Rosyjskie działania wojenne prowadzone na Ukrainie spowodowały, że zachodnie kraje nałożyły na Rosję liczne sankcje. Ponadto, wiele koncernów miało także podjąć decyzję o zaprzestaniu prowadzenia dalszej działalności na terenie tego kraju. W konsekwencji, obywatele Rosji zaczęli wykupywać i masowo gromadzić wiele produktów – w tym także leki. Doprowadziło to do niedoborów części farmaceutyków: chodzi tu m.in. o leki hormonalne, antydepresyjne oraz środki przeciwzapalne (zobacz też: W Rosji brakuje leków. Zaniepokojeni pacjenci gromadzą zapasy).
– W przypadku niektórych leków (zapotrzebowanie wzrosło) 10-krotnie. Jednocześnie najciekawsze jest to, że te leki mają okres przydatności do spożycia, a niektóre z nich bardzo krótki – do dwóch lat. I obywatele, którzy kupowali te leki, narazili swoje budżety na straty, ponieważ po prostu nie będą ich używać w tym okresie – mówił w rozmowie z telewizją Rossija 1 Michaił Maruszko, o czym czytamy na portalu rmf24.pl.
Co więcej, doszło także do przypadków, kiedy próbowano nawet spekulować – leki wykupywano, by następnie sprzedawać je w cenie o 500% wyższej.
Tymczasem, rosyjskie Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że wzrost popytu na leki miał się obecnie ustabilizować i nie istnieje już niebezpieczeństwo, by zabrakło niezbędnych farmaceutyków.
Także liczne zagraniczne firmy farmaceutyczne postanowiły, że w dalszym ciągu będą dostarczały swoje produkty rosyjskim pacjentom. Dużą ilość surowców sprowadza się też z Chin oraz Indii – a te nie nałożyły swoich sankcji na Rosję (czytaj również: Światowe koncerny farmaceutyczne wciąż dostarczają leki do Rosji).
Nie ulega jednak wątpliwości, co podkreślają specjaliści ds. rosyjskiego rynku, że – chociaż leki powinny być dalej dostępne dla Rosjan – to jednak znacznie zdrożeją, co ma być wynikiem chociażby niestabilności rubla. System regulacji, który działa w Rosji, może te podwyżki nieco złagodzić, lecz w dalszym ciągu będą one dotkliwe dla rosyjskiego pacjenta.
AM/rmf24.pl










