REKLAMA
Magazyn mgr.farm
Redakcja mgr.farm

Kryzys lekowy w polskich aptekach? Najgorsze dopiero przed nami…

wt. 9 sierpnia 2022, 08:01

Do przyczyn braku leków w polskich aptekach może wkrótce dołączyć kolejna – bankructwa hurtowni farmaceutycznych. Ich przedstawiciele ostrzegają, że rosnące koszty dystrybucji leków mogą skutkować ograniczeniami w ich dostawach leków aptek.

Hurtownie farmaceutyczne proponują, by marża urzędowa hurtowni na leki refundowane wzrosła o 1% (fot. Shutterstock)
Hurtownie farmaceutyczne proponują, by marża urzędowa hurtowni na leki refundowane wzrosła o 1% (fot. Shutterstock)

Niedawno Związek Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych ostrzegał przed możliwym ograniczeniem częstotliwości dostaw leków do aptek. W piśmie skierowanym do Ministra Zdrowia i Naczelnej Rady Aptekarskiej, organizacja wskazywała na drastycznie rosnące koszty dystrybucji leków, przy niezmiennych od 10 lat marżach na leki refundowane. Jeśli nic w tej kwestii się nie zmieni, pacjenci mogą wkrótce mieć jeszcze bardziej utrudniony dostęp do leków (czytaj również: Hurtownie ostrzegają przed ograniczeniem dostaw leków do aptek).

Andrzej Stachnik – prezes ZPHF – udzielił niedawno wywiadu portalowi Money.pl. Ostrzega w nim, że tragiczna sytuacja polskich hurtowni farmaceutycznych sprawia, że coraz bardziej realny staje się scenariusz, w którym „nie będzie miał kto dystrybuować leków w Polsce”.

REKLAMA

 – 10 podmiotów zaopatrujących szpitale i apteki odpowiada za 90 proc. rynku. I mówię z pełną odpowiedzialnością, że wszystkie te podmioty generują straty na dystrybucji najważniejszych leków – leków refundowanych – wskazuje Stachnik.

REKLAMA

Koszty rosną, marża stoi

Jak wylicza ekspert prawie połowa leków refundowanych jest przez hurtownie dystrybuowana za mniej niż 1 zł od opakowania. To efekt stałej marży w wysokości 5%, jaką hurtownie mogą nakładać na leki refundowane, obowiązującej od 2012 roku. Problem w tym, że od tego czasu koszty dystrybucji – energii, paliwa i wynagrodzeń kierowców – wzrosły skokowo (czytaj również: Eksperci: dystrybucja leków działa w warunkach bardzo niskiej rentowności).

 – Dystrybucja leków wymaga specjalnych warunków transportu, odpowiedniego przechowywania, całodobowego monitoringu temperatury, obsługi przewozu przez wykwalifikowany personel. To generuje koszty. I mówię dziś z pełnym przekonaniem: jeśli za galopującymi kosztami nie pójdą zmiany umożliwiające zwiększenie przychodów, to leki będą do aptek przyjeżdżały rzadziej. Hurtownie farmaceutyczne albo poupadają, albo zmienią profil swojej działalności i nie będą już dostarczać do aptek oraz szpitali leków refundowanych – ostrzega prezes ZPHF w wywiadzie dla Money.pl.

Wskazuje, że rzadsze dostawy leków mogą wpędzić w kłopoty apteki. Te już teraz borykają się z niską rentownością, dlatego nie mogą sobie pozwolić na utrzymywanie dużych stanów magazynowych. Wolą zamawiać w hurtowniach mniej i częściej – wtedy, kiedy leki są potrzebne (czytaj również: Hurtownie nie dowożą leków do aptek. Brakuje pracowników…).

– I właśnie dlatego apteki bardzo często proszą nas o dostarczenie raptem jednego opakowania leku i to „jak najszybciej, bo pacjent czeka”. Stąd też zresztą znane pacjentom sytuacje, gdy w kilku aptekach słyszą, że leku nie ma, ale może zostać zamówiony na popołudnie bądź następny dzień. Takie sytuacje też wpływają na wzrost kosztów po stronie hurtowni farmaceutycznych, bo te dostawy na cito realizujemy. Utrzymujemy też duże magazyny i udzielamy aptekom kredytu kupieckiego – wskazuje Stachnik.

REKLAMA

Wystarczy wzrost o 1%

W tej sytuacji hurtownie farmaceutyczne proponują, by marża urzędowa hurtowni na leki refundowane wzrosła o 1%. W ocenie prezesa ZPHF ten niewielki wzrost zapewni hurtowniom farmaceutycznym, że nie będą musiały aż tyle dopłacać do dystrybucji leków refundowanych, a zarazem będą mogły zarabiać na innej działalności.

Andrzej Stachnik zwraca uwagę, że w opublikowanym rok temu projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej przewidziano wzrost marży hurtowni. Resort zdrowia w rozmowach z przedstawicielami hurtowni farmaceutycznych też przyznaje, że ich podniesienie jest konieczne. Problem w tym, że obecnie nie ma nawet planu, by nowelizację dalej procedować, bo może być związane z nadchodzącymi wyborami (czytaj również: Rentowność aptek spada. Samorząd aptekarski chce negocjować z ministerstwem…).

 – Jeśli decydenci nic z tą sprawą nie zrobią, w aptekach i szpitalach naprawdę zabraknie nie kilkudziesięciu leków, tylko kilku tysięcy. I na nic wtedy zda się zrzucanie odpowiedzialności na firmy, które zrezygnują z działalności, do której dokładają już dziś – mówi Stachnik.

Źródło: ŁW/Money.pl

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]