Od 21 września obowiązują nowe przepisy dotyczące realizacji recept. Pacjent do końca października może otrzymać ilość leku wystarczającą mu na 120 dni. Wcześniej pacjent mógł jednorazowo dostać lek na 180 dni i następnego dnia na kolejne 180 dni. Od 21 września to niemożliwe, co budzi zaskoczenie i zdenerwowanie części pacjentów. Szczególnie, że do 1 września części z nich przysługują bezpłatne leki w ramach programów „65 plus” i „18 minus”.
– Gdy coś jest za darmo, to od razu wzrasta na to popyt. Po 1 września apteki bydgoskie, podobnie jak w całej Polsce, przeżyły nawałę klientów wykupujących leki na cały rok. Atmosferę podgrzewały opinie internautów, że po wyborach skończy się lekowa manna – czytamy w Wyborczej.
Farmaceuta Marcin Piątek (wiceprezes Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej) przyznaje, że przez pierwsze 20 dni września pacjenci kupowali bardzo dużo bezpłatnych leków.
– Nie zdziwiłbym się, gdyby zachwiało to budżetem Narodowego Funduszu Zdrowia, ale to zapewne ustawodawca przewidział i dlatego rzutem na taśmę błyskawicznie uchwalono nowelizację ustawy refundacyjnej – przyznaje w rozmowie z Wyborczą.
Potrzebna reglamentacja w aptekach
Nowe przepisy dotyczące bezpłatnych leków i maksymalnej ilości, jaką można wydać z recepty wywołały nerwowość w aptekach. Pacjenci często odchodzili z nich z kwitkiem.
– Panie w aptekach teraz mądrzejsze od lekarzy i masowo kwestionują recepty. Są nowe zasady i ponoć nie mogą sprzedać tyle leku. A oczywiście go nie starcza. Tabletki to jedno, a krople to drugie. Nawet na 100 proc. sprzedają żałosne ilości. Wreszcie panie magister mogą pokazać, że są lepsze od lekarzy! – napisał jeden z internautów.
Marcin Piątek wyjaśnia, że nie jest łatwo wyjaśnić pacjentowi – szczególnie starszej osobie – zawiłości ustawowe.
– Jak mam ją uspokoić, bo nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego nie może od razu dostać leków na cały rok – pyta farmaceuta.
Jednocześnie ocenia, że z punktu widzenia bezpieczeństwa lekowego, tego typu reglamentacja jest potrzebna, by leków starczyło dla wszystkich. Przyznaje jednak, że oburzenie pacjentów jest zrozumiałe.
– Tak poważna zmiana powinna być poprzedzona kampanią informacyjną, bo niby skąd pacjenci mają wiedzieć, że to nie samowolka aptek – uważa wiceprezes Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
Źródło: ŁW/Wyborcza










