Przed weekendem do naszej redakcji wpłynął list otwarty od śremskich aptekarzy, skierowany do starosty śremskiego. Można w nim przeczytać o kulisach podejmowania uchwały na rok 2019, w sprawie dyżurów aptek. Jego autorzy zarzucają m.in. kłamstwo w tej sprawie jednej z urzędniczek i zapowiadają, że od 1 stycznia 2019, większość aptek nie będzie pełniła wyznaczonych im dyżurów (czytaj więcej: List otwarty aptekarzy do Starosty Śremskiego).
Redakcja serwisu naszemiasto.pl poprosiła o komentarz do listu jego adresata – starostę śremskiego Zenona Jahnsa. Jak odpowiedział na zapowiedzi aptekarzy?
– W związku z przesłanym listem podjąłem już działania. Jestem po rozmowie z prezesem śremskiego szpitala. W poniedziałek aptece działającej w budynku szpitala zaproponujemy funkcjonowanie przez całą dobę siedem dni w tygodniu. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia w tej kwestii, wypowiemy dalszy najem aptece, uznając trzymiesięczny okres wypowiedzenia umowy najmu. Jednocześnie zadbamy o to, by od kwietnia w tym miejscu rozpoczęła działalność apteka całodobowa otwarta siedem dni w tygodniu – miał powiedzieć starosta śremski.
Komentarz Zenona Jahnsa można odczytać jako szantaż wobec jednej z aptek, choć chyba nie do końca udany – na co zwrócili uwagę czytelnicy komentujący wypowiedź starosty.
– Nową aptekę może prowadzić tylko farmaceuta lub farmaceuci w ramach wybranych spółek osobowych (tzw. „Apteka dla Aptekarza”). W przypadku nowych placówek obowiązują będą kryteria geograficzno-demograficzne przy ich powstawaniu, a więc 3 tys. mieszkańców w danej gminie na jedną aptekę oraz odległość między sąsiadującymi placówkami, która wyniesie co najmniej 500 metrów – przypomniał jeden z nich. – Ilu mieszkańców ma Śrem? Zatem plan starosty spełznie na tym, że jeśli apteka ze szpitala zniknie, to na jej miejsce nie powstanie żadna nowa.
– A starosta przemyślał co powiedział? Bufecik może i otworzy ale nie aptekę. Bo prawo na to nie zezwoli, populista niezbyt z niego mądry. Śrem straci aptekę w najlepszym z możliwych miejsc i tyle – czytamy w innym komentarzu.
Jak było w Gorzowie Wielkopolskim?
Przypomnijmy, że o tym jak trudno otworzyć aptekę, której wcześniej wypowiedziano umowę najmu, przekonano się niedawno w Gorzowie Wielkopolskim. Tam placówka należąca do sieci aptek została likwidowana, ponieważ szpital nie przedłużył jej kończącej się umowy najmu. Zarząd szpitala ostatecznie znalazł miejsce dla apteki w jednym ze sąsiednich budynków. Na otwarcie apteki w nowym budynku naprzeciwko szpitala zgodził się też zarząd województwa, który jest właścicielem lecznicy.
Jednak ze względu na ograniczenia demograficzne i geograficzne konieczne było otrzymanie zgody Ministra Zdrowia na otwarcie w nowym miejscu apteki (czytaj więcej: Gorzów WLKP: Szpital znalazł miejsce na aptekę, ale będzie potrzebna zgoda Ministra Zdrowia). Tej resort zdrowia jednak nie wydał (czytaj więcej: Minister Zdrowia nie zgodził się na nową aptekę. Znamy powód…)
Źródło: ŁW/srem.naszemiasto.pl










