Regionalny Portal Informacyjny „beskidzka24.pl” zapytał Magdalenę Baścik, prezes Beskidzkiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, o to czy „kryzys lekowy” dotarł też do Żywca (czytaj więcej: Brakuje ponad 500 leków. Farmaceuci alarmują, że sytuacja jest dramatyczna).
– Problem z lekami jest ogólnopolski, więc myślę, że zarówno w Gdańsku jak i w Żywcu jest tak samo (…) Apteki z reguły zaopatrują się w hurtowniach ogólnopolskich, więc tych leków, których tam brakuje, brakuje wszędzie – powiedziała prezes Beskidzkiej OIA.
Jednocześnie przyznała, że żywieckie apteki nie zgłaszały problemów, więc na 100 procent nie może się odnieść do tego pytania. Wskazała jednak, że problem braku leków nie pojawił się teraz, ale trwa od kilku lat. Na pytanie o jego przyczynę najczęściej padają dwie odpowiedzi: nielegalny wywóz z Polski i problem z zaopatrzeniem w substancje czynne od chińskich i indyjskich wytwórców (czytaj więcej: Chińskie substancje czynne to większe ryzyko dla pacjentów).
Ministerstwo zdrowia w reakcji na problem powołało infolinię, która ma pomóc pacjentom w zlokalizowaniu brakujących leków (czytaj więcej: 1000 telefonów w ciągu godziny. Infolinia ws. leków nie daje rady…). Jednocześnie Łukasz Szumowski zapewniał, że poziom dostępności leków w Polsce jest stabilny.
– Jeżeli minister coś mówi, to tak jest, ale proszę zwrócić uwagę na pewien fakt – komentuje Magdalena Baścik.
Jej zdaniem w przypadku braku leku w aptece, częstą praktyką jest zostawianie przez pacjentów recept w aptece. Kiedy lek się pojawia, to w pierwszej kolejności dostają go właśnie te osoby. W rezultacie lek jest teoretycznie dostępny, pozostali pacjenci w aptece, że go nie ma.
Źródło: ŁW/beskidzka24.pl










