W rozmowie z Gazetą Lubuską mgr farm. Ryszard Kiedrowski opowiedział o brakach leków w aptekach i ich nielegalnym wywozie z Polski. Wskazał, ze przyczyną całego procederu są wyższe ceny leków za Zachodzie. To efekt negocjacji ministerstwa zdrowia z producentami. Leki wywożone są w konsekwencji odwróconego łańcucha dystrybucji (czytaj więcej: Reportaż TVN o kulisach działania mafii lekowej).
– Biorą w nim udział głównie hurtownie i osoby w ogóle niezwiązane z farmacją. My nadzorujemy apteki. Możemy ukarać tylko aptekarzy, którzy dali się w ten proceder uwikłać. Najtrudniejsze są sprawy z przedsiębiorcami prowadzącymi apteki, oni są nieuchwytni – mówi prezes Lubuskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej
Jego zdaniem dlatego wprowadzona w 2017 roku ustawa „apteka dla aptekarza” daje pewien stopień bezpieczeństwa.
– Jako izba aptekarska możemy aptekarza ukarać i szybko zostanie taka apteka zamknięta, ale jeśli aptekę prowadzi przedsiębiorca sytuacja jest o wiele trudniejsza. Trzeba przyznać, że leki wywożone są z kraju w potężnej ilości – mówi Kiedrowski (czytaj więcej: 100 pseudo-aptek zamieszanych w nielegalny wywóz leków).
Jednocześnie wskazuje, że na terenie województwa lubuskiego od 2014 roku udało się wychwycić trzy takie przypadki z udziałem aptekarzy. Sprawy te trafiły najpierw do rzecznika odpowiedzialności zawodowej, a następnie do sądu aptekarskiego.
– Aptekarze zostali ukarani albo w formie nagany albo wstrzymania prawa do wykonywania zawodu na określony czas, w zależności od przewinienia. Nasze postępowanie toczyło się przy współudziale Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, który powiadamia organy ścigania – mówi prezes Lubuskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej (czytaj również: Dożywotnie odebranie prawa wykonywania zawodu farmaceuty za udział w wywozie leków?).
Źródło: ŁW/Gazeta Lubuska










