Z danych opublikowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia wynika, że w latach 2013–2018 liczba pacjentów realizujących recepty na refundowane leki przeciwdepresyjne wzrosła o blisko 35% Jednocześnie ponad dwukrotnie wzrosła liczba pacjentów poniżej 18. roku życia przyjmujących refundowane leki przeciwdepresyjne.
Trudność leczenia zniechęca
Jak pisze mgr farm. Łukasz Waligórski na łamach „Rzeczpospolitej”, farmakoterapia to jeden z głównych filarów leczenia depresji. Jest też zdecydowanie trudniejsza w porównaniu z innymi schorzeniami. Na efekty przyjmowania leku przeciwdepresyjnego trzeba czekać tygodniami, a poprawa stanu pacjenta nie jest wcale pewna. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zaleca, by farmakoterapia epizodu depresji trwała co najmniej 5 miesięcy.
Ponadto najpierw pojawiają się skutki uboczne (czytaj również: Esketamina jako skuteczny lek przeciwdepresyjny?). Antydepresanty mogą wchodzić w interakcje z innymi lekami lub składnikami pożywienia. To wszystko sprawia, że wielu pacjentów w trakcie leczenia rezygnuje z przyjmowania leków. Badania pokazują, że nawet 56% pacjentów przestaje przyjmować leki przeciwdepresyjne w ciągu pierwszych 4 miesięcy.
Ponad 50% pacjentów przerywa leczenie
Aktualnie najczęściej stosowanymi antydepresantami są tzw. inhibitory wychwytu zwrotnego neuroprzekaźników (m.in.: serotoniny, dopaminy). W Polsce zdecydowanie najpopularniejszą substancją czynną z całej grupy leków przeciwdepresyjnych jest sertalina. Drugą najczęściej stosowaną substancją był trazodon. Na trzecim miejscu podium znalazła się wenlafaksyna – donosi Ł. Waligórski.
W 2020 roku Narodowy Fundusz Zdrowia podjął próbę oceny ciągłości farmakoterapii depresji. Wyniki analizy przedstawiono w raporcie „NFZ o zdrowiu: depresja”. W badaniu skupiono się na sertalinie (czytaj również: Nowy lek na depresję poporodową zatwierdzony przez FDA). Przeanalizowano grupę pacjentów, którzy w 2017 roku po raz pierwszy realizowali przynajmniej jedną receptę na lek z tą substancją czynną. Na potrzeby analizy przyjęto, że minimalna długość skutecznej terapii to 6 miesięcy, a każdy przypadek leczenia trwającego krócej niż 180 dni uznano za jej przedwczesne zakończenie.
Okazało się, że w analizowanej grupie pacjentów, średnia długość leczenia wyniosła 220 dni. Jednak w przypadku połowy pacjentów trwała ona krócej niż 115 dni. Co więcej – 44,7% z nich receptę na refundowany lek antydepresyjnych zrealizowało tylko raz. W tej grupie 57% pacjentów wykupiło lek jedynie na miesiąc stosowania. Odsetek osób poddanych analizie, których terapia trwała co najmniej 180 dni wyniósł ostatecznie 40,3%.
Farmaceuci mogą wesprzeć pacjentów
Upraszczając wyniki analizy NFZ, ponad połowa pacjentów z depresją przedwcześnie kończy farmakoterapię. Aby skutecznie im pomóc w wytrwaniu leczenia, potrzebne są edukacja i monitoring. Chory musi wiedzieć, jakie trudności czyhają na niego, na drodze do wyzdrowienia (czytaj więcej: Antydepresant w sprayu działa niewiarygodnie szybko). Obecnie edukacja w tym zakresie spoczywa przede wszystkim na lekarzu-specjaliście, który podczas wizyty pacjenta przekazuje mu wszystkie niezbędne informacje razem z receptami. Kolejne recepty na kontynuację leczenia pacjent otrzymuje już w placówkach POZ, a tam niekoniecznie może liczyć na fachową pomoc.
Jak twierdzi redaktor naczelny serwisu branżowego MGR.FARM, w tej sytuacji ważnym źródłem informacji i motywacji dla pacjentów mogą okazać się farmaceuci. W 2017 roku przeprowadzono metaanalizę badań dostępnych w bazach PubMed, Academic Search Premier i Cochrane, dotyczących w sumie ponad 15 tys. przypadków interwencji farmaceutów w przestrzeganie zaleceń lekarskich przez pacjentów ze zdiagnozowaną depresją. Jej wyniki nie dostarczyły rozstrzygających danych, wskazujących na znaczący wpływ roli farmaceutów w skuteczności farmakoterapii tej choroby. Jednak nie ulega wątpliwości, że farmaceuci mają kluczowe znaczenie we wspieraniu pacjentów w procesie stosowania leków.
Źródło: IK/rp.pl










