REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 18 sierpnia 2020, 10:40

Teleporada w aptece zamiast dyżuru? Mieszkanka oburzona…

Mieszkanka Lwówka postanowiła napisać list do lokalnych mediów oburzona sposobem, w jaki potraktowano jej ojca na pogotowiu oraz „skandalicznym zachowaniem apteki we Wleniu”. Placówka, która miał pełnić w nocy dyżur, była zamknięta. Na jej drzwiach umieszczono jednak numer telefonu, pod którym udzielane są teleporady…

Problem zamkniętych w nocy aptek "męczy powiat wieluński od długiego czasu” (fot. Shutterstock)
Apteka w trakcie dyżuru była zamknięta. Pacjenci mogli jednak zadzwonić by uzyskać teleporadę. Jeśli pacjent potrzebowałby leków, pracownik przyjechałby je wydać (fot. Shutterstock)

W długim liście do portalu lwowecki.info jedna z mieszkanek opisała zdarzenie, do jakiego doszło w sobotę. W godzinach popołudniowych jej ojciec źle się poczuł. Skarżył się na ból za mostkiem, wymioty, dreszcze, duszności, drętwienie rąk. Rodzina postanowiła zawieźć go na pogotowie. Tam pielęgniarka miała poinformować, że pacjent nie zostanie przyjęty, ponieważ na miejscu nie ma obecnie lekarza. Rodzinie kazano udać się do dyżurującego niedaleko lekarza w ramach opieki nocnej i świątecznej (czytaj również: Apteka nie dyżuruje z powodu epidemii. Dziennikarze badają sprawę…).

REKLAMA

Córka chorego opisuje, że lekarka rozmawiała z nim przez telefon – mimo, że siedział na krześle pod drzwiami szpitala. Taka teleporada miała być dodatkowo płatna. Początkowo lekarka chciała pacjenta odesłać, ale po interwencji rodziny przyjęła go na badanie. Po kolejnej godzinie mężczyzna wyszedł ze szpitala, z diagnozą „udar cieplny”.

W poszukiwaniu apteki

W dalszej części listu do redakcji portalu lwowecki.info pojawia się opis wizyty w aptece. Rodzina miała udać się do placówki pełniącej dyżur w miejscowości Wleń. Apteka ta została wskazana przez lekarkę i umieszczona w harmonogramie dyżurów.

– Jakie było nasze zdziwienie i kolejne zdenerwowanie, gdy ujrzeliśmy karteczkę, że “z powodu epidemii apteka nie ma możliwości dyżurowania”. To znaczy jaki to powód? Przecież farmaceuta jest za drzwiami, za szybą. Powód, czy wymówka? Dlaczego nie jest to też fakt znany lekarzom szpitalnym, którzy cały powiat tam odsyłają? – pyta czytelniczka w liście.

Ostatecznie rodzina udała się do Jeleniej Góry, gdzie funkcjonuje apteka całodobowa (czytaj również: Apteki zaprzestały dyżurów przez epidemię. Mieszkańcy oburzeni…).

REKLAMA
REKLAMA

Redakcja portalu lwowecki.info postanowiła zapytać obie placówki (szpital i aptekę) o opisaną przez czytelniczkę sytuację. Współwłaścicielka apteki wskazywała, że nie jest prawdą iż apteka nie realizuje dyżurów (czytaj również: Teleporady nie zawsze skuteczne).

– Każdy pacjent, który trafi pod drzwi apteki we Wleniu ma podany tam numer telefonu, pod który może zadzwonić i uzyskać teleporadę, a w przypadku konieczności wydania leków pracownik wsiada w samochód, przyjeżdża z Jeleniej Góry do Wlenia i wydaje lek – czytamy w portalu lwowecki.info

Współwłaściciela apteki zapewniła, że w ciągu ostatniego tygodnia, kiedy to apteka pełniła dyżur ani jeden pacjent nie zadzwonił z prośbą o poradę, czy o wydanie leków.

Źródło: ŁW/lwowecki.info

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA