustawy Prawo farmaceutyczne).

Prawo farmaceutyczne za tego typu przewinienie przewiduje karę finansową nawet do 500 000 zł. Główny Inspektor Farmaceutyczny decyzją z czerwca 2020 roku nałożył na prof. Dudek grzywnę w wysokości 10 000 zł uzasadniając, że „wydawanie pacjentom leków nie miało charakteru incydentalnego, bowiem trwało kilka, a nawet kilkanaście lat”.

Znana lekarka nie zgodziła się z decyzją GIF i zaskarżyła ją. Główny Inspektor Farmaceutyczny w lutym 2021 r. utrzymał jednak w mocy swoją własną decyzję. Ostatecznie sprawa trafiła więc do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który 20 lipca 2022 r. wydał wyrok (V SA/Wa 2810/21) uchylający decyzję GIF i kierujący sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Sprawa była przedawniona?

WSA w Warszawie analizując skargę na decyzję GIF przyznał rację lekarce w dwóch kwestiach. Po pierwsze Główny Inspektor Farmaceutyczny „nie ustalił w sposób niewątpliwy, że w sprawie nie doszło do przedawnienia możliwości administracyjnej kary pieniężnej”. Przepisy mówią bowiem, że taka kara nie może być nałożona, jeżeli upłynęło pięć lat od dnia naruszenia prawa lub wystąpienia skutków tego naruszenia.

REKLAMA

Główny Inspektor Farmaceutyczny swoją pierwszą decyzję w tej sprawie wydał w czerwcu 2020 roku. Natomiast drugą (podtrzymującą pierwszą) już w lutym 2021 roku. Opierając się na zeznaniach pacjentów GIF ustalił, że lekarka zaprzestała wydawania pacjentom leków „około 2016 roku”. Prof. Dudek przekonywała jednak, że w 2016 roku nie miała już w swoim gabinecie leków.

Wojewódzki Sąd Administracyjny analizując zeznania pacjentów, na które powoływał się GIF uznał, że nie pozwalały one na ustalenie, kiedy ostatni raz doszło do naruszenia prawa przez lekarkę. Wskazywali oni bowiem jedynie na daty swoich wizyt u prof. Dudek, natomiast o otrzymywaniu od niej leków mówili w czasie przeszłym.

Pani doktor jak nie wypisywała recepty, to miała leki przy sobie w takim pudełku, tak dostałam ze dwa opakowania leków, które były za darmo, na to nie było potrzeba recepty – miała mówić jedna z pacjentek.

Tak więc skoro z zeznań świadków nie wynikało jednoznacznie, że w 2016 roku otrzymywali leki od lekarki leki, to mogło to oznaczać, że druga z decyzji organu (decyzja odwoławcza, będąca przedmiotem skargi do WSA) była wydana pomimo upływu okresu przedawnienia.

Kara niewspółmierna do winy

Drugą kwestią, w której Wojewódzki Sąd Administracyjny zgodził się z lekarką uwzględniając jej skargę, była wysokość kary. W jego ocenie Główny Inspektor Farmaceutyczny nie rozważył w należyty sposób przesłanki odstąpienia od wymierzenia kary administracyjnej. A taką przesłanką była znikomość naruszenia prawa.

– Organ w swoich rozważaniach wziął bowiem pod uwagę jedynie dwie okoliczności, mianowicie to, że naruszenie nie miało charakteru incydentalnego oraz to, że nie było zapewnionej kontroli co do warunków przechowywania produktów leczniczych w gabinecie Skarżącej. Natomiast zgodnie z ugruntowanym już stanowiskiem orzecznictwa, wagę naruszenia (i ewentualną jego znikomość) należy badać z punktu widzenia zagrożenia dla realizacji celu ustawowego, tj. w niniejszym przypadku zagrożenia dla reglamentacji obrotu produktami leczniczymi – czytamy w aktach sprawy.

Sąd wskazał, że za naruszenie nieistotne uznaje się takie naruszenie przepisów prawa, które nie wywołało negatywnych następstw dla wartości podlegających ochronie. W ocenie WSA Główny Inspektor Farmaceutyczny oceniając stopień naruszenia prawa przez prof. Dominikę Dudek, powinien uwzględnić jej wyjaśnienia – ale tego nie zrobił.

Nie wiedziała, że to nielegalne…

Tymczasem lekarka w trakcie postępowania wyjaśniała, że „proceder” jakiego się dopuściła polegał jedynie na wyręczaniu pacjentów w osobistym realizowaniu recept wystawianych przez nią zgodnie z prawem, pod jej osobistym nadzorem. Leki pochodziły ze znanej jej apteki, a osoby, którym je wydawała, były jej pacjentami – niekiedy długoletnimi.

– Z wyjaśnień Skarżącej wynikało nadto, że leki były dostarczane do jej gabinetu w dniu wizyty konkretnego pacjenta, po uprzednim zapoznaniu się z grafikiem wizyt na dany dzień (…) Skarżąca wydawała leki pacjentom na bieżąco, niejako pośrednicząc w ich nabyciu przez pacjenta w tym samym dniu, w którym była wystawiana recepta – czytamy w aktach sprawy.

W ocenie Sądu, „potrzeba wyjątkowo złej woli, by takie zachowanie lekarza psychiatry, choć niewątpliwie naruszające reglamentowany obrót produktami leczniczymi, ocenić jako zagrażające ratio legis prowadzenia apteki ogólnodostępnej wyłącznie na podstawie zezwolenia”.

– Biorąc bowiem pod uwagę, że Skarżąca zaprzestała stosowania omawianej praktyki z chwilą powzięcia wiadomości o jej nielegalności (czego jak się zdaje nie traktowała wcześniej w kategoriach bezprawności, co można usprawiedliwić choćby koniecznością zastosowania wykładni pojęcia „obrotu” produktami leczniczymi do przypisania jej omawianego deliktu dyscyplinarnego), jak również mając na względzie, że jest osobą o wysokich walorach zawodowych i etycznych (profesorem nauk medycznych, prezesem-elektem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), trudno zaaprobować pogląd, by surowszy wymiar kary administracyjnej spełniał wobec niej funkcję prewencyjną i miał powstrzymać Skarżącą od dopuszczania się podobnych deliktów w przyszłości – orzekł Sąd.

Wina i kara

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał rację Głównemu Inspektorowi Farmaceutycznemu tylko w jednej sprawie. Zgodnie z doktryną i orzecznictwem przyjmuje się, że każda forma przeniesienia własności produktu leczniczego wypełnia definicję „obrotu”. Nawet jeśli lekarka przekazywała leki pacjentom nieodpłatnie (np. w drodze darowizny). Tym samym WSA podzielił stanowisko GIF, iż dopuściła się ona naruszenia przepisów i „nie posiadając zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej wykonywała działalność w zakresie prowadzenia apteki”.

Osobną sprawą była jednak kwestia zasadność i wymiaru kary, którą Główny Inspektor Farmaceutyczny nałożył na lekarkę. Dlatego WSA w swoim orzeczeniu wskazał, że rozpatrując po raz kolejny sprawę GIF ma wziąć pod uwagę w pierwszej kolejności, czy nie doszło do upływu okresu przedawnienia do wymierzenia kary finansowej. Jeśli do przedawnienia doszło, GIF powinien uchylić swoją wcześniejszą decyzję i umorzyć postępowanie jako bezprzedmiotowe.

Jeśli jednak do przedawnienia nie doszło, w ocenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego GIF powinien rozważyć czy zachodzi przesłanka do odstąpienia do wymierzenia kary. Natomiast jeśli zdecyduje się na ponowne wymierzenie kary finansowej, to „będzie zobowiązany wydać wyczerpująco uzasadniającą decyzję, zarówno co do braku podstaw odstąpienia od wymierzenia kary, jak też co do jej wymiaru”.

Polityczna teoria spiskowa

W 2015 roku gdy do domu prof. Dominiki Dudek weszli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, pojawiły się głosy, że ma to związek z trwającym od lat procesem, w którym rodzina Zbigniewa Ziobry, obecnego ministra sprawiedliwości, oskarża męża Dominiki Dudek – znanego kardiologa prof. Dariusza Dudka i jego zespół.

– Spór w sądzie toczy się o przyczyny śmierci ojca ministra – Jerzego Ziobry, który w lipcu 2006 roku zmarł po serii zabiegów na oddziale kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Wdowa po Jerzym Ziobrze uważa, że do zgonu doprowadziły nieprawidłowości w leczeniu i powikłania po zabiegach, jakie przeszedł jej mąż – opisywała to Gazeta Wyborcza w 2015 roku.

Śledczy dementowali wówczas te doniesienia, zapewniając, że tych dwóch spraw nic nie łączy.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Redakcja mgr.farm

Farmaceutka z Gdańska potrzebuje wsparcia w walce z rakiem!

3 października 202213:35

Grażyna przez całe swoje życie pracowała w branży medycznej. Jak na ironię, zajmowała się guzami wątroby. Po wykonaniu badania USG jamy brzusznej została skierowana na dalszą diagnostykę. Jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń – rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych. – Rak dróg żółciowych jest rzadką postacią raka. Niestety, w momencie rozpoznania większość pacjentów jest już […]

Grażyna przez całe swoje życie pracowała w branży medycznej. Jak na ironię, zajmowała się guzami wątroby. Po wykonaniu badania USG jamy brzusznej została skierowana na dalszą diagnostykę. Jednak wynik badania histopatologicznego nie pozostawiał złudzeń – rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych.

– Rak dróg żółciowych jest rzadką postacią raka. Niestety, w momencie rozpoznania większość pacjentów jest już na zaawansowanym etapie choroby. Oznacza to, że choroby takiej nie da się już leczyć chirurgicznie – mówi Urszula Zienkiewicz z Onkofundacji Alivia.

REKLAMA

Na szczęście w przypadku Grażyny, dzięki regularnym badaniom i szybkiemu wykryciu guza, możliwe było jego chirurgiczne usunięcie. Jednak ze względu na szybki progres choroby potrzebny jest jeszcze jeden zabieg – radioembolizacja wątroby. To nowoczesna metoda leczenia, która pozwala na dostarczenie promieniowania bezpośrednio do guza, nie uszkadzając przy tym okolicznych, zdrowych tkanek. Niestety w Polsce nie jest refundowana.

REKLAMA

Grażyna zdecydowała się poprosić o pomoc i założyła zbiórkę w Onkofundacji Alivia. Jej celem jest uzbieranie 130 tysięcy złotych. Można ją wesprzeć wpłacając dowolną kwotę: https://onkozbiorka.pl/grazyna-arlukowicz

– Choroba zmieniła moje życie, jednak mój organizm nie daje za wygraną. Staram się pokazywać innym, że rak to nie wyrok i że po diagnozie można normalnie żyć... – mówi Grażyna.

Każdy może pomóc!

Przekazanie darowizny to nie jedyny sposób, w jaki można pomóc Grażynie. Nutropharma wystartowała z Akcją “ReAKcja” w ramach kampanii “Farmacja jest kobietą”, której celem jest zachęcenie do badań profilaktycznych oraz wsparcie Grażyny!

– Drodzy, farmacja jest kobietą… i wierzymy, że jest nią również siła! Dlatego Nutropharma i Onkoundacja Alivia połączyły siły, by pomóc jednej z naszych farmaceutek, pani Grażynie, w zebraniu środków na leczenie onkologiczne czytamy w poście na portalu społecznościowym Facebook.

REKLAMA

Życie bywa bardzo przewrotne. Do tej pory Grażyna pomagała innym dbać o zdrowie, teraz sama potrzebuje pomocy. Dlatego zachęcamy do włączenia się w akcję i udostępnienia postu. Pokażmy, że dobro wraca!

Źródło: ŁW/Alivia

REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]