Z dniem 1 stycznia zupełnie zmienią się zasady refundacji leków recepturowych. Do tej pory NFZ finansował cały koszt wykonania tego typu preparatów. Niezależnie od ceny składników wykorzystanych do ich przygotowania przez aptekę. Od Nowego Roku zaczną jednak obowiązywać limity refundacji surowców. NFZ pokryje jedynie koszt składnika do kwoty jego limitu. Jeśli ten będzie kosztował (cena zakupu w hurtowni) więcej niż kwota limitu, nadwyżkę pokryje pacjent.
- Czytaj również: Zmiany w recepturze – nie takie straszne, jak je malują?
Pierwszy wykaz limitów refundacji składników receptury Narodowy Fundusz Zdrowia przedstawił pod koniec listopada. Został on wyznaczony na podstawie danych z 2022 roku, w oparciu o mechanizm określony w ustawie.
– Limit finansowania surowców do receptury przez NFZ ustalony został na poziomie 15 percentylu z rozkładu cen z roku poprzedzającego. Dla przykładu limit dla chloramfenikolu to 25.14444 zł. Oznacza to, że 15% chloramfenikolu, który zakupiony został w 2022 roku apteki kupiły właśnie w tej lub w niższej cenie – wyjaśnia mgr farm. Arkadiusz Przybylski, redaktor naczelny portalu Receptura.pl.

W środowisku farmaceutycznym pojawiły się zarzuty, że ustalone przez NFZ limity są zaniżone. Powodem tego jest oparcie ich na danych z 2022 roku, podczas gdy w 2023 roku ich ceny znacznie wzrosły – głównie z powodu inflacji.
Przyszłość receptury w wykazie limitów
Część ekspertów z nadzieją, ale i niepokojem, wypatruje kolejnych aktualizacji wykazu. Ta najbliższa nastąpi już za pół roku. Do 30 czerwca NFZ przedstawi nowy wykaz, przygotowany na podstawie danych z 2023 roku, gdy ceny były wyższe. Dlatego też można się spodziewać, że i kwoty limitów będą w nim wyższe. Ten wykaz obowiązywać zacznie do 1 lipca. Procedura aktualizacji wykazów będzie powtarzać się co roku. Za każdym razem, będzie ona wykorzystywać dane z roku poprzedniego.
I to właśnie niepokoi farmaceutów oraz producentów surowców farmaceutycznych. O ile w przypadku najbliższej aktualizacji wykazu można się spodziewać podwyższenia kwot limitów, o tyle w kolejnych latach mogą one maleć. Wszystko dlatego, że od 2025 roku NFZ korzystał będzie z danych dotyczących okresu obowiązywania limitów.
– Wszystko zależy od decyzji samych aptekarzy. Jeśli apteki będą zamawiać surowce w cenie wyższej od limitu, wtedy limit wzrośnie. Jeśli apteki będą poszukiwać jak najtańszych surowców a kwota, którą będą płacić za jeden gram produktu będzie niższa od wyznaczonego dla niego limitu wówczas możemy spodziewać się spadku wartości limitów, co w konsekwencji negatywnie odbije się nie tylko na kieszeni pacjentów – wyjaśnia Arkadiusz Przybylski.
- Czytaj również: Jak wycenić lek recepturowy od 1 stycznia?
Sytuacja jest więc dość kuriozalna. Aptekarze zamawiając surowce w cenie niższej od limitu – by pacjent nie musiał dopłacać do leku – będą przyczyniać się do obniżania kwoty limitu w kolejnej aktualizacji wykazu. Takie działanie na dłuższą metę będzie oznaczać dalsze spadki limitów i opłacalności receptury apteczne. Dotknie to zarówno aptek, producentów, ale i pacjentów.
Kupować w cenie powyżej limitu
W tej sytuacji najbardziej logicznym rozwiązaniem wydaje się kupowanie przez apteki składników receptury w cenach nieznacznie wyższych od kwot limitu. Tak, aby pacjent nie dopłacał do leku recepturowego horrendalnych kwot, ale jednocześnie by zapewnić wzrost kwot limitów.
– Regularny wzrost limitów zapewni stabilne funkcjonowanie producentów i dystrybutorów surowców. Limity finansowania ustalane są z uwzględnieniem cen surowców z roku poprzedzającego, tymczasem inflacja, wzrost kosztów produkcji i dystrybucji wymusza na producentach konieczność podnoszenia cen surowców – wyjaśnia Przybylski.
Ekspert wskazuje, że spadek limitów finansowania przy jednoczesnym wzroście kosztów produkcji surowców i ich cen może doprowadzić okresowych braków substancji do produkcji leków lub konieczności ponoszenia przez pacjentów dużych dopłat do leków robionych.
– Regularny wzrost limitów finansowania surowców do receptury jest zatem niezbędny dla stabilnych dostaw składników leków robionych i utrzymania cen leków magistralnych akceptowanych przez pacjentów – mówi redaktor naczelny Receptura.pl.
©MGR.FARM










