REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 8 stycznia 2019, 08:55

Sieci obchodzą przepisy i przejmują kolejne apteki

Od półtora roku obowiązują nowe przepisy, dające możliwość otwierania nowych aptek wyłącznie farmaceutom. Choć w tej sytuacji sieci apteczne nie mogą otwierać nowych placówek, to niektóre z nich znalazły sposób na dalszy rozwój. Przejmują od farmaceutów upadające aptek. Rośnie też liczba punktów aptecznych…

1 sierpnia br., podmioty, które nie podjęły tej decyzji automatycznie stracą uprawnienia do prowadzenia apteki (fot. Shutterstock)
Naczelna Izba Aptekarska ostrzega aptekarzy przed pochopnym podpisywaniem jakichkolwiek zobowiązań (fot. Shutterstock)

Od 26 czerwca 2017 roku obowiązują w Polsce nowe przepisy dotyczące otwierania nowych aptek. Ustawę, która je wprowadziła nazywa się potocznie „apteką dla aptekarza”. A to dlatego, że prawo do otwarcia nowej apteki daje ona wyłącznie farmaceutom lub ich spółkom. Ustawa wprowadziła też ograniczenia demograficzne i geograficzne uniemożliwiające otwieranie nowych placówek, tam gdzie nie są one potrzebne (czytaj więcej: ‚Apteka dla aptekarza’ wchodzi w życie). Zadaniem ustawy było zahamowanie ekspansji zagranicznych podmiotów na polski rynek apteczny i utrzymanie równowagi między aptekami sieciowymi oraz indywidualnymi (czytaj więcej: ‚Apteka dla aptekarza’ zatrzymała agresywną ekspansję zagranicznych podmiotów).

REKLAMA

Po półtora roku obowiązywania ustawy okazuje się, że największe sieci apteczne znalazły sposób na obejście ograniczeń. Jednym z nich jest odkupywanie dotychczas działających aptek (a w zasadzie udziałów w spółkach, do których należą). Część sieci oferuje też indywidualnym aptekarzom dołączenie do franczyzy. Przed tą ostatnią formą przejmowania rynku przez sieci apteczne, ostrzegała w ubiegłym roku Naczelna Izba Aptekarska (czytaj więcej: Spór o apteczną franczyzę. Farmaceuci stracą zezwolenia i staną przed sądem aptekarskim?).

Franczyza jak nóż na gardle?

– Godzą się na to zwłaszcza aptekarze w trudnej sytuacji finansowej. Tyle że brak świadomości prawnej popycha ich do działań, którymi sobie szkodzą. Podpisują np. weksle, które przedkłada im franczyzodawca i w ten sposób zupełnie się od niego uzależniają – mówi dla serwisu Prawo.pl Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Jego zdaniem franczyza z wekslem jest „mordercza”. Klasyczna franczyza powinna polegać na tym, że aptekarz dostaje logo od sieci i uczestniczy ewentualnie we wspólnej grupie zakupowej. Indywidualni aptekarze najczęściej prowadzą aptekę w formie spółki osobowej. Gdy jego apteka, upadnie odpowiada więc całym swoim majątkiem za zaciągnięte zobowiązania.

REKLAMA
REKLAMA

W rezultacie Naczelna Izba Aptekarska ostrzega aptekarzy przed pochopnym podpisywaniem jakichkolwiek zobowiązań. Szczególnie takich, których ostatecznym skutkiem jest odpowiedzialność farmaceuty za prowadzoną aptekę, pomimo że faktycznie osobą zarządzającą apteką i decydującą w zakresie jej prowadzenia jest osoba trzecia, nieuwidoczniona w zezwoleniu na prowadzenie apteki.

Rośnie liczba punktów aptecznych

Ciekawe zmiany następują też na rynku punktów aptecznych. Według Naczelnej Rady Aptekarskiej, w ciągu ostatniego roku przybyło ich ponad 100. Ich bowiem nie dotyczą ograniczenia, które wprowadziła „apteka dla aptekarza” (czytaj więcej: A co z punktami aptecznymi?). Przed wejściem w życie zmian ich liczba spadała. Głównym powodem był brak personelu chętnego do pracy na wsiach. Kiedy w mieście obok otwierała się nowa apteka sieciowa, werbowała do pracy farmaceutów. Poza tym część przedsiębiorców, którzy nie może już otwierać aptek, zainteresowała się w tej sytuacji punktami aptecznymi.

Źródło: ŁW/Prawo.pl

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA