REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 30 maja 2019, 09:06

Kara za reklamę apteki dla youtuberki niebezpiecznie niska

Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy apteka daje youtuberce ogromny rabat lub bon na zakupy, jeśli opowie o zawartości paczki w jednym ze swoich filmów. Kara 200 zł, jaką Pomorski WIF niedawno nałożył w takiej sprawie pokazuje furtkę do reklamowania aptek internetowych przez influencerów.

Postępowanie wyjaśniające toczy się w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom (fot. Shutterstock)
W blogosferze roi się od nieoznaczonej reklamy oraz przyjmowania korzyści osobistych i majątkowych od producentów recenzowanego sprzętu (fot. Shutterstock)

Vlogerka w kilku swoich filmach zachęcała do zakupów w konkretnej aptece należącej do jednej z sieci aptecznych. Mówiła, że jest ona „bardzo fajna”, podkreślała, że „ceny są idealne”, a produkty zamówione przez internet „przychodzą naprawdę szybko”. Mówiąc najkrócej: reklamowała tę aptekę. Jej filmy na YouTube śledzi regularnie ponad 125 tys. osób, a materiały z niedozwoloną reklamą aptek można było oglądać przez kilka miesięcy.

REKLAMA

Inspektor farmaceutyczny uznał, że zakaz reklamy aptek dotyczy wszystkich obywateli. Wymierzono więc vlogerce karę: 200 zł. Zdaniem inspektora kobieta nie wiedziała o zakazie i gdy tylko się dowiedziała o wszczęciu postępowania, filmy ze swojego kanału na YouTubie skasowała. Kara więc ma spełniać funkcję prewencyjną (czytaj więcej: Vlogerka jednak ukarana! 200 zł za reklamowanie apteki na YouTube…).

O sprawie pisze dzisiejsza Gazeta Prawna, choć jako pierwszy opisał ją serwis MGR.FARM. Gazeta Prawna zapytała więc redaktora naczelnego MGR.FARM Łukasza Waligórskiego o to, czy wymierzona vlogerce kara była zasadna. Jego zdaniem tak, choć jej wysokość niebezpiecznie niska.

Reklama influencera za rabat w aptece?

– Blogerzy, youtuberzy, instagramerzy i inni influencerzy mają różne modele współpracy z firmami. Często promują marki w zamian za ich produkty. Na przykład firma odzieżowa wysyła swoje buty znanej modelce, by ta pojawiła się w nich na Instagramie. Po takich transakcjach nie ma śladu w urzędzie skarbowym. A wartość fantów, jakie firmy przekazują influencerom, na ogół jest wyższa niż 200 zł – podkreśla Waligórski. Jak to się ma do kary dla vlogerki?

REKLAMA
REKLAMA

Jego zdaniem nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy apteka daje influencerowi ogromny rabat lub bon na zakupy, jeśli opowie o zawartości paczki w jednym ze swoich filmów. Redaktor naczelny MGR.FARM uważa, że cała ta sprawa pokazała furtkę, przez którą już wkrótce mogą przejść inne apteki. Może być bowiem tak, że wielu przedsiębiorców zdecyduje się pokryć wysokość ewentualnej kary, gdyż i tak wyżej będą wyceniać wartość zareklamowania się na popularnym kanale YouTube (czytaj więcej: Blogerom grozi kara finansowa za „unboxing” na YouTube przesyłki z apteki?).

– W blogosferze roi się od nieoznaczonej reklamy oraz przyjmowania korzyści osobistych i majątkowych od producentów recenzowanego sprzętu. Z ubolewaniem stwierdzam, że oznaczanie takiej współpracy należy do rzadkości. Urzędnicy, gdyby tylko chcieli, mogliby w ciągu kilku miesięcy nałożyć kary na tysiące polskich blogerów i vlogerów – wskazuje dr Marek Porzeżyński z kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr (czytaj również: Kara 1000 zł za jeden wpis na Facebooku reklamujący aptekę…).

Wskazuje, że przepisy ustaw – czy to prawa prasowego, czy ustawy o radiofonii i telewizji, czy właśnie prawa farmaceutycznego – mogą być z powodzeniem stosowane również do szeroko pojętej blogosfery. I przykładowo gdy znana youtuberka promuje dany produkt w zamian za pieniądze lub inną korzyść, powinna w widocznym miejscu umieścić na ten temat adnotację. Inna rzecz, że normy prawa są nieżyciowe i przydałaby się ich zmiana (czytaj również: Pracownicy aptek reklamowali na Facebooku konkurs plastyczny dla dzieci. Właściciel zapłaci karę…).

Źródło: Gazeta Prawna

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA