Marketing to dzisiaj potężna dziedzina, która coraz szybciej się rozwija. Wciąż pojawiają się nowe formy i narzędzia, które przenikają do codzienności. Nie inaczej dzieje się w świecie farmaceutycznym – stąd pytanie, czy zakaz, jaki dotyczy reklamy aptek, nie powinien zostać zweryfikowany raz jeszcze. Gazeta Prawna poddaje analizie dwa stany faktyczne, które, choć oba kojarzone z reklamą aptek, to jednak doczekały się zupełnie innej interpretacji przez organy inspekcji farmaceutycznej.
Aromamarketing w aptece
Pierwszym z nich jest zastosowanie w aptekach technik audiomarketingu oraz aromamarketingu (zobacz też: Sieć aptek inwestuje w audiomarketing. Muzyka pomoże w zakupach…). Ten ostatni polega na rozpylaniu w placówkach przyjemnych zapachów, które działają na nasze emocje, wywołując odpowiednie skojarzenia. Tego typu praktyki szybko zostały ocenione bardzo surowo: podkreślano, że w ten sposób buduje się pozytywny obraz miejsca, co w efekcie nieuchronnie prowadzi do zwiększenia sprzedaży. A więc reklama… (czytaj też: Przyjemny zapach i muzyka w aptece mogą stanowić jej zabronioną reklamę).
Pozycjonowanie strony a reklama
Co ciekawe, zupełnie innej interpretacji doczekała się usługa pozycjonowania strony. Okazuje się, że szereg procesów, które prowadzą do osiągnięcia przez stronę danej apteki jak najwyższego miejsca w wyszukiwarce, według Głównego Inspektora Farmaceutycznego reklamą nie jest. Pod warunkiem, że nie będą im towarzyszyć treści, których celem jest zachęcanie do skorzystania z usług konkretnej placówki.
W świetle dwóch przeanalizowanych przypadków warto zastanowić się nad aktualnością obowiązujących norm prawnych. O ile samej ich celowości nikt nie poddaje w wątpliwość – jest apteka placówką użyteczności publicznej, która wymaga ochrony – o tyle nad tym, czy podążają one za dynamicznymi zmianami cywilizacyjnymi, należałoby się już zastanowić.
Źródła: AM/ Gazeta Prawna.pl










