Apteki w Tucholi są otwarte najpóźniej do 21. Wyznaczane co roku przez Radę Powiatu nocne i świątecznej dyżury w aptekach są jedynie na papierze. Jeśli mieszkaniec tego powiatu chce kupić w nocy leki, musi jechać do Chojnic lub Bydgoszczy. Jeśli sytuacja zagraża życiu, to pacjenci otrzymują niezbędną pomoc w powiatowym szpitalu (czytaj więcej: Świecie: dyżury aptek do godziny 24. Jeden radny był przeciwny…).
Mimo to Rada Powiatu po raz kolejny przyjęła uchwałę, wyznaczając apteki do pełnienia nocnych dyżurów. Wcześniej negatywnie zaopiniowała ją Pomorsko-Kujawska Izba Aptekarska.
– Jeśli mielibyśmy uwzględnić tę opinię, Rada Powiatu Tucholskiego nie zapewniłaby w dni świąteczne, w niedziele i w porze nocnej dyżurów, zatem nie wykonałaby ustawowego obowiązku, jaki ustawodawca przewiduje. Ustawodawca przewidział jedyną formułę – dostępność aptek również w porze nocnej, w niedziele i święta. Jeżeli uchwały nie podejmiemy, będziemy działać wbrew ustawodawcy, a jednocześnie nie zapewnimy mieszkańcom dostępności – tłumaczy starosta Michał Mróz.
– Nie możemy udawać, że nie widzimy takiej normy prawnej, wojewoda uchyliłby nam taką uchwałę. Prawo nas zobowiązuje do pewnych działań.Jeżeli chce się pracować, mieć aptekę, to trzeba mieć odpowiednią kadrę, powierzchnię i warunki i – niestety – dostępność. To ustawodawca to wymyślił, nie – ja – twierdzi mecenas Starostwa Powiatowego w Tucholi.
Farmaceutka Adrianna Nagórka powiedziała wprost radnym, że problem właścicieli aptek z nocnymi dyżurami związany jest z brakującymi na rynku pracy farmaceutami (czytaj również: Krótsze dyżury w aptekach w Tucholi).
– Nie jesteśmy w stanie pracować 24 godziny na dobę, mając magistra 1,52 na etacie – stwierdziła Nagórka.
Źródło: ŁW/Gazeta Pomorska










