Jak donosi The Guardian, o czym czytamy na portalu Pharmacy Business, do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu (30 września) w jednej z placówek należącej do sieci LloydsPharmacy w południowym Londynie.
Pacjentka miała czuć się „zdenerwowana i upokorzona”, kiedy farmaceuta odmówił jej zakupu antykoncepcji awaryjnej „z powodów religijnych” (czytaj również: Wielka Brytania: duży spadek w sprzedaży awaryjnych środków antykoncepcyjnych).
Rzecznik LloydsPharmacy przyznał w rozmowie z Pharmacy Business:
– Jest nam bardzo przykro potwierdzić, że pacjentce odmówiono dostępu do środków antykoncepcyjnych z powodu przekonań religijnych jednego z naszych farmaceutów.
Przepraszając za „dyskomfort, jakiego doświadczyła pacjentka”, sieć zapewniała, że „chciałaby zaoferować pełne wsparcie w dostarczeniu pacjentce wszelkiej możliwej dalszej pomocy”.
– Wspieramy wybory kobiet i dostarczamy szereg środków antykoncepcyjnych oraz usług w zakresie zdrowia seksualnego w naszych lokalnych placówkach – mówił rzecznik. – W pełni szanujemy poglądy farmaceutów, ale oczekujemy, że będą oni postępować zgodnie z wytycznymi przedstawionymi przez organ regulacyjny (GPhC), z zachowaniem odpowiedzialności właściwej profesji (zobacz też: Wielka Brytania: Lloydspharmacy chce zamknąć “niewielką liczbę” nieopłacalnych oddziałów).
Tymczasem, według wytycznych General Pharmaceutical Council, farmaceuci powinni „być świadomi swoich wartości i przekonań, ale… nie mogą narzucać ich innym ludziom”. Mają także obowiązek „przyjęcia odpowiedzialności za zapewnienie, że ich osobiste wartości i przekonania, nie zakłócą skupionej na pacjencie opieki”.
W zeszłym roku, w innej placówce LloydsPharmacy położonej w Brighton, również odmówiono pacjentce wydania zamówionej wcześniej, awaryjnej antykoncepcji. Farmaceuta miał stwierdzić, że produkt jest gotowy, ale nie zostanie przekazany z „powodów osobistych”.
AM/pharmacy.biz










