Szczepionki przeciw grypie stały się w aptekach towarem deficytowym. Władze zapowiedziały, że do końca roku trafi ich do naszego kraju 3 mln dawek. Zainteresowanie szczepieniami wydaje się jednak być znacznie większe. Zdaniem Michała Pietrzykowskiego, prezesa Okręgowej Rady Aptekarskiej w Gdańsku, szczepionek nie starczy dla wszystkich (czytaj również: ptekarz czeka na 3 mln szczepionek obiecane przez Premiera).
– W ubiegłym roku otrzymaliśmy 1 mln 600 tys. szczepionek, z czego wykorzystano tylko 1 mln 500 tys., a 100 tys. szczepionek trzeba było utylizować. W tym roku pierwotna pula szczepionek dla Polski została zwiększona do ok. 1 mln 900 tys. co przy tak olbrzymim zapotrzebowaniu związanym z pandemią Covid-19 oraz finansową partycypacją państwa, a więc większą refundacją szczepionek dla pacjentów – jest ilością niewystarczającą – mówi w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim.
Wskazuje jednocześnie, że w tym roku znacząco powiększyła się grupa pacjentów, którym przysługuje szczepionka zniżkowo. Są to dzieci, kobiety w ciąży, osoby chorujące na schorzenia przewlekłe (astma, cukrzyca, choroba wieńcowa, niewydolność nerek itd.) Na zniżkę mogą liczyć też seniorzy po 65 roku życia, a ci powyżej 75 lat otrzymają ją bezpłatnie (czytaj również: Portal pokazuje szczepionkę w aptece, choć jest niedostępna…).
– Przede wszystkim pacjent chcący uzyskać szczepionkę z refundacją, musi otrzymać receptę od lekarza, a najlepiej od swojego lekarza pierwszego kontaktu, bo tylko on może wystawać seniorom recepty bezpłatne, następnie udać się z nią do apteki. I… mieć dużo szczęścia, żeby trafić na moment, w którym ta szczepionka akurat będzie w aptece. A z tym jak wiadomo jest olbrzymi problem. Apteka zamawia – dajmy na to 20 szczepionek, a otrzymuje… jedną. Początkowo apteki tworzyły listy pacjentów oczekujących na szczepionkę, teraz się z tego wycofały. Bo listy były bardzo długie, a jest to jakieś zobowiązanie i apteki nie chciały obiecywać gruszek na wierzbie – mówi farmaceuta.
Komu zarezerwować szczepionkę? Ministerstwo powinno pomóc…
Wskazuje też, że nie ma żadnych wytycznych Ministerstwa, jak farmaceuta ma się zachować. Nie ma żadnego komunikatu, czy np. osoby, które mają prawo do szczepionki refundowanej, powinny otrzymać szczepionkę w pierwszej kolejności. W efekcie apteki sprzedają szczepionki wtedy, gdy otrzymują te produkty z hurtowni (czytaj również: Interpretacja o 30 dniach ważności recepty na szczepionkę jest nieprawidłowa?).
– Z jednej strony jest prawo podaży i popytu, ale z drugiej – szczepionka jest preparatem bardzo specyficznym, który może w konsekwencji uratować życie pacjenta, a my wiemy, że niektóre grupy społeczne są zdecydowanie bardziej narażone na zachorowanie na grypę i rozmaite powikłania, które może ona wywołać, łącznie ze śmiercią. Farmaceuci w aptekach mają więc ogromny dylemat moralny komu szczepionkę sprzedać w pierwszej kolejności – mówi Pietrzykowski na łamach Dziennika Bałtyckiego.
Jego zdaniem taka inicjatywa powinna wyjść od Ministerstwa Zdrowia. Powinno ono przynajmniej zasugerować aptekom wydawanie brakujących preparatów konkretnym pacjentom (czytaj również: Sanofi dostarczyło już zaplanowane 1,2 mln dawek szczepionki VaxigripTetra. Czy będzie więcej?).
– Są przecież młodzi i zdrowi ludzie, którzy nigdy się dotąd nie szczepili, a teraz w związku z medialnymi doniesieniami o pandemii chcą się zaszczepić oraz osoby starsze, obciążone chorobami współistniejącymi, które szczepiły się co roku a teraz szczepionki dostać nie mogą. Jest to problem globalny, którego pojedynczy farmaceuta nie rozwiąże, nad tym powinna zastanowić się grupa doradców Ministerstwa Zdrowia i to dużo wcześniej, a nie teraz w środku szczepionkowego sezonu – uważa prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Gdańsku.
Źródło: ŁW/Dziennik Bałtycki










