Firma dataplace.ai przygotowała raport pod tytułem „Apteki w Polsce. Gdzie jeszcze jest potencjał sprzedażowy”. Jego twórcy przeanalizowali rejestr aktywnych aptek oraz ich lokalizacji, próbując określić tzw. białe plamy na rynku aptek. Są to miejsca, w których warto i można jeszcze otworzyć aptekę.
– Branża jest o tyle trudna, że jeszcze 4 lata temu stawianie aptek nie miało większych wymogów prawnych, przez co zaczęły się one pojawiać niemal na każdym roku, szczególnie w większych miastach. Poskutkowało to tym, że obecnie 74,5% Polaków ma do najbliższej apteki około 5 minut pieszo, jak wynika z naszych danych – twierdzą autorzy raportu.
Od czerwca 2017 roku obowiązuje nowelizacja Prawa farmaceutycznego znana jako „Apteka dla Aptekarza”. Wprowadziła ona ograniczenia własnościowe, demograficzne i geograficzne przy otwieraniu nowych aptek (czytaj również: Ministerstwo Zdrowia pokazuje w liczbach efekty „apteki dla aptekarza”).
– Wynikiem działania ustawy na przestrzeni ostatnich czterech lat było to, że 577 przedsiębiorców otrzymało pozwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej, natomiast łącznie na terenie całego kraju zamknięto aż 1982 apteki. Dane mówią jeszcze więcej. Okazuje się, że w miastach poniżej 20 tys. mieszkańców oraz na terenach wiejskich zostało otwartych łącznie 237 aptek. Oznacza to, że małe miejscowości stały się rynkiem zbytu dla ponad 41% branży od momentu wejścia stawy w życie – czytamy w raporcie.
Jeszcze warto otwierać apteki?
Jednocześnie raport wskazuje, że dużym miastem o największej liczbie aptek jest Warszawa. Jest w niej dwa razy więcej aptek niż w kolejnym dużym mieście pod tym względem – Krakowie.
– Może to oznaczać, że stolica zdecydowanie nie jest sprzyjająca otwieraniu nowych aptek, czy nawet punktów aptecznych. Jednak mimo ogromnej liczby placówek zapewniających jej pierwsze miejsce na podium, średnio jedna apteka dociera do ponad 2360 mieszkańców. Z pozostałych miast rankingu podobny wynik ma tylko Kraków, gdzie jedna apteka również dociera średnio do 2360 mieszkańców, podczas gdy we Wrocławiu wynik to 2013 osób per apteka. Z kolei Łódź i Poznań, pomimo pozostania poza podium docierają średnio do 1790 i 1780 osób na jedną aptekę. Wynika z tego, że większy potencjał sprzedażowy jest w Warszawie, niż Poznaniu, chociaż wydawać by się mogło, że to stolica jest przesycona placówkami aptek – czytamy w raporcie.
Jego autorzy postanowili przyjrzeć się dokładniej powiatom z największą liczbą białych plam, na mapie aptek. W czołowej trójce znalazły się pod tym względem powiat koszaliński (8 aptek na 68 851 mieszkańców) oraz miasta na prawach powiatu: Biała Podlaska (7 aptek na 57 017 mieszkańców) oraz Chełm (10 aptek na 65 070 mieszkańców) (czytaj również: MZ: „Apteka dla aptekarza” nie pozbawiła żadnego regionu aptek).
Porównanie sieci aptecznych
W Raporcie znalazło się również porównanie najpopularniejszych sieci aptecznych i ich udziału na rynku. W analizie wykorzystano sieci Gemini, Słoneczna, DOZ, Dr Max, Dr Zdrowie, Super Sharm, Ziko oraz Euro Apteka. Niekwestionowanym liderem wśród nich, jeśli chodzi o liczbę placówek, jest DOZ z ponad 1030 lokalizacjami. Na drugim miejscu plasuje się Dr Max z 515 aptekami w Polsce. A jak przekłada się to na udział w dziennym ruchu na rynku?
– DOZ dociera do 34,6 proc. analizowane rynku. Jest to spowodowane największą liczbą aktywnych aptek sieciowych, więc i łatwiejszym dotarciem do klienta, Na drugim miejscu plasuje się Dr Max z udziałem 23,1%, co również w porównaniu z liczbą aptek na rynku nie powinno dziwić. Zaskoczeniem może być natomiast apteka Ziko, która odpowiada za zdobycie 13% ruchu, będąc dopiero na 4 miejscu pod względem liczby aptek. Może to oznaczać, że oprócz lepszej lokalizacji, cieszy się także większym zaufaniem niż sieć Słoneczna – czytamy w raporcie.
Bardzo ciekawe porównanie, dotyczy też zasięgu do pacjentów w promieniu 500 metrów od lokalizacji apteki. Okazuje się, że pod tym względem na pierwszym miejscu znajdują się apteki sieci Gemini. W ich przypadku średnia populacja w promieniu 500 metrów wynosi 7021 mieszkańców. Na drugim miejscu plasuje się sieć Ziko, w przypadku której na jedną aptekę przypadka 7004 mieszkańców w promieniu pół kilometra. Na trzecim miejscu plasuje się Apteka Słoneczna z liczbą 5580 mieszkańców (czytaj również: Czy „apteka dla aptekarza” ograniczyła rozwój franczyz? Raport WEI).
– Najniższą wartość ma Dr Zdrowie. Mimo, że sieć ta posiada jedynie 34 apteki na terenie Polski, to nie są to chyba najbardziej strategiczne lokalizacje. Populacja w ich zasięgu wynosi średnio 3505 osób, a co więcej ruch ludzi (footfall), którzy każdego dnia wchodzą w interakcję z punktem, był odpowiedzialny za jedynie 2% udziału rynku i była to najniższa wartość wśród wymienionych sieci – czytamy w raporcie.
Dalej jego autorzy sugerują, że Dr Zdrowie słaby zasięg poświęcił na rzecz zamożności swoich klientów. Ich dochody są bowiem najwyższe spośród wszystkich mieszkańców w okolicy wspomnianych aptek sieciowych.
Źródło: ŁW/dataplace.ai










