Temat opisuje Dziennik Gazeta Prawna i dotyczy projektu najnowszej tarczy prawnej Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii (tj. projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu likwidowania barier administracyjnych i prawnych mających wpływ na funkcjonowanie obywateli i przedsiębiorców), który lada moment ma zostać wpisany do wykazu prac legislacyjnych (czytaj również: Troska o pacjentów czy chęć zwiększenia zysków? Minister o punktach aptecznych…).
Aktualnie wniosek o wydanie zezwolenia na prowadzenie punktu aptecznego – tak samo jak w przypadku aptek – jest rozpatrywany w „zwykłym” postępowaniu administracyjnym. Zaproponowana zmiana sprawi, że przedsiębiorca będzie składał wniosek w postępowaniu uproszczonym. Na czym będzie polegać różnica?
– W trybie uproszczonym organ w postępowaniu dowodowym opiera się w dużej mierze na dowodach, które wskazała we wniosku strona. Mówiąc prościej – wszystko opiera się na zaufaniu, że dowody przedstawione przez stronę są prawdziwe. Mniej skomplikowaną formę ma także uzasadnienie decyzji po zakończeniu postępowania. Ogranicza się ono w zasadzie do powołania przepisów, na których oparł się organ i wskazania najważniejszych faktów, które miały wpływ na ostateczny kształt rozstrzygnięcia – czytamy w DGP.
Nie do końca dobry pomysł?
Jak się okazuje prawnicy nie są zgodni co do tego, czy proponowane zmiany to dobry pomysł. Wątpią czy powinno się stosować uproszczoną procedurę w przypadki podmiotów, które zajmują się obrotem lekami.
– Postępowanie uproszczone z założenia ma sprzyjać szybkości postępowania przy ograniczonym formalizmie czynności stron i organu. Na pierwszy rzut oka taki model działania organów może wydawać się atrakcyjny, zwłaszcza dla przedsiębiorców. Każdorazowo jednak ustawodawca powinien rozważyć, czy ewentualne uproszczenia proceduralne nie stanowią zagrożenia dla celu interwencji organów w danym obszarze. Zwłaszcza gdy mowa o obszarach interwencji newralgicznych z punktu widzenia zdrowia i życia człowieka. A takie wartości wchodzą w grę, gdy mówimy o klientach punktu aptecznego – wskazuje w DGP Emilia Florek, radca prawny i partner w kancelarii Ostrowski i Wspólnicy.
Jej zdaniem ze względu na bezpieczeństwo lekowe, które pacjenci powinni mieć zapewnione, decyzja o stosowaniu uproszczonych procedur może więc budzić uzasadnione kontrowersje (czytaj również: Dlaczego punkt apteczny nie jest ujęty w grafiku nocnych dyżurów?).
– Zarówno punkty apteczne, jak i apteki ogólnodostępne uczestniczą w detalicznym obrocie produktami leczniczymi. Pomimo że możliwy zakres działalności punktów aptecznych jest węższy, nie wydaje się uzasadnione, aby sprawy o wydanie zezwolenia na prowadzenie punktu aptecznego były rozstrzygane w innym trybie niż w przypadku apteki ogólnodostępnej – mówi Emilia Florek.
Powstanie więcej punktów aptecznych?
Podobnego zdania jest Adam Kraszewski, radca prawny i partner w kancelarii prawnej GESSEL. Przyznaje jednocześnie, że przyśpieszenie procedury wydawania zezwoleń mogłoby pozytywnie wpłynąć na liczbę punktów aptecznych, a te są przecież lokowane wyłącznie na terenach wiejskich.
– Zapewnienie dostępności do produktów leczniczych jest ważne. Dlatego projektowane zmiany co do zasady są potrzebne i dobrze, że dostrzeżony został problem dostępności do leków na terenach wiejskich – mówi Adam Kraszewski w Dzienniku Gazecie Prawnej.
Jednak zdaniem Emilii Florek paradoksalnie zmiany mogą w niektórych aspektach bardziej utrudnić przedsiębiorcom życie. Nie zmienią też wiele w praktyce, jeśli nie będą się wiązały z realnym odciążeniem przedsiębiorców (czytaj również: Zmiany na listach leków dostępnych w punktach aptecznych i sklepach).
Źródło: ŁW/DGP










