Brak farmaceutów to jedno z największych wyzwań, jakie stoi dzisiaj przed branżą farmaceutyczną. Obecnie, aż 80% aptek ma trudności, by zatrudnić nowego farmaceutę. Z tego powodu, wiele z nich oferuje ogromne, sięgające nawet 50 tys.dolarów bonusy, by przekonać do siebie potencjalnych pracowników.
Profesor ds. praktyki farmaceutycznej z Roseman University, Leiana Oswald, a także student pierwszego roku farmacji, Louis Prusa, poruszyli tę kwestię w czasie udzielonego stacji Fox News wywiadu.
Oswald podkreślała, że znaczny spadek zainteresowania studiami farmaceutycznymi zaobserwowano przed wybuchem pandemii COVID-19, i miał on trwać jeszcze do niedawna (czytaj również: Irlandia: braki farmaceutów mogą skutkować skróceniem godzin pracy oraz zamknięciami aptek).
– Dostrzegamy obecnie niewielki wzrost, jeżeli chodzi o ilość złożonych aplikacji, jednak zachęcenie studentów do uczestnictwa w programach wciąż stanowi duże wyzwanie. Tymczasem, chcemy zapewnić, żeby pacjenci otrzymali właściwą opiekę – dodała Oswald.
Profesor zaznaczyła również, że sytuacja ta miała wpłynąć na lokalne apteki. Braki kadrowe, które pogłębiła jeszcze trwająca pandemia COVID-19, często powodowały zamknięcia placówek na terenie kraju.
Zdaniem Oswald, społeczeństwo nie zdaje sobie także często sprawy z roli i zadań, jakie wykonują dziś farmaceuci:
– Wiele osób myśli, że farmaceuci zajmują się jedynie dzieleniem tabletek. Tymczasem, my dostarczamy pacjentom porady, sprawdzamy, jakie leki przyjmują i co zalecił im lekarz – upewniając się w ten sposób, czy między farmaceutykami nie zachodzą niepożądane interakcje. Wszystkie te uprawnienia, które stały się udziałem aptek, przyczyniły się jednocześnie do tego, że farmaceuci są dziś jeszcze bardziej poszukiwani (zobacz także: Wielka Brytania: coraz trudniej o zatrudnienie nowego farmaceuty).
Ostatnią kwestią, jaką poruszyła profesor, był natomiast czas trwania studiów farmaceutycznych, który różni się w zależności od wybranego programu.
Louis Prusa opowiedział natomiast o przyczynach, które skłoniły go do aplikowania na ten kierunek. Okazuje się, że na jego decyzję miały wpływ rodzina, ale także chęć pomagania innym ludziom.
–Mój ojciec jest dentystą, a więc wiele się u nas w rodzinie o opiece zdrowotnej mówiło – dodał Prusa.










