Swoimi wspomnieniami i refleksjami na temat zmian, do jakich doprowadził kryzys COVID-19 w aptekach, podzieliła się na portalu bbc.com Anita Gribbin, lokalna farmaceutka z Toome, w hrabstwie Antrim.
Początki zmian
Wracając myślami do początków pandemii, Anita podkreśla:
– Właściwie to prawie tego teraz nie pamiętam, to jest jak mgliste wspomnienie.
Jednocześnie, zaznacza farmaceutka konieczność wprowadzania szybkich zmian.
– Trzeba było działać stanowczo – zmienialiśmy się, musieliśmy się zmieniać tak, żeby spełnić wymagania dystansu społecznego – opowiada Anita. – Oczywiście, pojawiły się maski, a na tym etapie, wszyscy wyposażyliśmy się w fartuchy.
Nowe zadania
Anita i jej zespół, podobnie jak wszyscy farmaceuci w Irlandii Północnej, musieli dostosować się do zmian na wszystkich frontach.
– Od zawsze radzimy sobie z dużą ilością mniejszych schorzeń – mówiła farmaceutka. – Prawdopodobnie stałam się, podobnie jak wielu innych farmaceutów, lekarzem, farmaceutą, pracownikiem społecznym i doradcą – i to w jednym czasie. Prawdopodobnie robiliśmy to zawsze, jednak na zupełnie inną skalę.
Anita zaznacza, że jej priorytetem przez cały czas było to, że im więcej może zrobić dla społeczności ona i jej zespół, tym mniejsza presja będzie ciążyła na zespołach ratunkowych.
Sposób, w jaki działali, musiał jednak się zmienić.
– W ten weekend spotkaliśmy się jako zespół i zdecydowaliśmy o zamknięciu apteki, ale pozostawieniu otwartym pokoju konsultacji – opowiada Anita (czytaj również: Apteki pozostały na linii frontu, po tym jak Francja zamknęła obywateli w domach).
Ponowne otwarcie
Apteka została ponownie otwarta dla mieszkańców po 12 tygodniach. Możliwość ponownego spotkania się, znaczyła wiele dla obu stron: farmaceutów i samych pacjentów.
– W dniu, w którym otworzyliśmy się na nowo, ludzie mówili: „to wspaniale, że możemy rozmawiać z kimś twarzą w twarz” – opowiada Anita. – Wiedzieliśmy, kto potrzebuje pomocy, kto miesza sam, a więc zawsze staraliśmy się zmniejszać ilość osób, która zgłaszała się do służb ratunkowych.
– Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby doradzać pacjentom. Co więcej, część osób nie chciała iść do lekarza ani do szpitala, bała się – relacjonuje dalej farmaceutka. – Czasami musieliśmy nawet błagać pacjentów, by ci udali się do szpitala.
Niektóre zmiany, jakie spowodował COVID-19, przetrwały.
Część osób, które regularnie odwiedzało apteki, zostało uznanych za szczególnie zagrożone – wtedy farmaceuci, wraz z takimi pacjentami, opracowywali metody, by wyjść naprzeciw ich potrzebom.
W wielu przypadkach oznaczało to dostawy leków do domów.
Tak było np. z ojcem Sharon Scullin. Mężczyzna, który przebył udar, i który zaraził się koronawirusem, dzięki pomocy Anity, mógł wrócić ze szpitala do domu.
– Dzięki Anicie i jej pracy z wieloma agencjami i innymi specjalistami ds. zdrowia, mogliśmy opiekować się tatą w domu.
Rola farmaceuty
W czasie gdy sieć aptek szykuje się do wzięcia udziału w następnej fazie programu szczepień, Anita sądzi, że pandemia bardzo zmieniła sposób, w jaki społeczeństwo postrzega farmaceutów i ich przyszłą rolę.
– Pacjenci zorientowali się, że jesteśmy ekspertami w dziedzinie zdrowia, a także, że jesteśmy specjalistami w wielu dziedzinach, o których my sami nie zdajemy sobie sprawy – mówiła farmaceutka. – Jesteśmy także bardzo dostępni.
– Dzięki włączeniu nas jako integralną część w multidyscyplinarny zespół ds. zdrowia w naszej społeczności, możliwe jest zredukowanie zachorowalności i śmiertelności nie tylko teraz, nie tylko z powodu COVID-u, ale także w przyszłości –podsumowuje Anita.
AM/bbc.com










