REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 25 sierpnia 2023, 08:01

Marcin Repelewicz: proces monopolizacji aptek w Polsce trwa w najlepsze…

„W chwili obecnej Polska jest u progu przejęcia i podzielenia rynku dystrybucji leków pomiędzy zagraniczne korporacje, co może prowadzić do całkowitej utraty kontroli państwa nad tym specyficznym rynkiem – nad dystrybucją i ceną leków” – twierdzi Marcin Repelewicz, Prezes Dolnośląskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.

Czy Polska jest u progu przejęcia i podzielenia rynku aptek pomiędzy zagraniczne korporacje? Taką diagnozę stawia Marcin Repelewicz... (fot. MGR.FARM)
Czy Polska jest u progu przejęcia i podzielenia rynku aptek pomiędzy zagraniczne korporacje? Taką diagnozę stawia Marcin Repelewicz... (fot. MGR.FARM)

Do 8 września Prezydent Andrzej Duda ma czas, by podjąć decyzję dotyczącą dalszych losów „Apteki dla Aptekarza 2.0”. Wpływ na jego decyzję próbują wywrzeć zarówno przeciwnicy tej regulacji, jak i jej zwolennicy. Wśród tych pierwszych znajdują się między innymi przedstawiciele zagranicznych właścicieli sieci aptek, działających w Polsce. To przed nimi ostrzega Prezydenta Marcin Repelewicz – Prezes Dolnośląskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej.

REKLAMA

Repelewicz skierował do Andrzeja Dudy list, w który, apeluje o podpisanie nowelizacji ustawy o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych. To właśnie w tym akcie znalazła się „Apteka dla Aptekarza 2.0” („AdA 2.0”). To nowelizacja Prawa farmaceutycznego, która ma uszczelnić uchwaloną w 2017 roku „Aptekę dla Aptekarza”.

– W 2017 roku z inicjatywy obozu Zjednoczonej Prawicy wprowadzono nowelizację Ustawy Prawo farmaceutyczne, zwaną w przestrzeni publicznej powszechnie „Apteką dla Aptekarza”. Już wtedy w proces legislacyjny dotyczący procedowania zmian, zaangażowały się m.in. ambasady USA, Izraela, Kanady, Litwy. Zresztą nie była to pierwsza i jak widzimy nie ostatnia interwencja zagranicznych podmiotów, a nawet rządów – przypomina Repelewicz.

W jego ocenie to oczywiste, że chodzi o tzw. duży biznes, jakim w Polsce jest rynek leków. To w celu zabezpieczenia prawnych interesów zagranicznych inwestorów, podejmowane są obecnie wszelkie możliwe działania.

– W ocenie dyplomatów obcych państwa, proponowane przepisy mogły „negatywnie wpłynąć na strukturę i rozwój rynku aptecznego w Polsce, a także na warunki inwestowania” w naszym kraju. Pod groźbą naruszania przez polski rząd prawa własności i równej jego ochrony, konstytucyjnej wolności prowadzenia działalności gospodarczej, a także wycofywania zagraniczych inwestorów z rynku farmaceutycznego – odstąpiono od części regulacji (np. od modelu węgierskiego) – wyjaśnia Prezes Dolnośląskiej ORA.

U progu przejęcia rynku aptecznego…

Zdaniem Repelewicza ostatnie sześć lat funkcjonowania ustawy wykazało, że nie zapewnia „planowanego bezpieczeństwa dla budżetu Państwa i systemu ochrony zdrowia”. Jednocześnie ocenia, że „Apteka dla Aptekarza” nie zapewnia obecnie też bezpieczeństwa lekowego polskich Pacjentów, przez co trudno osiągnąć w pełni cele i założenia, jakie miała przynieść.

– Proces monopolizacji aptek w Polsce, który nabrał rozpędu w 2015 r. trwa w najlepsze. Nie idźmy śladem naszych sąsiadów, w których się on zakończył i doszło do tragicznego w skutkach dyktatu wielkich korporacji – pisze.

Jego zdaniem obecnie Polska jest u progu przejęcia i podzielenia rynku dystrybucji leków pomiędzy zagraniczne korporacje. To z kolei może prowadzić do całkowitej utraty kontroli państwa nad rynkiem dystrybucji oraz cenami leków.

– Polski pacjent – obywatel nie może być przedmiotem gry politycznej. Trzeba zdać sobie sprawę, jak katastrofalne skutki będzie miała całkowita monopolizacja rynku detalicznej sprzedaży produktów leczniczych i „oddanie go” w ręce obcego kapitału w przypadku wystąpienia chociażby konfliktu zbrojnego – twierdzi Repelewicz.

REKLAMA
REKLAMA

W jego ocenie straty społeczne w wyniku istnienia monopolu mogą być nieodwracalne. Państwo stanie się zakładnikiem zagranicznego kapitału i będzie musiało ulec szantażowi, gdy na szali będzie dostęp do leków.

Kto reprezentuje polski interes?

Marcin Repelewicz przypomina, że jedyną organizacją, która ma wypowiadać się w imieniu środowiska farmaceutów jest ich samorząd – Naczelna Rada Aptekarska i okręgowe rady aptekarskie. Podkreśla, że wszystkie pojawiające się w mass mediach sponsorowane treści są jedynie próbą manipulacji opinią publiczną.

– W interesie nas wszystkich leży ochrona tego co nasze. Potrzeba nam budowania świadomości nie tylko „patriotyzmu gospodarczego”, ale i umiejętności rozumowania w kategoriach strategicznych państwa przyszłości, interesów narodowych, siły oraz zdolności obronnych, również tych w ochronie zdrowia – pisze Prezes Dolnośląskiej ORA.

W jego ocenie realny wpływ i kontrola państwa nad rynkiem dystrybucji leków w Polsce jest gwarancją bezpieczeństwa pacjentów. Dodatkowo jest też zdecydowanym krokiem do uszczelnienia systemu podatkowego.

– Podatki muszą zostać w Polsce, a nie być przekazywane do rajów podatkowych i trafiać do wielkich zagranicznych korporacji. Bez danin publicznych nie ma z czego zasilać budżetu, a bez tego nie ma m.in. rozwoju gospodarczego i środków na system ochrony zdrowia. Nie możemy na to pozwolić – pisze Repelewicz.

Prezydent wciąż się waha…

W najbliższy wtorek ma odbyć się spotkanie w Pałacu Prezydenckim dotyczące skutków przyjęcia ustawy uszczelniającej „Aptekę dla Aptekarza”. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zastrzeżenia budzi sposób wprowadzania zmian. Sprawą zajmuje się też Najwyższa Izba Kontroli.

– Przede wszystkim Pałacowi nie podoba się sposób przyjęcia nowych przepisów (bez konsultacji i w formie wrzutki do ustawy o KUKE) oraz brak przepisów dostosowawczych. Pisaliśmy również, że Pałac znajduje się teraz pod silną presją m.in. ze strony zagranicznych podmiotów (np. z USA i Czech), które obawiają się, że regulacja narusza ich interesy na polskim rynku aptek. Presję w tej sprawie wywierać ma także amerykańska dyplomacja – donosił kilka dni temu Dziennik Gazeta Prawna.

W sprawie „Apteki dla aptekarza 2.0” coraz uważniej przygląda się NIK. Nieoficjalnie mówi się, że największe zainteresowanie urzędu budzi sam „proces legislacyjny” ustawy. Zwłaszcza pod kątem tego, czy regulacja nie powstała pod wpływem lobbingu podmiotów, które mogą skorzystać na nowych przepisach. Oficjalnie NIK niczego jeszcze nie przesądza.

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA