REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 16 września 2019, 08:09

Reportaż TVN o kulisach działania mafii lekowej

W minioną sobotę telewizja TVN24 wyemitowała reportaż dziennikarek „Superwizjera” o kulisach funkcjonowania mafii lekowej. Dotarły one od lekarzy, przedsiębiorców, farmaceutów, ale i członków okręgowych rad aptekarskich zamieszanych w nielegalny wywóz leków..

Tylko jedna apteka, na przestrzeni zaledwie półtora miesiąca, nielegalnie sprzedała leki warte 800 tysięcy złotych (fot. TVN24)
Tylko jedna apteka, na przestrzeni zaledwie półtora miesiąca, nielegalnie sprzedała leki warte 800 tysięcy złotych (fot. TVN24)

Mafię lekową tworzą lekarze, farmaceuci i właściciele hurtowni. Rocznie wywożą oni z Polski leki warte 2 miliardy zł. W 2018 roku policja zatrzymała blisko 20 osób – to farmaceuci, lekarze oraz właściciele hurtowni. Na nielegalnym wywozie leków, rekordziści mieli zarabiać nawet 600 tysięcy złotych miesięcznie.

REKLAMA

Reporterzy „Superwizjera” TVN dotarli do farmaceuty z Wielkopolski, który opowiedział jak w praktyce działa odwrócony łańcuch dystrybucji. Pracował w aptece, której właścicielka ściśle współpracowała z mafią lekową. Sam dostał także od przestępców bezpośrednią propozycję współpracy.

– Powiedział wprost: Proszę kupować leki do swojej apteki i nie wprowadzić do systemu komputerowego, lecz prowadząc podwójną księgowość, zafakturować, a następnie sprzedać do hurtowni tego właśnie przedsiębiorcy – opowiedział mężczyzna. Farmaceuta miał za to otrzymać 20 procent wartości zakupu. – Takiej przebitki nie było na niczym – przyznał.

Pociągi z lekami

W kwietniu tego roku Jerzy Kozłowski poseł Kukiz’15 powiedział z Sejmowej mównicy, że w Kaliszu, „pewien przedsiębiorca mający sieć aptek wywoził te leki nie samochodami, ale pociągami z bocznicy kolejowej” (czytaj więcej: W Kaliszu, przedsiębiorca mający sieć aptek, leki wywoził pociągami…).

Jak udało się ustalić reporterom „Superwizjera”, poseł mówił o Krzysztofie S. To przedsiębiorca, który posiada kilkadziesiąt aptek oraz hurtownię. Na biznesie farmaceutycznym zbił fortunę. Kontrole nadzoru farmaceutycznego wykazały, że apteki należące do przedsiębiorcy, wbrew przepisom, sprzedawały leki do spółek i hurtowni farmaceutycznej. O skali może świadczyć fakt, że tylko jedna apteka, na przestrzeni zaledwie półtora miesiąca, nielegalnie sprzedała leki warte 800 tysięcy złotych. Za to Krzysztof S. usłyszał prokuratorskie zarzuty.

W 2015 roku nadzór farmaceutyczny zamknął apteki kaliskiego przedsiębiorcy Krzysztofa S. Nie oznaczało to wcale końca działalności biznesmena. Apteki pod tym samym szyldem prowadzi również jego żona, Aneta S. Nimi również zainteresował się nadzór farmaceutyczny i wykrył nieprawidłowości. Postępowanie nadzoru trwało ponad cztery lata.

Pracownicą aptek należących do Anety S. była Anna G. – kobieta była w przeszłości wojewódzkim inspektorem farmaceutycznym w Kaliszu. Należy także do Okręgowej Rady Aptekarskiej, która kilka lat temu opiniowała cofnięcie zezwolenia na działanie aptek małżeństwa S. Potem została zatrudniona w aptekach Anety S. Anna G. powiedziała dziennikarkom Superwizjera TVN, że „wszyscy wiedzieli, że coś jest nie tak”.

REKLAMA
REKLAMA

– Ale w samej aptece wszystko było lege artis, kiedy ja przyszłam – zapewniła. Zapytana o to, czy nie przeszkadzało jej pracować w takiej aptece odparła: – No a co, miałam iść pod most, kraść czy co?

Nierówna walka inspekcji farmaceutycznej

W swojej walce z mafią lekową opowiedział dziennikarko Superwizjera TVN Adam Chojnacki – Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Gorzowie Wielkopolskim. Swoją determinacją w walce z odwróconym łańcuchem dystrybucji naraził się mafii lekowej. Jej członkowie wytoczyli mu kilka procesów o naruszenie dóbr osobistych i próbowali zastraszyć.

– Otrzymałem telefon, że jeżeli nie zostawię pewnego przedsiębiorcy w spokoju, to będzie ze mną krucho i, że już jestem śledzony, że wiedzą, co robi moja rodzina – opowiedział.

Urzędnika próbował zastraszyć pełnomocnik firmy wywożącej leki. Mimo powagi sytuacji, groźbami nie zajęła się jednak żadna ze służb specjalnych. Także prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa i po trzech latach śledztwo umorzyła.

W sprawie, którą ujawnił Adam Chojnacki, za recepty odpowiadał Józef L. znany i szanowany internista z Kutna. Chodziło o ponad 350 druków na trudno dostępny lek przeciwnowotworowy. Recepty, w aptekach w całej Polsce, realizowała Halina S. – wówczas konkubina lekarza. Za to oboje trafili przed kutnowski sąd. Kobieta, notabene farmaceutka, przyznała się i dobrowolnie poddała karze. Wobec lekarza nadal toczy się osobne postępowanie w sądzie (czytaj więcej: Właścicielka apteki poddała się karze. Sprawa lekarza wraca na wokandę…).

Cały reportaż na stronach TVN24

Źródło: ŁW/TVN24

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA