W chwili rozpoczęcia zamieszek, Chicago Family Health Center dzwoniło do okolicznych aptek, chcąc sprawdzić, które z nich są czynne. Usłyszało jedynie o dwóch otwartych placówkach Walgreens i tam też wysłało swoich pacjentów – jednak gdy ci dotarli na miejsce, zastali jedynie ograbione i zniszczone sklepy.
– Ci ludzie, jeśli nie zastosują buprenorfiny, ich stan się pogorszy lub nawet zaczną przyjmować heroinę – mówi Bernstein. – To dla nich wyjątkowo ważne, by otrzymać lek.
Mobilne apteki?
Kilka dni temu, podczas zamykania apteki Walgreens w South Side, pacjenci zgromadzili się pod nią pytając o miejsca, w których mogliby wykupić swoje lekarstwa. Roderick Sawyer, radny 6. dystryktu w Chicago miał na ten temat rozmawiać także z przedstawicielami Walgreens, tak, by zaradzić obecnej sytuacji – w grę mogłoby wchodzić nawet utworzenie aptek mobilnych.
Podczas wtorkowej konferencji, burmistrz elekt Chicago, Lori Lightfoot, miała powiedzieć, że miasto pozostaje we współpracy z Walgreens i CVS.:
– Powiedzieliśmy im, że nawet w tym trudnym czasie, kiedy ich sklepy zostały dotknięte przez zamieszki, my w dalszym ciągu ich potrzebujemy (czytaj również: Wielka Brytania: farmaceuci pracują w strachu o swoje życie).
Departament Zdrowia Publicznego w Chicago dostarcza mieszkańcom informacji, które apteki pozostają otwarte, za pośrednictwem numeru 311. Jest też w stałym kontakcie z farmaceutami, lekarzami oraz przedstawicielami systemu zdrowia, w sprawie tego, jakie kroki należy podjąć w dalszej kolejności.
Reakcja aptek i społeczności
CVS pracuje nad przełączaniem linii telefonicznych zamkniętych aptek, do najbliżej położonej, czynnej placówki. Walgreens ma być natomiast wdzięczne policji za dodatkową obecność w aptekach i sklepach spożywczych.
Sytuacje biorą w swoje ręce także sami mieszkańcy. Społeczności, liderzy religijni i biznesowi, ogłosili inicjatywę realizowania zamówień seniorom, którzy cierpią z powodu nadciśnienia, cholesterolu, kłopotów z oddychaniem czy sercem. Uber ma im także zaoferować darmowy dojazd do apteki.
– Nie możesz powiedzieć komuś, kto ledwo dochodzi za róg do sklepu, albo dookoła bloku, że „(aby zdobyć lek), musi zrobić całą drogę aż do Logan Square” – mówi pastor William Hall, jeden z pomysłodawców programu. – To zupełnie niewłaściwe.
Hall opowiada, że do akcji zainspirowało go to, co spotkało księdza Michaela Pflegera z The Faith Community of St. Sabina w Auburn Gresham. Miał on w niedzielę spędzić ponad godzinę na zewnątrz swojego kościoła, patrząc na protestujących ludzi i zamieszki przy aptece Walgreens. W tym czasie, dwóch z jego wiernych, pozbierało zrealizowane dla chorych zamówienia, które porozrzucano na ziemi, i dostarczyło je pacjentom.










