REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 28 maja 2019, 08:51

Starosta śremski wprowadza mieszkańców w błąd w sprawie aptek?

Sytuacja wokół dyżurów aptek w Śremie jest coraz bardziej napięta. Eskaluje ją tamtejszy starosta, który całą winę zrzuca na właściciela apteki funkcjonującej od 10 lat w budynku szpitala. Przy okazji zdradza kompletny brak wiedzy o funkcjonowaniu aptek, obiecując mieszkańcom rzecz niemożliwą do wykonania…

Przewodniczący Rady Powiatu Mogileńskiego dziwi się, że taka propozycja ze strony aptekarzy w ogóle padała (fot. Shutterstock)
Właściciel apteki odpowiada na zarzuty władz powiatu. Wytyka im brak wiedzy i ignorację, na której ucierpią mieszkańcy (fot. Shutterstock)

Analogiczna wypowiedź pada w momencie, gdy pan Starosta twierdzi, że nasza apteka „była 10 lat, ale te relacje zawsze były złe”. Jako dowód podaje, jakoby prezes szpitala otrzymał od nas pismo „o dokonanie w aptece inwestycji, którą miał wykonać szpital”. Jest to kolejne stwierdzenie nie oparte na żadnych dowodach. W treści naszego pisma, skierowanego na prośbę Prezesa Sobolewskiego, który zalecił nam, abyśmy sami zaproponowali mu warunki dalszego najmu pomieszczeń na aptekę, umieściliśmy zdanie: „z uwagi na konieczność wykonania prac remontowych w wynajmowanych pomieszczeniach, prosimy o rozważenie możliwości czasowego obniżenia stawki czynszu”. Czy uważają Państwo, że propozycja czasowego obniżenia stawki czynszu jest równoznaczna z tym, że szpital miałby wykonać inwestycje w naszej aptece?

REKLAMA

Ponadto warto nadmienić, że praktyka partycypacji wynajmującego w nakładach inwestycyjnych w wynajmowany przez niego lokal, jest bardzo często stosowana w relacjach biznesowych pomiędzy stronami umowy najmu. To zupełnie oczywiste i uczciwe, że jeśli ktoś inwestuje w stałą infrastrukturę lokalu nie będącego jego własnością, może oczekiwać od właściciela zwrotu części nakładów na takie prace. Takie postępowanie jest zgodne z interesem zarówno właściciela lokalu, jak i najemcy. Zresztą nasza wcześniejsza umowa ze szpitalem zawierała analogiczny zapis, na podstawie którego nasze nakłady adaptacyjne w celu przygotowania pomieszczeń szpitalnych pod aptekę (łącznie w kwocie ok. 80000 zł), zostały w 50% rozliczone w czynszu. Jest rzeczą zrozumiałą, że po 10 latach w celu dalszego prowadzenia apteki, konieczne są nowe prace remontowe i adaptacyjne, choćby ze względu na fakt, że zmieniają się wymogi, jakim musi sprostać współczesna apteka. Dlatego oczekiwaliśmy przede wszystkim długotrwałej i stabilnej umowy najmu oraz rozważenia możliwości zmniejszenia czynszu przez pewien czas, w celu zamortyzowania nakładów, jakie ponieślibyśmy, modernizując lokal apteki.

W odpowiedzi od zarządu szpitala otrzymaliśmy umowę tylko na rok, z zapisem o hipotetycznej możliwości wcześniejszego rozwiązania najmu bez podania przyczyny oraz podniesiono nam wcześniejszą stawkę czynszu o 50%. Chciałbym podkreślić niniejszym fakt, że obecna umowa najmu została zawarta z wykorzystaniem przewagi negocjacyjnej szpitala wobec nas (na co również zwrócił uwagę Rzecznik MiŚP), stosując presję czasu. Najpierw podpisano z nami aneks przedłużający wcześniejszą umowę do końca roku 2018, a potem, gdy już czas końca najmu zbliżał się nieuchronnie, zostaliśmy postawieni przed faktem konieczności podpisania przedłożonej nam umowy. W przeciwnym razie musielibyśmy zakończyć działalność w ciągu niespełna jednego miesiąca, co wiązałoby się z dużymi stratami, a także byłoby olbrzymim wyzwaniem logistycznym.

Co ciekawe, we wspomnianej wcześniej odpowiedzi Starosty na pismo Rzecznika   MiŚP, pan Starosta napisał: „zupełnie nie uprawniona jest sugestia jakoby władze powiatu nie przyjmowały dobrze prowadzenia apteki przez wnioskodawcę„. Znowu więc nasuwa się pytanie, kiedy pan Starosta jest szczery? Mówiąc, że stosunki zawsze były złe, czy że prowadzenie apteki jest odbierane dobrze przez powiat? Czy „prawda” pana Starosty zależy od sytuacji i od tego, co się w danej sytuacji bardziej opłaca mówić?

Kolejnym niezgodnym ze znanymi mi faktami stwierdzeniem jest pojawiające się w jednej z ostatnich wypowiedzi Starosty zdanie, jakoby „ta apteka, mimo że protestowała, otrzymała również od pana Prezesa [Sobolewskiego] na końcu grudnia pismo z prośbą o pełnienie tych dyżurów od 1. stycznia”. Stanowczo stwierdzam, że taka propozycja nigdy nie została złożona – ani ustnie, ani pisemnie. Zresztą byłaby to propozycja dość kuriozalna, skoro zarząd szpitala nie jest w żaden sposób odpowiedzialny za ustalanie dyżurów aptek – jest to w kompetencji wyłącznie Rady Powiatu. Niemniej jednak taka, jak i żadna inna propozycja, abyśmy mieli pełnić dyżury od 1. stycznia, nigdy wobec nas nie padła. Nie wiemy, czy pan Starosta po raz kolejny chce wprowadzić Radnych jak i opinię publiczną w błąd, czy może sam został wprowadzony w błąd przez podległy mu zarząd spółki „Szpital w Śremie”?

Jak więc widać z powyższego, podczas posiedzenia Komisji padło wiele mijających się z prawdą stwierdzeń wobec nas, które są źródłem dodatkowych nieporozumień, a które wymagają natychmiastowego wyjaśnienia. Być może wiele z tych błędnych opinii powstało wskutek złego zrozumienia naszych intencji, przedstawionych w liście otwartym dotyczącym dyżurów aptek, jak i korespondencji oraz negocjacji pomiędzy naszą firmą, a spółką „Szpital w Śremie”. Nie sposób zgodzić się więc ze stwierdzeniem, że „wszystko jest jasne, tu już nie ma co wyjaśniać”. Tak może twierdzić tylko osoba, której nie zależy na dobrym dla wszystkich rozwiązaniu trwającego sporu, której być może wydaje się, że ma gotowe rozwiązanie. Niestety, to rozwiązanie może okazać się ślepą uliczką.

REKLAMA
REKLAMA

Apeluję wobec tego do wszystkich członków Rady Powiatu w Śremie o rozsądek, nie kierowanie się emocjami i uprzedzeniami, zasłyszanymi opiniami, nie mającymi oparcia w faktach, a nade wszystko zachęcam do zapoznania się z aktualnie obowiązującymi przepisami prawnymi i realiami funkcjonowania aptek w naszym kraju.

Podsumowując, oprócz oczekiwania z mojej strony sprostowania fałszywych oskarżeń, naruszających nasze i naszego przedsiębiorstwa dobre imię, pozostaje do wyjaśnienia klika istotnych kwestii:

  1. Kto, kiedy i na jakich zasadach został przez zarząd powiatu i/lub szpitala wybrany w celu zastąpienia nas, jako potencjalny najemca apteki w szpitalu?
  2. W jaki sposób i od kogo Starosta Śremski, nie będąc podmiotem bezpośrednio uczestniczącym w procedurze uzyskania zezwolenia na prowadzenie apteki, uzyskał zapewnienie, że tak, jak to stwierdził: „apteka całodobowa na pewno w tym miejscu będzie”?
  3. Na jakiej podstawie Starosta posiada pewność, co do otrzymania przez wybrany przez niego podmiot zezwolenia na prowadzenie apteki w szpitalu, powołując się na istnienie sytuacji nadzwyczajnej (ważnego interesu społecznego), skoro w tym przypadku nie chodzi o wydanie zezwolenia na miejsce, gdzie do tej pory nie było żadnej apteki i pojawiła się takowa potrzeba społeczna, ale o miejsce, gdzie apteka bez zarzutu działa? W jaki sposób miałby być realizowany ten ważny interes społeczny (apteka całodobowa), skoro nie istnieje rozróżnienie w prawie na zezwolenie dla apteki ze standardową czynnością, a apteki całodobowej? Inaczej mówiąc, czy inspektor farmaceutyczny lub minister zdrowia, wydając zgodę na ominięcie ograniczeń geograficznych i demograficznych z uwagi na „ważny interes społeczny” – aptekę całodobową, miałby jakąkolwiek gwarancję, że taka apteka w krótkim czasie nie zaniecha jednak czynności całodobowej i owa specjalna potrzeba przestanie być spełniana?
  4. Czy Starosta, będąc urzędnikiem państwowym, może z góry zakładać, że w przyszłości nie dojdzie do porozumienia z daną firmą, i że dana firma na pewno nie zostanie dopuszczona do zawarcia umowy najmu w przyszłości? Takie stwierdzenia bezpośrednio wynikają ze słów Starosty, które padły podczas wskazywanej grudniowej sesji Rady Powiatu.
  5. Czy szpital, będący organem podległym Starostwu Powiatowemu (spółka ze 100 % udziałem Starostwa), może traktować przedsiębiorcę w taki sposób, że wywierana jest presja, zarówno podczas procesu negocjacji umowy najmu, gdzie narzucane są warunki umowy najmu, jak i wykorzystywanie przewagi w relacjach biznesowych? Jako przykłady takich działań możemy wskazać:
    1. Celowe przeciąganie procesu przedłużenia umowy aż do końca trwania umowy poprzedniej i w ostatniej chwili aneksowanie umowy do końca roku
    2. Niekonsekwentne proponowanie okresu obowiązywania kolejnej umowy, zamiast zgodnie z wcześniejszym aneksem, czyli zamiast od początku kolejnego roku, od najbliższego miesiąca.
    3. Wyznaczenie zaledwie 72 godzin ultimatum na podpisanie aneksu zmieniającego radykalnie godziny pracy apteki (mowa o przedłożonej naszej aptece „propozycji” czynności całodobowej).
    4. Stosowanie niedozwolonych prawnie zapisów w umowie najmu, jak np. możliwość wcześniejszego wypowiedzenia umowy zawartej na czas oznaczony, lub propozycja czynności całodobowej w sytuacji, gdy czas pracy apteki jest określany na drodze uchwały właściwej Rady Powiatu, a nie jako skutek jednostronnych oczekiwań szpitala.
    5. Złożenie wypowiedzenia umowy posiadającego wady prawne i nieskutecznego, z którego sam Starosta się ostatecznie wycofał.

Są to praktyki, które być może są niekiedy stosowane w świecie biznesu, jednak w mojej ocenie nie powinny być firmowane przez organ administracji państwowej, którym jest zarząd powiatu.

Uważam, że wyjaśnienie tych wątpliwości leży w interesie utrzymania społecznego  poczucia prawidłowego funkcjonowania naszych organów państwowych, takich jak władza samorządowa. Przede wszystkim transparentnego, zgodnego z prawem i jednoznacznie prawo pojmującego oraz traktującego równo wszystkich obywateli. Zaistniałe fakty i wypowiedzi, jakie padały pod naszym adresem podczas sesji Rady Powiatu, jak i na komisjach, mocno podważają nasze zaufanie do organów państwowych.

 

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA