REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 20 grudnia 2021, 16:19

Wielka Brytania: kolejne przypadki przemocy w lokalnych aptekach

Pracownicy brytyjskich aptek wciąż skarżą się na agresję, jakiej mają doświadczać ze strony pacjentów. Jak podkreślają Association of Independent Multiple pharmacies (AIMp) oraz National Pharmacy Association (NPA), mowa tu o nadużyciach słownych, groźbach, a także incydentach z użyciem przemocy fizycznej.

Pierwsze niepokojące sygnały o wzroście przemocy, jakiej doświadczały zespoły apteczne ze strony pacjentów, miały miejsce na początku pandemii COVID-19 (fot. Shutterstock).

Pierwsze niepokojące sygnały o wzroście przemocy, jakiej doświadczały zespoły apteczne ze strony pacjentów, miały miejsce na początku pandemii COVID-19. W prawie dwa lata później, w czasie, gdy Wielka Brytania stoi przed wyzwaniem związanym z walką z odmianą Omikron i, w związku z tym, wprowadzony został ponownie obowiązek noszenia maseczek w aptece – problem ten pozostaje nadal aktualny.

REKLAMA

Leyla Hannbeck, CEO w AIMp, podkreślała, że organizacja gromadzi zgłoszenia o incydentach agresji, do jakich dochodzi w lokalnych placówkach aptecznych. Zaznaczała ona też, że AIMp miała także „nagłaśniać kwestię zwiększającej się przemocy w aptekach w krajowych mediach już od samego początku pandemii”.

– W czasie kryzysu COVID-19, zespoły apteczne bardzo ciężko pracują, dostarczając pacjentom dostępną i konsekwentną opiekę, pomimo wyzwań, jakim muszą jednocześnie stawiać czoła – mówiła Hannbeck.

Przyczyny agresji

W maju 2020 roku, sondaż przeprowadzony przez C+D miał pokazać, że najczęstszym powodem agresywnych zachowań ze strony pacjentów, było wydłużenie czasu obsługi. Wskazywano także na dłuższy czas wydawania leków na receptę oraz brak w aptece produktów do higieny rąk, maseczek oraz środków przeciwbólowych.

Podobnie sytuacja przedstawiać ma się również  dzisiaj (czytaj również: Wielka Brytania: jakakolwiek forma przemocy wobec farmaceutów i ich zespołów jest nie do przyjęcia).

Jak relacjonował jeden z farmaceutów organizacji AIMp, jego zespół musiał grozić, że wezwie policję, po tym, jak jeden z pacjentów przez 40 minut przeklinał i zachowywał się w sposób agresywny ze względu na to, że jego recepta „nie weszła do systemu”. Miał on również grozić, że wróci następnego dnia.

W innej aptece, pacjentka miała oskarżyć pracowników o zagarnięcie jej leku, po tym jak poproszono ją o poczekanie, aż odpowiedzialny za realizację recepty farmaceuta wróci z 10-minutowej przerwy.

– Pacjentka mówiła, że potrzebuje farmaceutyku natychmiast – relacjonuje farmaceuta – i że będzie to wina pracowników, jeżeli wybije ona wszystkie okna w aptece.

W kolejnym incydencie, jaki zgłoszono AIMp, pacjent miał zachowywać się wobec personelu agresywnie, kiedy poproszono go o poczekanie jeszcze dziesięciu minut, na realizację jego recepty. Miał on skierować do jednej z farmaceutki słowa, żeby „wracała do swojego kraju” i nazwał ją „bezużyteczną” oraz „głupią”.

– Poprosiliśmy go o opuszczenie placówki – mówi jeden z pracowników. – Sądzimy jednak, że wyszedł jedynie dlatego, że nadszedł ochroniarz z naszego centrum.

Inny pacjent miał „podnieść głos oraz uderzyć pięścią w ścianę tuż nad przyciskiem alarmowym” po tym, jak farmaceuta poinformował go, że jego cotygodniowa recepta na gabapentynę, nie została przesłana przez lekarza rodzinnego.

W przypadku, jaki opisuje NPA, pacjent miał natomiast „uderzyć w przesłonę ochronną” przy kasie, ponieważ był zły, że „jego recepta nie została jeszcze zrealizowana” (zobacz też: ​​Wielka Brytania: wciąż zbyt dużo przemocy w aptekach).

REKLAMA
REKLAMA

Spóźnione reakcje policji

Jak podkreślają zespoły apteczne, w przypadku wielu incydentów, konieczne było wezwanie funkcjonariuszy policji.

W jednej z opisywanych sytuacji, farmaceuta miał ocenić, że pacjentka, która pojawiła się w aptece po odbiór metadonu, „znajdowała się w stanie, który na to nie pozwalał”. W odpowiedzi, kobieta miała „przechwycić butelkę metadonu”, i „dwukrotnie się z niej napić”. Kiedy personel zdołał ją odzyskać, szybko zamknął przed kobietą drzwi na klucz.

– Wtedy rzuciła ona w drzwi krzesłem – relacjonował dalej farmaceuta. Agresywną pacjentkę zabrała policja, która następnie przewiozła ją do szpitala.

Niestety, jak alarmują farmaceuci, funkcjonariusze nie zawsze reagują na czas, a czasami mają nawet nie reagować wcale.

 W jednym z przypadków, jaki zgłoszono NPA, policja miała nie przyjechać do apteki, w której agresywny pacjent „uderzył w półkę z lekami, kiedy dowiedział się, że jego recepta nie została jeszcze zrealizowana”.

Inne dwie apteki miały stać się ofiarami „częstych drobnych kradzieży”, co jednak nie wywołało zainteresowania ze strony funkcjonariuszy. W jednej z tych placówek aptecznych, młodej farmaceutce wygrażano także słownie, jednocześnie kierując w jej stronę nóż.

W kolejnej placówce, mężczyzna, którego poproszono o wyjście z pokoju konsultacji z powodów związanych z zachowaniem zasad dystansu społecznego, „miał grozić jednej z pracownic, że ją zabije i spali jej dom”. Zaalarmowana o zdarzeniu policja, miała zadzwonić później z zapytaniem, czy „wszystko jest już w porządku” – do tego czasu, pacjent zdołał już jednak opuścić aptekę.

Leyla Hannbeck zaznaczyła, że „AIMp będzie współpracować z policją” w celu zapewnienia, że „osoby, które dopuściły się przemocy wobec zespołów aptecznych i innych pracowników systemu ochrony zdrowia, poniosą za to odpowiedzialność”.

Wcześniej w grudniu, C+D informowało, że General Pharmaceutical Council potwierdziła, że otrzymała „niepokojące doniesienia o ostatnich incydentach nadużyć i przemocy wobec farmaceutów i ich zespołów z szeregu różnych źródeł” i potępiła tego rodzaju zachowania.

W lipcu, pracownicy sieci aptek Boots, ze względu na rosnącą ilość „przemocy i nadużyć”, zostali wyposażeni w specjalne, przypinane do ubrania kamery (czytaj także: Wielka Brytania: farmaceuta będzie nosił kamerę przypiętą do ubrania).

AM/chemistanddruggist.co.uk

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA