Członek Wielkopolskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej – dr n. farm. Wojciech Musiał – krytycznie ocenia działalność obecnych władz Naczelnej Izby Aptekarskiej. Swoje wrażenie po ostatnim Krajowym Zjeździe Aptekarzy opisał w artykule, opublikowanym w czasopiśmie wydawanym przez Izbę – „Farmacji Wielkopolskiej„.
– Przebieg samego zjazdu pozbawił mnie złudzeń, w jakim kierunku zawód aptekarza będzie zmierzał przez kolejne cztery lata. Pozbawił mnie też złudzeń co do zdecydowanie większej aktywności nowych władz NIA w nadchodzącej kadencji – pisze farmaceuta.
Jego zdaniem sceptycyzm lub wręcz negatywna ocena wielu działań przez delegatów na KZA powinna być przyczynkiem do dyskusji na temat działalności NIA w celu pochylenia się nad rzeczywistymi problemami i oczekiwaniami środowiska. Przekonuje, że na Krajowym Zjeździe Aptekarzy „sceptycy i oponenci nie byli mile widziani. W zjazdowej układance można ich było zlekceważyć, a nawet dać do zrozumienia, że nie są nikomu do niczego potrzebni” (czytaj również: Subiektywna relacja z VIII Krajowego Zjazdu Aptekarzy).
Wielkopolska ukarana…
Wojciech Musiał wskazuje, że niesprawiedliwie potraktowano podczas KZA wielkopolskich farmaceutów. Żaden z delegatów z tej izby, kandydujący do organów Naczelnej Izby Aptekarskiej, nie został bowiem do nich wybrany. Jego zdaniem była to kara, za samodzielność i inicjatywy WOIA.
– Ponad 3100 aptekarzy z Wielkopolski nie ma, poza swoim prezesem, wchodzącym w skład Naczelnej Rady Aptekarskiej z urzędu, żadnej reprezentacji we władzach NIA VIII kadencji. Kara za zdanie odrębne w wielu sprawach, za zbytnią samodzielność w myśleniu i aktywność w działaniu? A przecież wystarczyło siedzieć cicho i głosować zawsze „za”. Ale czy o taką reprezentację okręgowych izb aptekarskich w Naczelnej Radzie Aptekarskiej tak naprawdę chodzi? Czy takiej reprezentacji oczekuje środowisko w tych tak trudnych dla zawodu czasach? Czy wystarczy tylko kibicować? I czy jednak szeregowi członkowie samorządu aptekarskiego oczekują rzetelnej pracy, działań i twórczej dyskusji od członków NRA, w tym każdego prezesa okręgowej rady aptekarskiej, przez cały okres kadencji? – pyta dr n. farm. Wojciech Musiał.
Zdaniem farmaceuty scenariusz Zjazdu był perfekcyjnie i w najdrobniejszych szczegółach „dogadany” i napisany. Musiał twierdzi, że zanim się zjazd rozpoczął, prezes i wszystkie pozostałe stanowiska w organach NIA zostały już nieoficjalnie obsadzone (czytaj również: Krajowy Zjazd Aptekarzy wybrał prezesa NRA. W tle wątpliwości regulaminowe…).
– Postarano się o wystarczające poparcie dla jedynie słusznych kandydatów. Zgłaszanie się spontaniczne delegatów, nawet do prac organów zjazdu, było bardzo źle widziane i odbierane. Burzyło scenariusz. Wszelkie wybory były farsą, a właściwie kpiną z szeregowych aptekarzy – pracowników aptek – uważa autor artykułu w „Farmacji Wielkopolskiej”.
Ustawione wybory?
Musiał ma zastrzeżenia też do „archaicznego i niesprawnego systemu liczenia elektronicznego głosów”. Delegaci nieustannie wymieniali „pudełka do głosowania”, a przedstawiciel firmy obsługującej system, nie ciągle wymienia, rozkręcał i skręcał. Zdaniem farmaceuty wybory to był „przygnębiający spektakl”.
– Smutny, a wręcz żałosny. Nie do przyjęcia w swej formie było wystąpienie ustępującej i kandydującej pani prezes, przedstawiającej swój program na następną kadencję. Forma przekazu przypominająca wcześniejsze wypowiedzi. O roli, znaczeniu, świetnym przygotowaniu, misji i o czym tam jeszcze. Musimy, zrobimy. Dla każdego coś miłego. Żadnych konkretów. Cóż się dziwić. Pani prezes mogła mówić, co chciała – kontrkandydata i tak nie było. Proporcja głosów i postawa przechadzających się z zadowolonymi minami niektórych delegatów wyraźnie dawała do zrozumienia, że wybór już został dokonany, zgodnie z zaplanowanym scenariuszem – pisze Wojciech Musiał.










