REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 27 września 2022, 09:33

Kolejny „haracz” na apteki. A co ze sklepami sprzedającymi leki?

Plan wprowadzenia rocznej opłaty dla aptek i hurtowni farmaceutycznych, z której finansowane byłoby działanie inspekcji farmaceutycznej, wzbudził kontrowersje w środowisku farmaceutycznym. Przedstawiciele samorządu zawodu farmaceuty mówią wprost o skandalu.

Sytuacja aptek ogólnodostępnych – od których zależy wydanie dodatkowych milionów opakowań leków – jest coraz gorsza (fot. Shutterstock)
"To skandaliczny pomysł godzący w interesy aptek, które i tak zmagają się z problemami finansowymi" - mówi Marek Tomków (fot. Shutterstock)

– Wprowadzenie do polskiego porządku prawnego modelu współfinansowania nadzoru nad wytwarzaniem produktów leczniczych, ich importem i obrotem nimi oraz nad wytwarzaniem, importem i dystrybucją substancji czynnych przez uczestników rynku farmaceutycznego – tak na opisywany jest pomysł wprowadzenia tzw. opłaty rocznej za posiadanie zezwoleń i wpisów do rejestru.

REKLAMA

Zapowiedź takiej zmiany znalazła się w informacji o planowanej nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne, która ma być przyjęta przez Radę Ministrów jeszcze w tym roku. W praktyce ma ona oznaczać konieczność uiszczania co roku opłaty przez apteki oraz hurtownie farmaceutyczne, jako że to one podlegają konieczności uzyskania zezwolenia i wpisowi do odpowiedniego rejestru prowadzonego przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny (czytaj również: Roczna opłata za zezwolenie na prowadzenie apteki? Jest zapowiedź…).

Pomysł od razu spotkał się z krytyką przedstawicieli środowiska farmaceutycznego.

– Trudno odebrać go inaczej niż próbę nałożenia na przedsiębiorców kolejnego podatku – żeby nie użyć bardziej dosadnego słowa: „haraczu” – komentuje dla Dziennika Gazety Prawnej mgr farm. Łukasz Waligórski, redaktor naczelny MGR.FARM.

Apteki i punkty apteczne już teraz muszą uiścić opłatę za wydanie zezwolenia na prowadzenie działalności (15 050 zł), która zasila budżet państwa. W jego ocenie opłatę roczną, na wzór swoistej subskrypcji, można dość jednoznacznie odebrać jako sięganie do kieszeni przedsiębiorców, by sfinansować zmiany, jakie mają zajść w inspekcji farmaceutycznej.

Niech płaci obrót pozaapteczny

– To skandaliczny pomysł godzący w interesy aptek, które i tak zmagają się z problemami finansowymi – mówi z kolei DGP wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, Marek Tomków.

REKLAMA
REKLAMA

Jego zdaniem jeśli już inspekcja farmaceutyczna ma być dofinansowana przez biznes, a nie Skarb Państwa, to jest ok. 400 tys. placówek obrotu pozaaptecznego (np. sklepów czy stacji benzynowych, na których można kupować niektóre leki bez recepty), które można byłoby obciążyć obowiązkiem uiszczania opłaty za możliwość prowadzenia takiej sprzedaży.

– Przy tej okazji można by stworzyć rejestr takich placówek, co zwiększyłoby kontrolę nad nimi. A przecież zwiększenie efektywności działań inspekcji oraz skutecznej kontroli nad obrotem lekami jest głównym celem projektu ustawy o pionizacji inspekcji – dopowiada Łukasz Waligórski.

Kontrowersje budzi też pomysł objęcia nadzorem inspekcji farmaceutycznej laboratoriów diagnostycznych.

– Argumentowane jest to chęcią zapewnienia wysokiej jakości usług. Inspekcję medycznych laboratoriów diagnostycznych mieliby przeprowadzać inspektorzy do spraw medycyny laboratoryjnej upoważnieni przez GIF. W Polsce zarejestrowanych jest obecnie ponad 16,7 tys. diagnostów laboratoryjnych – czytamy w DGP.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA