REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 22 sierpnia 2022, 08:01

Strukturalny problem może wkrótce spowodować w Polsce kryzys lekowy

Ministerstwo Zdrowia utrzymuje, że w Polsce nie ma systemowego problemu braku leków. Mimo to farmaceuci i pacjenci nieustannie wskazują na konkretne leki, których znalezienie i zakup graniczy z cudem. Zdaniem eksperta tego typu problemy będą się nasilać…

Andrzej Stachnik zwrócił uwagę, że kluczowe w tym momencie jest jak najszybsze wprowadzenie zmian, a najlepiej procedowanie ich dwutorowo (fot. MGR.FARM)
Andrzej Stachnik zwrócił uwagę, że kluczowe w tym momencie jest jak najszybsze wprowadzenie zmian, a najlepiej procedowanie ich dwutorowo (fot. MGR.FARM)

Od tygodni w Polsce wiele mówi się o brakach leków w aptekach. Farmaceuci problem dostrzegają od lat i wskazują na jego wielorakie przyczyny. Resort zdrowia zapewnia jednak, że w Polsce nie ma „systemowego” problemu braku leków. Minister Zdrowia Adam Niedzielski w jednym z wywiadów stwierdził wręcz, że jeśli leku nie ma w aptece, to że „wina chwilowego niezamawiania pewnych leków przez apteki”. Tą wypowiedzią szef resortu zdrowia doprowadził do wrzenia w środowisku farmaceutycznym (czytaj również: Minister Zdrowia: Braki leków mogą wynikać z niezamawiania ich przez apteki).

REKLAMA

O odniesienie się do tej wypowiedzi poprosiliśmy Andrzeja Stachnika – prezesa Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych. Zwrócił on uwagę, że o postaw problemy leży malejąca rentowność aptek oraz hurtowni farmaceutycznych. Jest to spowodowane niskimi marżami na leki refundowane, które nie zmieniły się od 10 lat.

– Nie mówimy dzisiaj o znacznym problemie dotyczącym dostępności leków, choć te braki występują. Ale sygnalizujemy możliwość powstania większego problemu – poważnego strukturalnego problemu – gdzie pacjent może mieć problem z dostępnością, ponieważ hurtownie i apteki nie będą w stanie finansować dalszego zaopatrywania pacjentów – mówił ekspert w programie „Kwadrans z farmacją”.

Apteki zamawiają mniej, bo na mniej je stać…

Andrzej Stachnik wskazał, że apteki szukając oszczędności, zmniejszają swoje stany magazynowe. Innymi słowy zamawiają mniej leków, dlatego pacjenci często muszą czekać na swoje leki – dotyczy to szczególnie tych, którzy chcą przy jednej wizycie zrealizować kilka recept na dłuższy okres. Problemy aptek w tym zakresie pogłębiło też ostatnie zachowanie Narodowego Funduszu Zdrowia, który wydłużył termin wypłacania refundacji (a w zasadzie wrócił do 14-dniowego terminu, jaki zapisany jest w ustawie, a na czas pandemii został skrócony). To sprawiło, że wiele aptek zaczęło tracić płynność finansową (czytaj więcej: Apteki znów będą czekać 14 dni na zwrot refundacji. Farmaceuci wściekli…).

Takie szukanie przez apteki rentowności jest możliwe dzięki częstym dostawom leków z hurtowniach. Jak wskazuje Stachnik, w większych miastach apteki mogą liczyć na dostawy leków nawet 2-3 razy dziennie. Niestety wkrótce częstotliwość dostaw może się zmniejszyć. ZPHF ostrzegał o tym Naczelną Radę Aptekarską i Ministra Zdrowia w liście z połowy lipca. Wszystko przez rosnące koszty transportu leków (czytaj również: Hurtownie ostrzegają przed ograniczeniem dostaw leków do aptek).



– My obrazowo to przedstawiamy, porównując koszt dystrybucji do znaczka pocztowego. Dla prawie połowy naszych dostaw leków refundowanych do aptek otrzymujemy mniej niż złotówkę. Aby wysłać list na poczcie potrzeba 3 złotych i 70 groszy. Czyli istnieje duża dysproporcja. Ta złotówka nie pokrywa kosztów – mówił Andrzej Stachnik w programie „Kwadrans z farmacją”.

REKLAMA
REKLAMA

Zmniejszenie liczby dostaw leków do aptek w znaczącym stopniu ograniczyłoby koszty działalności hurtowni. Utrudniłoby jednak dostęp do leków dla pacjentów, którzy musieliby dłużej czekać na nie w aptekach. Jak zapewnił prezes Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych, takie rozwiązanie jest jednak realnie rozważane.

– Nasze wyliczenia pokazują, że skrócenie tras bądź ograniczenie dostaw z 2-3 dziennie na jedną dziennie zredukuje koszty o kilkanaście procent i to nam pozwoli zmniejszyć straty, a nie wygenerować dodatkowe zyski – mówił ekspert.

Deklaracje cieszą, ale potrzebne są działania

Prezes Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych z zadowoleniem przyjął niedawną deklarację wiceministra Macieja Miłkowskiego, o podniesieniu marż aptek i hurtowni na leki refundowane. Zwrócił jednak uwagę, że podniesienie marży dla hurtowni było przewidziane już w projekcie ustawy refundacyjnej, który został oddany do konsultacji publicznych ponad rok temu. Resort zdrowia w licznych rozmowach w ostatnich tygodniach również podkreślał potrzebę ich podniesienia.

– Ta konferencja prasowa podkreśla, że jest zgoda i zrozumienie. I jesteśmy za to wdzięczni. To jest bardzo dobry sygnał dla banków, dla firm ubezpieczeniowych, że nasza marża wzrośnie i odbijemy się od tego dnia, po którym dzisiaj ekonomicznie szuramy. Tylko potrzebna jest cierpliwość. Czy tą cierpliwość będą miały wszystkie banki i firmy ubezpieczeniowe obserwując nasze straty? Podejrzewam, że nie – mówił prezes ZPHF.

Jak przekonywał w programie „Kwadrans z farmacją” konieczne są szybkie działania ze strony Ministerstwa Zdrowia, które pozwolą zwiększyć rentowność łańcucha dystrybucji leków. Jeśli zmiany nie nastąpią, mogą bowiem pojawić się poważne problemy z dostępem do leków i prawdziwy kryzys lekowy (czytaj również: Kryzys lekowy w polskich aptekach? Najgorsze dopiero przed nami…).

– My już wchodzimy w ten gorący okres, kiedy ruszy ponownie pandemia i będzie królowała zachorowalność na grypę, przeziębienia i inne infekcje. Musimy mieć spokój ekonomiczny. My musimy się skoncentrować na doskonałości operacyjnej, aby sprostać zamawianiu i poszukiwaniu brakujących leków na całym świecie, a nie zastanawiać się, czy mój partner ekonomiczny, bank czy też firma ubezpieczeniowa nie zmieni mi linii kredytowej – mówił Andrzej Stachnik.

Andrzej Stachnik zwrócił uwagę, że kluczowe w tym momencie jest jak najszybsze wprowadzenie zmian, a najlepiej procedowanie ich dwutorowo. Z jednej strony należy dalej procedować dużą nowelizację ustawy refundacyjnej, co zapewne potrwa długimi tygodniami. Natomiast osobną ścieżką procedować zmiany w marżach, aby nie utknęły one razem z całą ustawą, na którymś z etapów procesu legislacyjnego. W ocenie eksperta optymalnie byłoby, gdyby proces legislacyjny zakończył się w ciągu dwóch miesięcy. Czy jednak tak się stanie?

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA