Rozmawiając z redakcją portalu Pharmacy Network News, reprezentujący CPS farmaceuta, Adam Osprey, podkreślał, że w ostatnich miesiącach „doszło do zdecydowanego, generalnego wzrostu agresywnych zachowań” ze strony pacjentów aptecznych.
Ma to związek z takimi czynnikami, jak ilość przeprowadzanych przez apteki testów na obecność koronawirusa, wydłużony czas realizacji recept oraz ogólna frustracja pacjentów, którzy „zmagają się z systemem opieki zdrowotnej”.
Jak tłumaczył Osprey, „to nic dziwnego”, że chorzy, którym odwołano operacje lub którzy w żaden sposób nie mogą dostać się do lekarza, „trafiają do aptek raczej podenerwowani”.
Co więcej, braki kadrowe w aptekach, miały przyczynić się do tego, że zdecydowanie zwiększył się czas oczekiwania na realizację recept – z 48 godzin do 3 lub nawet, w określonych okolicznościach, 5 dni (czytaj również: Wielka Brytania: kolejne przypadki przemocy w lokalnych aptekach).
– Kiedy ludzie nie rozumieją, jak działa system, zwykle wylewają swoją frustrację na tych, którzy znajdują się na końcu jego łańcucha, co jest dość niefortunne – wyjaśniał dalej farmaceuta. – Dostępność aptek jest ich największą siłą, która jednocześnie sprawia jednak, że pracujące w nich zespoły stają się narażone na ryzyko takich zachowań.
Podczas gdy w większości przypadków, agresja ta ma charakter słowny, to jednak zdarza się, że farmaceutom udaje się ochronić przed przemocą jedynie dzięki oddzielającej ich od pacjentów przegrodzie, umieszczonej tam w celu zapobiegania transmisji COVID-19. Część właścicieli aptek została nawet zmuszona do tego, by zatrudnić w aptece ochroniarza.
– Personel robi wszystko, by pomagać tym pacjentom – akcentował Osprey, dodając, że takie zachowania dotyczą tylko bardzo niewielkiej liczby chorych. – Jeden z farmaceutów donosił mi, że zespoły apteczne znajdują się cały czas w stanie gotowości. Pracownicy mają otrzymywać też obraźliwe maile i wiadomości – nie dzieje się tak cały czas, jednak wystarcza to, by osłabiać ich zapał i sprawiać, że niekiedy muszą oni nawet przerywać wykonywanie swoich obowiązków (zobacz też: Wielka Brytania: jakakolwiek forma przemocy wobec farmaceutów i ich zespołów jest nie do przyjęcia).
Osprey zwrócił się więc do pacjentów, podkreślając, że „farmaceuci to pracownicy medyczni i stanowią część NHS w mniej więcej taki sam sposób, jak lekarze pierwszego kontaktu”. Zapewnił on jednocześnie, że„wszyscy starają się, jak to tylko możliwe, nieść pacjentom pomoc i wsparcie – tak zresztą, jak robią to zawsze”.










