Treść recepty pojawiła się w jednej z grup dla farmaceutów na Facebooku, a na Twitterze udostępniła ją farmaceutka, Agnieszka Anczykowska. Wywołała gorącą dyskusję przede wszystkim ze względu na wulgarny to adnotacji, jaką umieścił na niej lekarz. A sama recepta dotyczyła leku Oxycontin w dawce 40 mg (grupa I-N). Lekarz przepisał pacjentowi aż 13 opakowań leku, wskazując w dawkowaniu, że ma być stosowany dwa razy dziennie przez 365 dni (czytaj również: Ostrzeżenie przed fałszywą receptą na Oxycontin 80 mg).
W tym miejscu należy wyjaśnić, że taki zapis na recepcie leku z grupy I-N (odurzający) jest nieprawidłowy. Zgodnie z § 7 rozporządzenia w sprawie środków odurzających, substancji psychotropowych, prekursorów kategorii 1 i preparatów zawierających te środki lub substancje, w przypadku recepty wystawionej na preparaty zawierające środki odurzające grupy I-N oraz substancje psychotropowe grupy II-P, dopuszcza się przepisanie takiej ilości tego środka lub substancji, która nie przekracza zapotrzebowania na maksymalnie 90 dni stosowania (czytaj więcej: Kolejna zmiana w sprawie recept na środki odurzające…).
Mimo to lekarz przepisał na recepcie ilość znacznie przekraczającą dopuszczalny okres stosowania (o 10 opakowań). Pracownik apteki prawdopodobnie zwrócił na to uwagę i odesłał pacjenta, by ten poprawił receptę (choć mógł ją zrealizować pomniejszając ilość wydawanego leku). To najwyraźniej zdenerwowało lekarza, który zamiast poprawić receptę, przepisał ponownie taką samą ilość leku i w obszernej adnotacji wyłożył swoje racje.
Ja to tylko tu zostawię (źródło: forum PT). Najlepszy dowód na to, że potrzebujemy rozwoju współpracy z lekarzami, wzajemnego szacunku i… szkoleń z recepty 😉 @mgrFront @marcin_p_piatek @Kto72102356 @MPolitowicz11 @asiaflater @KamilEf2 @mgr_Waligorski @tomziel1 @MarekTomkow pic.twitter.com/UPYL9yP96s
— Aga Anczykowska (@anczyk3) April 17, 2020
Takie słowa nie powinny paść
Ton wypowiedzi i jej wulgarność wywołało ostrą dyskusję wśród farmaceutów i lekarzy w mediach społecznościowych. Lekarz używa w niej takich określeń jak „czy Państwo jesteście debilami czy tego nie umiecie”, „proszę nie robić ze mnie idioty i debila”, „może to ostry zespół niedojebania”, „złożę oficjalną skargę do izby aptekarskiej” i „możecie mnie pocałować mnie w dupę”.
– Idealny przykład jak wysoko nad chmurami noszą głowę lekarze. „Współpraca” farmaceuta-> lekarz, często jest na ścieżce wojennej „Jak Pan śmie mi mówić, że ja (WSZECHWIEDZĄCY i NIEOMYLNY ) coś zrobiłem źle”. Farmaceuta w ich oczach był i będzie debilem-nie wiem czy coś to zmieni – napisała jedna z farmaceutek na Twitterze.
– Biurokracja, która została nam narzucona, złamała zdrowe relacje pomiędzy personelem medycznym. Nie zapominajmy o fundamencie – tłumaczył z kolei lekarz Bartek Fiałek.
– Nie ma co komentować ,nie ma zgody na chamstwo i brak szacunku – napisał lekarz Paweł Doczekalski.
– Nie zależnie od sytuacji takie słowa nie powinny paść. Diagnoza: dno – wskazuje Michał Bulsa, członek Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej i członek zarządu Porozumienia Rezydentów.
– Bulwersujący brak poziomu ! Nie mam słów ! Potrzebujemy więcej kultury, zrozumienia i wzajemnego szacunku! – dodaje Małgorzata Gurgul-Pełka.
– Recepta to nie byle świstek na własne przemyślenia. Słowa skierowane są do każdego farmaceuty, który mógłby otrzymać taką receptę. Pacjent dalej nie otrzyma leku. Lekarz nie współpracuje z farmaceuta, który ma wątpliwości. Lekarz traci czas i dalej nie rozwiązał sprawy. Amator – komentuje farmaceutka Ewa Świątek-Kmiecik.
Źródło: KW/TT










