– Z uwagi sytuację wyjątkową i ogłoszony stan epidemii COVID-19, rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, od dnia 16 kwietnia 2020 r. do odwołania wprowadzono obowiązek zakrywania ust i nosa przy użyciu np. maseczek lub masek podczas przebywania poza adresem miejsca zamieszkania lub stałego pobytu. Mając powyższe na uwadze zasadnym jest określenie maksymalnych marż hurtowych i detalicznych dla tych produktów w celu ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi, polegającymi na zawyżaniu ceny sprzedaży tych produktów w stosunku do cen sprzed okresu epidemii – argumentuje projekt Ministerstwo Rozwoju.
W praktyce oznacza to, że przedsiębiorstwa (dystrybutorzy, pośrednicy sprzedawcy) w swojej działalności będą musieli uwzględnić ograniczenie cenowe wynikające z maksymalnej marży na te wyroby. Resort przekonuje, że celem tego działania jest ochrona obywateli przed nieproporcjonalnym wzrostem cen na wyrób wykorzystywany w okresie obowiązywania przepisów nakładających obowiązek zakrywania ust i nosa i zapewnienie stabilności cen tych wyrobów na rynku polskim w okresie epidemii wirusa SARS-CoV-2 (czytaj więcej: Rząd wprowadzi maksymalne marże na maseczki. Będą dotyczyć aptek?).
Z projektu wynika, że rozporządzenie nie będzie dotyczyć maseczek ochronnych będących wyrobami medycznymi. Dla wszystkich pozostałych marża hurtowa (stosunek zyski ze sprzedaży do ceny sprzedaży wyrażony w procentach) nie będzie mogła przekraczać 8% ceny zbytu. Natomiast marża detaliczna będzie zależała od wysokości ceny hurtowej. Jej wartość określono w tabeli znajdującej się w rozporządzeniu.

Ceny nadal będą wysokie
Eksperci komentujący projekt rozporządzenia wskazują, że w obecnym brzmieniu nie daje ono szans na realizację zakładanych celów. Prawnicy z kancelarii KRK Kieszkowska Rutkowska Kolasiński w swojej analizie zwracają uwagę na to, że projekt odnosi się wyłącznie do marż maksymalnych a nie cen maksymalnych. W rezultacie pojawia się wątpliwość jak powinni działać na rynku np. wytwórcy maseczek.
– W naszym odczuciu mogą oni ustalać ceny tych produktów bez ograniczeń. Skoro bowiem Minister Gospodarki nie skorzystał z przyznanej mu ustawowo możliwości ustalenia maksymalnego poziomu tych cen, poprzestając jedynie na zakreśleniu maksymalnych marż (hurtowych i detalicznych), to brak jest podstaw dla wywodzenia jakichkolwiek innych ograniczeń w tym zakresie – czytamy w Alercie Prawnym KRK opublikowanym m.in. na LinkedIn.
Na problemy z projektem wskazywał też Marek Tomków – wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej – w ubiegłotygodniowym Problemy farmaceutów z szybką ścieżką dostępu do testów na koronawirusa . Jego zdaniem w sytuacji gdy rozporządzenie ma dotyczyć maseczek, które nie są wyrobami medycznymi, to bardzo trudno będzie stwierdzić co taką maseczką jest, a co nie. Jego zdaniem trudno sobie wyobrazić ustalenia sztywnej marży bez definiowania w takiej sytuacji czym jest maseczka. Bo jeśli ma to być jedynie coś co zakryje nos i usta, to maseczką może być chusta lub szalik (czytaj również: Problemy farmaceutów z szybką ścieżką dostępu do testów na koronawirusa).
– Nie da się jedynie wprowadzić sztywnej marży. Nie da się wprowadzić sztywnej marży od sprzedającego do sprzedającego, bo wystarczy sprzedawać ten sam towar kilka razy i powiększać swoją marżę. Nie da się tego zrobić w tak bardzo prosty sposób, jak chciało do tego podejść Ministerstwo Rozwoju – mówił Tomków.
Konsultacje nad projektem trwały do 4 maja.










